avatar

tytuł: Czekając na... ten dzień...

autor: sosenka80

Wstęp

about me

O mnie:

Matka... Nauczycielka :)

about me

Jestem/chciała bym być mamą:

dobrą, o najlepszej to nawet nie marzę :)

about me

Moje dzieci:

Bliźnięta : Małgosia i Szymon.

about me

Moje emocje:

Zmęczona ale szczęśliwa...

Uwielbiam wiosnę i budzącą się do życia przyrodę...

Szymusiowe oczy zdrowe! Najlepsza wiadomość dnia.

15
komentarzy
avatar
Bardzo się cieszę. Chłopak zdrów jak rydz.
avatar
Bardzo się cieszę że szyszaczkowe oczęta są zdrowe ☺☺☺☺☺
avatar
I takie wiadomosci uwielbiam u Ciebie czytac:-) Pozdrawiam serdecznie, wiosennie:-)
avatar
Też uwielbiam wiosnę,wszystko się zieleni,kwitnie,śpiew ptaków o poranku aż chce się żyć Cieszę się że szyszaki są zdrowe Pozdrawiam.
avatar
Też uwielbiam wiosnę,wszystko się zieleni,kwitnie,śpiew ptaków o poranku aż chce się żyć Cieszę się że szyszaki są zdrowe Pozdrawiam.
avatar
Super Cieszę się razem z Wami! Co do ulewania i zwracania - Tymek ulewa po każdym posiłku, raz mniej a raz więcej ale zawsze. Zdarza się dość często, że zwróci połowę albo i wszystko co zjadł. Ulewa mu się też w godzinę czy dwie od karmienia, często też mu się odbija i treść żołądkowa podchodzi mu do gardła :/ Marudzi wtedy bardzo no bo przyjemne to nie jest :/ Szkoda mi go strasznie ale nie bardzo jest jak mu pomóc, syrop nie działa a pediatra każe czekać i mówi, że przejdzie samo.
avatar
Noni super i tak juz zostanie buziaki
avatar
To wspaniała wiadomość dużo zdrówka dla tych pięknych szyszaczków, są takie słodkie i śliczne, że napatrzeć się nie mogę pozdrawiam
avatar
Zuch Chłopak
avatar
Bardzo się cieszę ! Nie mogło btyć inaczej
avatar
To dobrze, że dobrze!
avatar
Suuuper!!!
avatar
Boże, śliczne masz te dzieciaczki :-D Mogłabym patrzeć na nie i patrzeć :-D A już najważniejsze, że są zdrowiusieńkie :-D Nic tylko się cieszyć :-D
avatar
ja tez uwielbiam wiosne!
dobrze ze dobrze!

upolowalam spodnice i sukienke
avatar
Cudowne masz te Szyszaczki Najważniejsze że zdrowie dopisuje Oby tak dalej
Dodaj komentarz

Poniedziałkowe pytania

Szymek trochę kaszle, nie panikuję, nie wybieram się do żadnego lekarza... zapytam tak na wszelki wypadek jak sytuacja by się bardziej rozkręciła teraz czy kiedyś... dziewczyny podajecie jakieś syropy swoim maluchom kilkumiesięcznym?? Sprawdzone i nazwy proszę

Druga sprawa... od dwóch, a może i więcej tygodni zbieram się do zakupu maty edukacyjnej. Czy jest to coś niezbędnego? Fajna rzecz czy przereklamowana? Wyraźcie swoją opinię, proszę

Maluchy wcinają gotowce ze słoiczka, nie dociekam czy to zdrowe, czy nie. Trudno, w tym momencie lecę na łatwiznę. Wiem jedno, uwielbiają te wszystkie smaki.

Są takie pogodne, radosne, mało płaczliwe, tak często się uśmiechają, nawet przez sen. Tak sobie czasem myślę, chyba dobrze im z nami.

Zbieram się do napisania kolejnego listu do Szyszaków, chciałabym, żeby to kiedyś było swego rodzaju pamiątką... czy będzie, czas pokaże...

Teraz śpią, może poprasuję... aaa pamiętacie, pisałam, że nie mam kompletnie czasu na czytanie. Trochę się ogarnęłam i zaczęłam czytać pewną cynamonową książkę.

