avatar

tytuł: BABY BOOM-synek :)

autor: maxi

Wstęp

about me

O mnie:

about me

Jestem/chciała bym być mamą:

Cos czuje,ze bede podobna mama do swojej,czyli troskliwa,strachliwa panikara,zakochana w swoim ROBACZKU...chodz wolalabym byc troche bardziej konsekwentna i wymagajaca.....ja bylam krolewna sniezka w swoim domu i nie wiem,czy to bylo najlepszym rozwiazaniem...ale krytykowac jest latwo....a gorzej cos zrobic dobrze...jako,ze nie mam najlagodniejszego charaktery moje dziecko tez pewnie bedzie mialo jakies ´´ale´´ do mnie...mam nadzieje,ze tych ALE nie bedzie wiele....moj maz bedzie musiala troche nadrabiac za mnie wyrozumialoscia....

about me

Moje dzieci:

about me

Moje emocje:

luna park..

od 3 dni dostaje uwagi w gabrysia dzienniczku przedszkolnym, ze sie nie slucha i jest nieposluszny..a dzis dopisali, ze sie troche..hmm klocil/bil z innymi dziecmi...to, ze ma mocny charakter i jest uparty jak jasny gwint to juz wiem...troche nerowy tez
z jednej strony dobrze, ze ma swoje zdanie...no ale bic sie nie mozna...maly ananas mi rosnie, una piña

4
komentarzy
avatar
U NAS RYKI I SCENY DANTEJSKIE ;(
ciesz się, że przynajmniej on nie płacze!
avatar
Haha, wychodza różki . Spokojnie, większość dzieciaków co jakiś czas broi, bez tego byłoby nudno! No i spóźnione wszystkiego NAJ!!! Fajnie że wracasz, szkoda że akurat na jesień , ale pewnie i tak będziesz szczęsliwa. A jak będę w Koszalinie, a pewnie po nowym roku będę, to się odezwę i może jakąś kawkę zorganizujemy
avatar
Widzę, że dzienniczek będzie pękał w szwach. Chociaż w sumie może nie, bo już wkrótce wielkie zmiany
avatar
Ala mi sama opowiada kogo popchnęła a kto ją popchnął Ustalają sobie terytorium
Dodaj komentarz

od 3 dni dostaje uwagi w gabrysia dzienniczku przedszkolnym, ze sie nie slucha i jest nieposluszny..a dzis dopisali, ze sie troche..hmm klocil/bil z innymi dziecmi...to, ze ma mocny charakter i jest uparty jak jasny gwint to juz wiem...troche nerowy tez
z jednej strony dobrze, ze ma swoje zdanie...no ale bic sie nie mozna...maly ananas mi rosnie, una piña

0
Dodaj komentarz

jestem przed miesiaczka i przed wyjazdem....segreguje rzeczy...wychodzi pol na pol...polowa do zabrania, druga polowa do rozdania/wyrzucenia na smietnik....takie sytuacje sprawiaja, ze czlowiek potrafi sie odgruzowac...chodz jak zajedziemy do moich rodzicow,to bedziemy zyc na jeszcze wiekszym skladzie rzeczy roznych..oj mam nadzaieje, ze sytuacja mieszkaniowa rozwikla sie szybko, bo to mnie martwi najabrdziej...
juz bym chciala byc na miejscu....
ostatnio tak sie denerwowalam przed indiami...
maz tchorzy przed praca w polsce,mysli o wyjezdzie do niemiec...jakos ta rozlaka mnie nie martwi, bo najwazniejsze teraz aby zaczac zarabiac i wyniesc sie od rodzicow...i przestac sie klocic...nawet jesli jedyny spsosob aby z tym skonczyc,to zycie w osobnych krajach...

4
komentarzy
avatar
Nie dziwię się że się boisz, to wielka zmiana.Chociaż myślę że na plus. Dla Twojego męża pewnie jeszcze większa.
avatar
Alez zmiany na prawde podziwiam twoje zaparcie. Mysle ze jesli twardo bedxiecie dazyc do celu to go osiagniecie. Maz na pewno tez sie stresuja tym wszystkim i rozumiem jego wybor na niemcy. Zreszta ostatecznie mozecie mieszkac w polsce lub w niemczech najwazniejsze aby wszystko ukladalo sie po waszej mysli.
avatar
Na razie nie rozkminiaj co będzie jak już się sprowadzicie. Przenieście się na spokojnie, podejmijcie razem decyzje, czasem taka rozłąka nie powoduje szkód, wręcz przeciwnie. Bo jak pojawia się kasa to i nagle wszystko zaczyna się ukladać. Powodzenia!
avatar
Rozumiem Twojego męża, Ty będziesz u siebie, a on chyba ma trudniej. A kłótnie przy takich dużych zmianach to normalka. Minie.
Dodaj komentarz