13
komentarzy
avatar
Polecam syrop z pedow sosny, kazdy inny pod badzorem lekarza jednak i ..jakby sie rozkrecalo, udz przebadac bo u wcześniaków szybko schodzi na plucka wiem co mowie ... j
avatar
Co do syropu nie pomogę a jeśli chodzi o matę to u nas dostaliśmy w prezencie. Nie jest to coś co Bartuś szczególnie jak na razie lubi jednak dostaliśmy taką 3w1 i mam nadzieję, że jeszcze przyjdzie na nią pora. Mamy taką: http://allegro.pl/ShowItem2.php?item=6068449689&reco_id=c24e14ac-0578-11e6-baba-02acb1a4884a&ars_rule_id=201
avatar
Mata - u nas bardzo się sprawdziła. Można się oczywiście obejść bez, ale dla dużej części dzieciaków to spora frajda. Zwróciłabym uwagę na to, żeby bylo dużo miejsc do zawieszania zabawek natomiast nie upierałabym się, żeby mata koniecznie miała muzyczkę/świecące światełka. Te miejsca do zawieszania - jesli będzie ich więcej to będziesz mogła łatwiej dopasować zawieszenie danej zabawki do aktualnych możliwości/preferencji dzieciaków. A może macie znajomych, którzy już matę mają i dałobo radę pożyczyć na 2-3 dni/wybrać się do nich z wizytą i sprawdzić czy Waszym dzieciakom mata się podoba.
avatar
Co do kaszlu - nam lekarka po osłuchaniu przepisała Deflegmin w kroplach na rozrzedzenie wydzieliny - żeby nie zapaskudziły się oskrzela. Ale to osłuchanie było po 4-5 dniach kaszlu + Młody miał zapchany nosek. Z tego co pamiętam lek jest od niedawna bez recepty, ale bez wskazania lekarki bałabym się podać. Z innych rzeczy, które możesz zrobić 1. podnieść lekko materacyk/łóżeczko z tej strony gdzie ma głowę - będzie mu się łatwiej oddychało 2. delikatne opukiwanie pleców 3.inhalacja solą fizjologiczną (to chyba bardziej na katar niż kaszel). Na początku marca miałam wpis co tam Witkowi jeszcze uskuteczniałam, może coś Cię zainspiruje. Zdrówka Szymuś!
avatar
Dzięki Zelma Będę młodego obserwować, chociaż czuję, że bez wizyty u lekarza się nie obędzie. Zrobił się trochę rozpalony, tak jakby zapchany nosek, do tego lekki kaszel. Zobaczymy jak dzisiejsza noc i jutrzejszy dzionek. Chcę być dobrej myśli, jednocześnie wiem, że bez choroby się nie obędzie tym bardziej u wcześniaków, które mają obniżoną odporność. I tak tyle czasu obyło się bez żadnych infekcji.
avatar
Co do syropu nie pomogę bo Zosia do tej pory miała tylko katarek.u nas mata się nie sprawdza bo ogranicza ruchy dziecku,to moje zdanie.za to Zosia lubi leżeć na podłodze no kocyku,wtedy szaleje i próbuje się przekrecać, a mata ja blokowała.ja sloiczki też podaje i wcale się jakoś nie garne żeby gotować samemu ☺☺☺
avatar
sosenko - jak się katar pojawia to maść majerankowa - do smarowania pod nosek jest ok, także dla takich maluszków (apteka, bez recepty). Co do wizyty u lekarza - ja się biłam z myślami czy iść czy nie iść, czy nie przesadzam. Aha - kontrolowałam Witkowi temperaturę też (ale nie miał). Ale jak na 4-5 dzień kaszel nie przechodził to jednak poszłam - po prostu dlatego, że z takim maluszkiem doświadczenia nie miałam i ciężko mi było ocenić czy jest lepiej/gorzej, przejdzie samo czy nie. I może by przeszło samo, ale ja byłam spkojniejsza - no i myślę, że jednak lekarka nam pomogła szybciej wrócić do zdrowia. Także tyle w zakresie 'rozkminek'
avatar
Jak już jest czas na czytanie to jest dobrze A zdradzisz mi tytuł książki ?
avatar
U nas mata jest ok. Jakby jej nie było, to Michał by nie płakał, znacznie lepszy okazał się leżaczek
avatar
Z zainteresowaniem tez poczytalam o matach... Dotychczas planowalam kupic uzywana mate ikei na olx, ktora jest duza i podgumowana, pozwoli tez potem na turlanie sie i pelzanie do wszystych zabawek, piszczacych, szeleszczacych. A na nia chcialam tez uzywany kupic drewniany stojak - pałąk, naktory mozna dowieszac tez swoje zabawki. Czytalam jego opinie, i przez to ze jest bardzo stabilny, to potem sluzy dzicku do samodzielnego podciagania sie, ile samo da rade i cheć.m.ikea.com/pl/pl/catalog/products/art/70108177/ mozna tez wtedy odpuscic mate i dać gruby koc...
avatar
Niestety nie mogę pomóc, ani odpowiedzieć na Twoje pytania, ale zostawiam pozdrowienia i uściski
avatar
Odnośnie maty edukacyjnej- ja dostałam od koleżanki matę Fisher Price'a, ponoć u niej fajnie się sprawdziła- zobaczymy. Co do leków na kaszel/katar niestety nie pomogę, ale żywię nadzieję że Szymuś szybciutko dojdzie do siebie i obejdzie się bez wizyty u lekarza
Ja natomiast zaliczyłam szpital bo: Młody znowu mnie nastraszył i nie dawał znaku życia przez kilkanaście godzin. Pojechałam więc na IP sprawdzić co jest grane. Zrobili mi ktg, które nie za bardzo spodobało się lekarzom więc mnie zostawili na obserwację. Na szczęście wszystko jest już w jak najlepszym porządku, po prostu mieliśmy chyba z Felkiem gorszy dzień. Dziecię teraz nadrabia, urządzając w brzuchu tańce-hulańce, kopiąc matkę głównie po pęcherzu
No i staram się już nie panikować...
Jeszcze raz wszystkiego dobrego dla Was Szyszaki :*
avatar
A dziękuję czuje się dobrze nie mam na co narzekać Młody coraz bardziej bryka co ogromnie raduje moje serce <3
Dodaj komentarz

Kontrolnych wizyt mamy sporo, od wspomnianego kiedyś okulisty, audiologa, niedawno byliśmy u chirurga dziecięcego z Szymkiem. Potwierdziła się diagnoza przepukliny mosznowej. Tak mi go szkoda, czasem to go boli. Wtedy tak bardzo płacze, zanosi się wręcz i trwa to kilka minut. Wczoraj z 10, dziś ciut krócej. Serce mi się kraje. Nie sądzę żeby to była kolka.
Wczoraj byliśmy na prywatnej wizycie u neurologa, z Małgosią wszystko dobrze, z Szymkiem oczywiście trochę mniej. Nieznaczne ale wzmożone napięcie mięśniowe. Mamy się umówić z rehabilitantką, pokaże jakie ćwiczenia robić, a potem te wigibaski w domku stosować. Lekarka powiedziała, że dzieciaki jak na wcześniaki bardzo dobrze się rozwijają.
W najbliższym czasie czeka nas :
- szczepienie (26.04)
- w ciągu najbliższego tygodnia wyjazd do tej pani rehabilitantki
- wizyta kontrolna u kardiologa - echo serca (09.05)
- kontrolne USG przezciemiączkowe (10.05) i zrobienie morfologii
- kolejna wizyta w poradni neonatologicznej (18.05)

Biedny tej mój Szymulek, ciągle mu coś, a Małgosi nic. Nie to żebym chciała, żeby jej coś dolegało. Tylko tak mi przykro, że dziecina tak cierpi.

Kaszel małemu przeszedł, pojawił się lekki katar ale też już śladu prawie po nim nie widać. Małgosia się zakatarzyła, gilaki po pas, jednak inhalacje pomagają i ściąganie fridą do nosa. Odpukać temperatura się nie pojawiła.

Te dzieciny są takie pocieszne, do tego te uśmieszki, uśmieszki, uśmieszki... Ach zakochana jestem w nich.

Edit :

Zapomniałam napisać.

Masakrycznie zaczęły mi wychodzić włosy, nie dość, że mam 5 na krzyż to teraz będę mieć ich jeszcze mniej albo wyłysieje doszczętnie :/

Zaliczyliśmy pierwszą noc na nowym łóżku w sypialni, o mateńko ale Ameryka! A dzieciaki ile mają miejsca.

13
komentarzy
avatar
Szyszaki slodziaki:-) Zdrowka im zycze:-* A mamusie pozdrawiam:-)
avatar
Dużo zdrówka dla maluszków no i siły dla mamusi ...
avatar
Wyjdzie Szymuś ze swoich dolegliwośći szybciutko. Będzie dobrze:*
avatar
Cierpienie dziecka to straszna sprawa - czy to katar, czy kolka, czy inne dziadostwo.. człowiek na siebie by wziął każdy ból, byle tylko maleństwo nie cierpiało...
avatar
Dużo zdrówka dla szyszaków i dla dzielnej matki też
avatar
A pokazali Wam jak podkladac waleczek pod moszne zeby przepuklina zniknela??
avatar
Zdrówka Wam życzę!
avatar
Bidulek Szymulek :-( <3 <3 ucałuj go odemnie i mocno wyprzytulaj <3 <3 oczywiście dla Malgosieńki też calusieňki :-* :-*
A co do włosów to niestety to standard po połogu :-(
avatar
Biedny Szymus:-( dobrze ze chcociaz z Gosienka wszystko ok
avatar
Trzymam kciuki za Twoje maluchy mam nadzieje ze z synkiem szybki sie poprawi sytuacja...a na wlosy polecam wcierki z oleju rycynowego i zoltka. Sama dzisiaj zaczynam bo po ciazy wlosy leca na potege. Trzymajcie sie cieplo :*
avatar
Ale masz spraw do ogarniania! Dużo zdrowia dla Szymka, na pewno czuje Twoją troskę ile sie da!
avatar
mi też zaczęły wychodzić włosy tak po 4 miesiącu i trwało to około 3 tygodni, całe szczęście łysa nie zostałam a Szymek niech wraca do zdrówka!!
avatar
My też jesteśmy w nich zakochane Dużo zdrówka dla Szymusia
Dodaj komentarz