100 kg bagazu plus 2 rowery staja pod drzwiami..dzis odjada...
ach...jakbym juz chciala byc na miejscu....
jeszcze tydzien
jestem podeskcytowana!!! ciesze sie! nie zaluje, ze wyjezdzam...chodz pogoda w dalszym ciagu plazowa...no, ale ja sama plaza zyc nie umiem...
ach..niech tylko wszystko szczesliwie sie uda...cala droga

6
komentarzy
avatar
Trzymam kciuki za dobra droge i zeby bagaze w calosci dotarly
avatar
A ja bym chętnie wyjechała z Polski. Koniecznie tam, gdzie jest ciepło. Podziwiam Cię że nie boisz się zmian. Ja ich nienawidzę.
avatar
A ja bym chętnie wyjechała z Polski. Koniecznie tam, gdzie jest ciepło. Podziwiam Cię że nie boisz się zmian. Ja ich nienawidzę.
avatar
Niesamowite!!! I chociaż „stracę” hiszpańska ovu siostrę to i tak bardzo sis e cieszę, długo dojrzewałas do tej decyzji i na pewno wszystko będzie super!!! A czy gabrys zdaje sobie sprawę ze zmiany??
avatar
AHOJ przygodo
avatar
To już? Myślałam, że w listopadzie!! Oj, sama się nie mogę doczekać jak kiedyś spakuję manatki i wrócę na stare śmieci
Dodaj komentarz

Jestem na miejscu
w polowie rozpakowana
juz na malym kacu...trzeba bylo oblac przyjazd
stres przed wyjazdem byl, nie powiem
jutro filharmonia z Gabim we wtorek dkf z kolezanka
na poczatku listopada pierwszy zjazd
no ale czekaja mnie tez sprawy w biurze dla cudzoziemcow z mezem...aby jakis pesel mu nadali czy cos...tak zwane PAPIERY musi wyrobic...
od poniedzialku biurokracja...i Gabiego pierwszy dzien w przedszkolu!!! szykuje wyprawke...papierniczy, posciel, ubranie na sport, na zmiane...itp...lista jest dluga
moja kicia i klakier wredny mojej mamy okupuja osobne pokojne, w salonie mijaja sie zmianowo....z kotami gorzej niz z dziecmi, mowie wam...
no i co...wysylam cv po malu, wczoraj cos tam poszlo...trzymajcie za mnie w kciuki, to wazny dla mnie moment ale jestem optymistycznie nastawiona, z entuzjazmem
i chodz szaro za oknem...to ja uwielbiam pazdzernik....moj ukochany miesiac

4
komentarzy
avatar
Trzymam mocno kciuki za wszystkie Twoje plany! uściski i ... WITAJ W POLSCE!
avatar
No po prostu niesamowite
Gratulacje!!!!
avatar
Powodzenia!
avatar
Hehe, widać że humor dopisuje Tylu uśmiechniętych buziek w Twoim wpisie chyba jeszcze nie widziałam! Oj się dzieje! Trzymam kciuki za szybką organizację tego wszystkiego - praca, papierologia, przedszkole itp
Dodaj komentarz

Wierze w sile integracji!!!
maz mojej kosmetyczki, syryjczyk, ma siec kebabow, ale jak to bywa w branzy ma tez znajomosci
i tak tym sposobem poznalismy dzis restauratora z pakistanu i bagladeszu, wszyscy chca nam pomoc, tz mojemu mezowi aby sie odnalazl w nowym miejscu, nie ma jak pomocna dlon emigranta
czuje, ze bedzie wesolo, poznaje moje miasto od nowa po 16 latach nieobecnosci, zmienilo sie
no i tak mi dobrze, i cieplo...u mamy jestem czuje sie jakby byly swieta bozego narodzenia

0
Dodaj komentarz

Wierze w sile integracji!!!
maz mojej kosmetyczki, syryjczyk, ma siec kebabow, ale jak to bywa w branzy ma tez znajomosci
i tak tym sposobem poznalismy dzis restauratora z pakistanu i bagladeszu, wszyscy chca nam pomoc, tz mojemu mezowi aby sie odnalazl w nowym miejscu, nie ma jak pomocna dlon emigranta
czuje, ze bedzie wesolo, poznaje moje miasto od nowa po 16 latach nieobecnosci, zmienilo sie
no i tak mi dobrze, i cieplo...u mamy jestem czuje sie jakby byly swieta bozego narodzenia

2
komentarzy
avatar
Nawet nie wiesz jak gorąco Wam kibicuję! Oby nowy kraj dla męża stałsię prawdziwym domem!
avatar
super! trzymam mocno kciuki!!!
Dodaj komentarz

Dostalam.prace!! Zaczynam.od 2 listopada...4-5listop zjazd!!! No w koncu...dzieje sie