PIERWSZA WIZYTA U REHABILITANTKI

Mamy ćwiczyć z maluchami 2 razy dziennie po 15 minut. Cztery ćwiczenia na twardej powierzchni, piąte na piłce. Zaczęliśmy, dzieciaki wcale nie płaczą, a wręcz przeciwnie, takie wygibasy sprawiają im frajdę. Ciekawe jak dojdą nowe ćwiczenia, czy będą takie zadowolone. Szymek przez całą wizytę nie zapłakał, a był przecież modelem pokazowym. Babka majtała nim na różne strony. Jedna rzecz mnie bardzo dziwiła, chwyciła go za jedną rękę i jedną nogę, delikatnie potrząsnęła, następnie za prawą rękę i prawą nogą. Śmiesznie to wyglądało, on tak wisiał. Dzielny malec!

Po katarze śladu nie ma, inhalacje - super sprawa, wyciąganie gilaków fridką, sól morska w sprayu i maść majerankowa. Tym się wyleczyliśmy.

9
komentarzy
avatar
Też tymi sposobami lecze Zosie z katarku ;-)
avatar
Ale dzielne te Twoje maluchy, ze wszystkim sobie świetnie radzą. Ściskam <3
Ps. Ja jestem z Mazowsza
avatar
Kazde dziecko jest tak sprawdzane przez lekarza czy rehabilitanta. Marcela tez tak podnosili, sprawdzają w ten sposob jakies odruchy. Ale Szymek naprawdę dzielny skoro nawet nie zapiszczal zuch chlopak.
avatar
dzielne maluchy ...
avatar
Dzielny chłopak!
avatar
Musiało to fajnie wyglądać ))) Aerobik dla niemowląt ) Dużo zdrowia dla wszystkich 4 Szyszek ))
avatar
Dzielny Maluch! To owocnych cwiczeń, widac to dla Was frajda!
avatar
Hej Sosenko! Ciesze sie ze maluchy tak dobrze sobie radza, a co u Ciebie jak sie czujesz?
avatar
<3
Dodaj komentarz

Zbierałam się do tego wpisu 150 tysięcy razy, w końcu się zmobilizowałam.
Po co to w ogóle robię, trochę dla siebie, żeby nie zapomnieć, a może i innym mamom pomogę w dokonaniu wyboru.

Stałe bywalczynie Alusiowego pamiętnika wiedzą, że zbyt wcześnie w szpitalu się znalazłam. Wtedy byłam kompletnie do niczego nieprzygotowana. Nie chciałam zapeszać, nic wcześniej nie kupowałam oprócz kilku par śpiochów, pajacyków i body. Pech pechem, szczęście szczęściem wszystko dobrze się mimo wszystko potoczyło. Leżąc na tym szpitalnianym łóżku gdzieś po 4 tygodniach stwierdziłam, że warto byłoby coś mieć do tego porodu. Dobrze, że w domu były dwie koszule, następne 3 zostały dokupione przez mamę i dowiezione. Nasłuchałam się od dziewczyn czego to one nie mają, a ja nic. Mówię więc mężowi, na początek kup mi :

- wielkie te podkłady Bella - bardzo dobry wybór, chociaż ze mnie się nie lało, stanowczo 1 taka duża paczka by mi wystarczyła

- majtki poporodowe kupione w aptece, nie żadnej konkretnej firmy, dały też radę, byłam z nich zadowolona

- podkłady na łóżko, fajna sprawa chociaż u mnie nie było sensu podkładać bo ja nawet majtek nie zakrwawiłam po porodzie.

I tylko te trzy rzeczy były mi przydatne po CC. Octenisept był w każdej sali do psiukania jako wyposażenie więc nie było sensu przywozić z domu. To co mi mąż przywiózł to wkładki laktacyjne. I tu śmiało mogę napisać, wygrywają firmy Penaten, miałam też z Baby Ono, średnio je oceniam, najsłabsze z firmy NUK.

Cóż ja wyszłam ze szpitala, dzieci niestety zostały. Miałam trochę czasu na przygotowanie się do ich powrotu, wiedziałam, że to trochę potrwa. Cóż pierwsza sprawa, która już po powrocie ze szpitala była niezbędna to laktator. Na Żelaznej korzystałam ze słynnej Medeli, stwierdziłam, że kupno z tej firmy przekracza nasze możliwości finasowe, krótko mówiąc szkoda było mi wydawać tyle kasy więc mąż wynalazł mi firmy Canpol Babies za 150 zł i wiecie co... rewelacyjny, świetnie się spisywał przez całe 3 miesiące. Bo tyle też czasu trwała moja walka z odciąganiem pokarmu i mimo wszystko jestem z siebie dumna, że tyle wytrzymałam. To odciągane mleko zawoziłam w specjalnych pojemniczkach również z firmy Canpol, na pewno nie raz je jeszcze wykorzystam. Aha, nawet jeśli bezpośrednio nie karmiłam z piersi to i tak niezbędne są biustonosze do karmienia, u mnie sztuk dwie.

Grudzień i styczeń to kursowanie między domem, szpitalem i mieszkankiem w wieżowcu. Między tym wszystkim zakupy dla niemowlaków. Trochę przez internet, trochę w normalnych sklepach.

Łóżeczka dwa, zwykłe, szczyty z rysunkiem żyrafki. Jak na razie są ok.
Rewelacyjny zakup to również dwa leżaczki firmy Tiny Love. Dlaczego?? Chcieliśmy aby dzieci mogły leżeć zupełnie na płasko. Może być z tego również bujaczek. Ogólnie 3 w 1.
Kolejna rzecz, z której jesteśmy zadowoleni to wózek - niemieckiej firmy ABC Design Zoom. Mamom, które spodziewają się bliźniaków śmiało mogę polecić.
Nosidełka samochodowe Maxi Cosi - spoko.
Kolejna rzecz bez której nie wyobrażam sobie funkcjonowania to wanienka ze stelażem. Za słaby mam kręgosłup, żeby schylać się do wanny. W umywalce bym się bała.
Kupiliśmy, a właściwie mąż kupił i dokonał wyboru to inhalator firmy Rossmax, coś koło 150 zł, wydaje się być porządny. Korzystamy z niego.
Niezbędna rzecz w naszym przypadku to podgrzewacz, firmy Tommee Tippee, zwykły, daje radę butelkom.
Mamy też termometr Geratherm non contact, w sumie nie wiem czy dobry, czy nie, temperaturę wskazuje.

Kilka słów o kosmetykach. W szpitalu maluchy miały wszystko z firmy Nivea. Postanowiliśmy nie zmieniać i również w domu z tego korzystamy, płyn do kąpania, balsam. Niezbędny jest również alantan, sudocrem od czasu do czasu i zwykły puder. Z oliwki korzystam rzadko. Niezbędne są płatki dla niemowląt. Codziennie w użyciu jest spray do noska Nose Frida, w razie potrzeby aspirator do noska tej samej firmy i sól fizjologiczna.

Butelki DrBrown's tymi uczyliśmy się w szpitalu i tak zostało, tylko kupuję większą pojemność. Mam również Philips Avent ale dzieciaki przyzwyczaiły się z tych pierwszych.

Pieluchy, są lepsze i gorsze, wiadomo... beznadziejne Bella Happy, Dady oceniam na 4 może 4+, korzystam z tych, najlepsze Pampers Premium Care, na wszelkie wyjazdy, np do lekarza zakładam właśnie te. Chusteczki miałam z różnych firm, Dady, Nivea, Bambino. Najczęściej w użyciu są 'Dadowe' jednak staram się tych chusteczek używać jak najmniej i nie mam tu na myśli oszczędzania.

Pieluchy tetrowe są w użyciu codziennym, mam zwykłe białe i kolorowe, te kolorowe z nadrukiem są staranniej wykonane, nie siepią się, białe są dla mnie gorszej jakby jakości. Mam też kilka (chyba z 8 ) flanelowych. I jedne, i drugie potrzebne.

Kocyków też mam kilka, cieńsze, grubsze, potrzebne i takie, i takie.

Rożek, jeden dostałam od siostry ciot,. drugi dokupiłam. Zdecydowanie lepszy jest ten miękki bardziej giętki, sztywniejsze są jak dla mnie gorsze. W ogóle dla mnie te rożki są niepraktyczne jeśli dziecko jest urodzone w terminie i do tego duże. U nas to co innego, na początku maluchy musiały mieć jak najcieplej i musiały być bardzo otulone jak w szpitalu.

Kilka słów o ubraniach. Mi właściwie pasowało wszystko. Lubię i body kopertowe, i zakładane przez główkę. Na noc koniecznie pajac. Miałam też kilka par śpiochów, gdzie nie było rozpięcia przy nóżkach, jest to większe utrudzenie ale nie takie, żeby tego w ogóle nie zakładać. To co jest niepraktyczne ale tego nie kupowałam to wszelkiej maści spodnie jeansowe dla malucha. Mój Szymek śmiga, no właściwie leży w spodenkach bawełnianych, polarkowych, ogólnie stawiam u dziecka na wygodę. Małgosi zakładam często takie ala getry, spodenki, czy rajstopki i do tego bluzeczki albo takie dłuższe jakby tuniki. Moje dziecko w zwykłym dniu gdzie jesteśmy w domu nie męczy się w sztruksowych, opinających ciasnych spódniczkach, sukienkach itp. Oczywiście mamy stroje wyjściowe.
Ubrań dla dzieci mam masę, poczynając od nowych po używane, w bardzo dobrym stanie, których na szczęście nie muszę nikomu oddawać. Nie stresuje mnie to czy się zaplami, czy nie.
Aha i co do ubrań jeszcze, dla mnie niezbędne jest coś na nóżki, małe mają po dwie pary takich paputek, plus buciki wykonane na szydełku, Szymek ma trampki, a Małgosia baleriny. Kupione na allegro. Wyjście w samych skarpetkach to takie niedokończone ubranie, tym bardziej jeśli wychodzimy na dwór.