4
komentarzy
avatar
Cudowna Wiadmość! Uwielbiam takie najbardziej
avatar
wooo-hoooo ) ostro do przodu
avatar
No kochana, gratulacje! napisz coś więcej, jaka i gdzie, bo uschnę z ciekawości. Leżę chora w łóżku na pierwszym L4...
avatar
Kurde, przegapiłam to!!! Gratuluję! Jak się mieszka w Polsce po słonecznej Hiszpanii ? Powodzenia 1 dnia pracy!
Dodaj komentarz

hej dziewczyny, ja juz w polsce...jutro bedzie miesiac...wszystko sie sprawdza, praca jest ok, jestem zadowolona, ze wrocilam, ze tak szybko sobie poradzilam, gabi w przedszkolu ok, ale mieszakanie z matka , tak jak przewidzialam bywa trudne, wylicza mi czas spedzony na internecie jakbym byla co najwyzej w gimnazjum, mam bana ta tel i komputer, bo przeciez powinnam zajmowac sie dzieckie, mojego meza zreszta tez kole w oczy moj widok w domu jesli robie cos online...wiec pisze szybko,bo za raz beda na mnie spogladac...a noca juz nie daje rade...porzestawilam sie na polski tryb padam o 22, wstaje o 6 nad ranem, maz czeka na pozwolenie na prace ...to bedzie trwalo okolo 4 miesiaca...wymyslil sobie ze jedzie do siostry do australii troche popracowac na czarno...no niech jedzie, bo mi zyc nie daje...chodze do pracy, no ok...ale juz kolezanki sa problemem, bo on musi byc caly dzien z dzieckiem...no wiec..nigdy nie sadzilam , ze to kiedys powiem, al;e wole byc w pracy niz w domu, przynajmniej nikt z domownikow nie ma do mnie wtedy pretensji...

1
komentarzy
avatar
Maxi, dobrze że cię odnalazłam! wyobraź sobie, że to cholerne ovu nie powiadamia o nowych wpisach, po tym jak pozmieniali pamiętniki na to beznadziejne kidzfriend. Tak więc w ogóle nie wiedziałam co u Was i nikt też do mnie nie zaglądał.
Co do roboty - rozumiem cię doskonale, fajnie, że chociaż Tobie praca się podoba. Ja cały czas szukam nowej.
Dodaj komentarz

dziewczyny padam na twarz, mam tyle do zrobienia i dnia mi malo...
jest duzo urzedowych spraw do ogarniecia, do pracy poszlam praktycznie z marszu, wiec na nic czasu nie mialam, jest zapieprz nie ukrywam, ale jestem szczesliwa, chodz najbardziej ciazy mi sytuacja mieszkaniowa, mam nadzieje ze do polowy przyszlego roku wszystko sie pouklada pomyslnie...
jest bardzo jesiennie, ale lubię tą porę roku  podobaja mi sie te ciemne parki, i ta polska melancholia, słońce rozleniwia i nic się nie chcę, a ja tu czuję kopa energetycznego  w domu jest różnie, dzieckiem prawie w ogole się nie zajmuję....nieistety, ale bywaja dni że wychodze o 8 i wracam o 8....urzedy, praca, w weekendy studia...dzień w dzień...i  chodz zmeczenie jest, to jednak muszę przyznac, że obowiązki domowe są dla mnie milion razy gorsze....miałam juz naprawdę po kokardę gotowania, prania i calodziennego zabawiania trzylatka...te obowiązki spadły na moją mamę i mojego męża ...teraz czuję, że odzyłam...chodz nie ukrywam dostaję za to po łapach...bo jak kobieta nie nianczy dziecka i nie stoi przy garach...to przecież ''nic nie robi''. czuję, że to był najbardziej intensywny miesiąc od kilku lat w moim życiu, a matka i mąż obrażenii.... bo w końcu wszystko mam podane na tacy...np obiad, więc sama nie wiem czego ode mnie oczekują w zamian...hmmm chyba okres ochronny się skonczył

2
komentarzy
avatar
Jak widać to wyrwanie się dobrze Ci zrobilo To niech teraz mąż i babcia zobaczy jak to jest siedzieć z 3latkiem, a co! maxi dbaj o siebie, bo obowiązków masz sporo.
avatar
czy to się Twojemu mężowi opłaca taka wyprawa do Australii?? bilety są chyba bardzo drogie? ja też dostaję od męża obiad jak wracam z pracy, ale nikt nie narzeka, wiadomo, że jedna osoba wszystkiego nie zrobi. Jak ci tam na studiach podyplomowych? u nas odwalają wszystko po łebkach, ale ja to w sumie wolę, bo mi tylko papier potrzebny będzie (mam nadzieję, że się przyda!)
Dodaj komentarz
avatar
{text}