To tyle. Nie szalałam z zakupami. Dosyć umiarkowanie tanim kosztem można powitać maluchy w domu. Najdroższy był wózek.

Na koniec kilka słów o tacie. Spisuje się w nowej roli bardzo dobrze, nie napiszę rewelacyjnie, byłoby za słodko. Wstaje razem ze mną w nocy do maluchów, karmi, raczej nie przewija z pieluch. Sam wychodzi na spacery z maluchami. Po przyjściu z pracy zazwyczaj pierwsze pytanie brzmi 'Co u dzieci?' Bawi się z nimi, przede wszystkim dużo pokazuje, tłumaczy, przytula. Bez problemu zostanie z nimi w domu gdy ja chcę gdzieś wyskoczyć. Zaskakuje mnie np kupioną sukieneczką dla Małgosi na lato, czy pajacem dla Szymka. Sam kupił karuzelę nad łóżeczko.

Na koniec kilka słów o wprowadzaniu nowych pokarmów. Nie dumam nad tym czy to zrobiliśmy za wcześnie, czy nie. Przeczytałam kilka artykułów na ten temat ale nie rozkminiam się nad tym za bardzo. Jak wszystko w życiu ma swoje plusy i minusy. Dzieciakom smakują wszelkie nowości nie wykrzywiają się, nie zamykają buzi, wręcz piszczą jak już koniec, a nie chcę przesadzać też z ilością. Najczęściej kupujemy z Hippa i Bobovity, jednak te pierwsze są lepsze. Małe z wielką ochotą piją też jabłko z koprem włoskim. Ubolewam nad słabym piciem wody ale tak było od samego początku zanim wprowadziliśmy jakiekolwiek nowości.

I to chyba tyle. Może którejś z Was pomogłam.

Aha... może na sam koniec kilka słów o mnie... dobrze mi w tej nowej roli. Ogarnęłam się, początki były mega trudne. Teraz mam czas na zajęcie się dziećmi, obiad, pranie, prasowanie. Oczywiście są dni kiedy jestem bardziej zmęczona, czasem mniej. Do tego wychodzimy na spacer, teraz doszły ćwiczenia. Skłamałabym, gdybym nie napisała o pomocy. Wpada do mnie mama popołudniami, moja Kasia. Wtedy mam więcej czasu. Niedawno pomyślałam, jak puste byłoby moje życie bez dzieci. Tak bardzo się cieszę, że one są.

Ładna pogoda, trzeba wybrać się na spacer, wszystkim dziewczynom tu zaglądającym życzę miłej niedzieli.

11
komentarzy
avatar
Super podsumowanie! Uwielbiam Was po prostu, uwielbiam czytać o Twoich Szyszuniach, a szczęście i miłość, które płyną z każdego Twojego wpisu sprawiają, że mięknie mi serce Ściskam Was mocno!
avatar
Miłej niedzieli dla Was również
avatar
Miłej niedzieli w rodzinnym gronie-pozdrawiam wiosennie
avatar
Sosenko jak Ty znajdujesz czas na takie długie wpisy? Podziwiam! A do czego Ci sluza pieluchy tetrowe i flanelowe? Ja mam kilka ale nie założyłam ich ani razu - przyzwyczaiłam sie do komfortu jednorazówek
avatar
Też stwierdzam, że moje życie bez Bartusia było by puste. Co ja robiłam z wtedy z czasem?
avatar
Alusiu- bardzo przydatny wpis, jestem właśnie na etapie kompletowania wyprawki i powiem szczerze, że czasami już nie wiem co jeszcze kupić a czego się wystrzegać. Zamówię ten bujaczek Tiny Love i podgrzewacz do butelek
Wszystkiego dobrego dla Was kochane Szyszaczki <3
avatar
Garść dobrych porad... dzięki. Moje zakupy dla siebie i dziecka będę wzorować na Twoich doświadczeniach.
avatar
Cieszę się, że u Was wszystko dobrze. Masz racje życie bez dzieci jest bardzo, bardzo puste...
Pozdrawiam ciepło szczęśliwą mamusię i jej słodkie maluchy <3
avatar
Fajnie sie czyta ta!mie duze podsumowanie! Kazdy ma ciut inne doswiadczenia,ale zawsze mzna sie czegos nauczyc!
avatar
Fajnie czytać takie wspomnienia i recenzje Pamiętam jakby to było wczoraj gdy leżałaś w szpitalu, gdy trzymałam za Ciebie kciuki i modliłam się za maluchy a teraz one są tutaj, całe i zdrowe, jedzą już słoiczki i noszą buciki I tak sobie myślę, że czas tak szybko płynie... Dopiero jechałam do szpitala rodzić a mój synek już ledwie się mieści w gondoli. Jak tak o tym myślę, to w nosie mam stertę prasowania w salonie, wyłączam komputer i lecę do sypialni położyć się obok niego na łóżku i podziwiać jaki jest cudny i jak sobie spokojnie śpi <3 Bycie mamą jest fajne
avatar
Ku uściśleniu... pieluchy tetrowe i flanelowe nie służą nam do siusiania, też używam jednorazówek
Kasiu... oj tak bycie mamą, nawet nie jest fajne, jest CUDOWNE!
Dodaj komentarz

10 grudnia 2015 - 10 maja 2016 Szyszaki mają 5 miesięcy.

Waga z dziś :

Małgosia - 5460g
Szymuś - 5790g



List dwudziesty pierwszy (21)

Kochane moje maleństwa... nie chce mi się robić tego wpisu ale wiecie co sobie pomyślałam, kiedyś kiedy mnie już nie będzie na tym świecie, przeczytacie i będzie to dla Was jakaś pamiątką, jakiś ślad po matce. Matce, która tak bardzo Was kocha, która uwielbia patrzeć na te wesołe buzie i wielkie oczy. Jesteście idealne, bo jesteście moje!
Ostatnie dwa dni to czas wizyt, serce się raduje bo serduszka macie zdrowe, główki też są zdrowe. Odrobinkę płakaliście na dzisiejszym USG. Jesteście bardzo dzielne, a ja jestem z Was taka dumna.
Małgosiu, Ty prawie wcale nie płaczesz, jak to możliwe, że dziecko nie płacze?? Musisz już być bardzo głodna, wtedy dajesz znać ale nie jest to głośny pisk i wrzask tylko płacz mówiący... Mamo, daj mi jeść. Lubisz sama leżeć, na łóżku brykasz jak baletnica i rączki, i nóżki same Ci chodzą. Oj będziesz energiczną dziewczynką, a kiedyś kobietą. Szymuś jest bardziej opanowany i spokojny. Na łóżku tak nie bryka ale skupia się na przewracaniu raz na jeden boczek, raz na drugi. Ty pod tym względem jesteś leniuszkiem. Za to na brzuszku wywijasz harce, lecisz jak spadochroniarz. Twój braciszek właśnie dziś zrobił duży postęp, podniósł kilka razy wysoko główkę, Ty tę umiejętność masz już bardzo dobrze opanowaną. Myślę, że to zasługa ćwiczeń. I znów nawet tutaj bardzo się różnicie, Szymek ćwiczy i nie płacze, a Ty stroisz miny. Krótko mówiąc, znów leniuszek przez Ciebie przemawia. Między jednym ćwiczeniem, a drugim mama śpiewa Wam pioseneczkę, wspólnie machamy rączkami w bok i z góry na dół. A brzmi ona tak :
Rozluźniamy rączki, rozluźniamy nóżki,
hop, hop, hop
hop, hop, hop.
Jutro kontrola zobaczymy co te wspólne ćwiczenia Wam coś dały. Aaa... kilka dni temu, nie wiem jak to się stało ale jak mama ćwiczyła z którymś z was, siedziała na końcu łóżka i z niego spadła. Ale się tata śmiał.
Czasem sobie wyobrażam jak za jakiś czas będziecie się wspólnie bawić. Będzie cudownie. Jestem przekonana, że to tata będzie z Wami spędzał dużo czasu na zabawie. Wczoraj na te małe urodzinki kupił Wam takie buteleczki z uchwytami po bokach, może być smoczek, a może być taki miękki niekapek. Może już całkiem niedługo będziecie próbować pić. Szymek zwykłą buteleczkę już sam utrzyma, a Małgosia znów okazuje się leniuszkiem. Oj Małgosiu, Małgosiu, musimy tego lenia z tyłka przepędzić. A właśnie, Ty nawet kupę w pieluchę zrobisz i nie płaczesz. Bardzo sporadycznie okazujesz, że w majtkach jest coś nie tak. A mama tyle razy mówi, żebyś dała sygnał, a Ty nic.
Lubicie się kąpać. Nie straszny wam aspirator do noska czy inhalacje. Myślę, że do tego wszystkiego przyzwyczailiście się w szpitalu i dlatego teraz tak dzielnie wszystko znosicie.
Małgosia już gaworzysz, wydajesz śmieszne dźwięki, nawet mama to nagrała. Kiedyś sobie odsłuchasz. Oj pewnie będzie śmiechu co niemiara.
Wiecie co, myślę, że dobrze Wam tu z nami. Nie tylko śmiejcie się gdy do Was mówi. Wy nawet uśmiechacie się przez sen i nie są to malutkie uśmieszki, to jest buzia roześmiana od ucha do ucha.
Aha i coraz więcej przesypiacie w nocy. Ostatniej nocy, od 20tej do 2.30. Hura, ja się bardzo cieszę!
Mój świat to Wy.

Za rok, pokażę Wam jak kwitnie jabłoń, widać ją z naszego okna w kuchni. Będziecie zbierać płatki kwiatów, które opadły na ziemię.

http://images76.fotosik.pl/585/c9b889df60a8f7f8med.jpg

5
komentarzy
avatar
Twoje szyszaki równo miesiąc starsze od mojej Agatelii a ona prawie 2kg cięższa
avatar
maua... tylko moje Szyszaki są z 30tego tyg. i ważyły 1400 i 1800 więc ważą odpowiednio jak na swój korygowany wiek Są w sam raz nie, za chude i nie za tłuściutkie
avatar
Jak zwykle piękny wzruszający list.
Eh te kobietki wszystkie są leniwe bo moja też ma lenia w dupce ☺☺☺
Jejku jak ten czas leci szyszaki skończyły 5 m a za niedługo moja Zocha kończy 6 m ☺☺
avatar
Dzieci tak różnie się rozwijają. Śliczny list!
avatar
Sosenka jak zwykle dlugasne wypracowanie i jak zwykle wzruszajace:-) Piekne masz widoki, uwielbiam maj za to:-)
Dodaj komentarz

DRUGA WIZYTA U REHABILITANTKI

Doszły nowe ćwiczenia, te na piłce i te na twardym podłożu, z tymże Małgosia już tylko ćwiczy 2x5 min dziennie, a Szymuś 2x15 min. Ogólnie nie ma z tym problemu.

SZYMUSIOWE PRZEWRACANKI

Myślałam, że to przez przypadek, jednak nie. Od kilku dni synuś z plecków przewróci się na jeden boczek, na drugi. Zapewne wpływ mają na to ćwiczenia tzw kulanie. Hura! Nowa umiejętność zdobyta.
Wczoraj i to słyszałam nie tylko ja, Szymek powiedział mamama!! Przecież to niemożliwe. Czy nie jest jeszcze za mały. W ogóle te dzieciaki nasze dużo po swojemu 'gadają'.

KOSTKA/KSIĄŻECZKI/MATA

Furorę robi kostka sensoryczna w barwach biało/czarno/czerwonym. Dotykanie, pacanie, ciągniecie za tasiemki, to jest to! Szymek bawił się dziś, równą godzinę ze mną na łóżku, a Małgosia spała. Potem kolej przyszła na nią. Maluchy bardzo lubią wpatrywać się w książeczki kontrastowe. Mata jest ok ale na chwilę obecną nie robi szału.

9
komentarzy
avatar
<3
avatar
Pięknie się rozwijają Zazdroszczę Ci trochę tych bliźniaków... )
avatar
Cudownie! ależ masz szczęście :-**
avatar
Super że widac postępy. Co do tej rehabilitacji, my wprawdzie nie mielismy, ale troszkę ćwiczyłam z Leonem i baaaaardzo duzo mu to dało do zwinności
avatar
Spryciaki Szyszaki!
avatar
Super dzieciaczki
avatar
W Twoich wpisach czuć szczęście, radość. Piękne to jest. Tradycyjne pozdrawiam ciepło
avatar
U mnie mata jest blee, więc kupiłam jej puzzle piankowe polezy trochę ale jak się przekreca to jej twardo i łepulkiem wali, ona taka delikatna ☺☺☺najlepiej jej odpowiada nasze łoże i ogromne lustro w którym się przegląda cały czas i śmieje ☺☺☺
avatar
OO! taka kostka tomusi byc cos fajnego!
Dodaj komentarz

TAK TO JA W NOCY MOGĘ WSTAWAĆ...

Od dobrego tygodnia, a może i więcej Szyszaki się przestawiły... wieczorne karmienie godz.20 max 20.30, a potem sen do 2/2.30, a potem 5/5.30. Nocne karmienie z całą obróbką trwa pół godziny, czasem odrobinę więcej. 10 min jeden bliźniak, 10 min drugi, plus zrobienie mleka, ewentualna zmiana pieluchy w zależności od sytuacji na froncie. Po porannym karmieniu maluchy robią się aktywne. Tylko te oczyska im się śmieją.

A ja po takiej nocy czuję się jak młoda bogini. Wyspana, wypoczęta, z nową energią wkraczam w nowy dzień.

11
komentarzy
avatar
Jeszcze troszke i będą przesypiac od 23 do 5 zobaszysz
avatar
To milego dnia pamietam wlasnie jak synek sie tak przedstawiał i bylo tak cudownie
avatar
Czyli jest dobrze, a będzie jeszcze dobrzej
avatar
Wiedziałam że w końcu kryzys minie i teraz będziesz maksymalnie szczęśliwa (i wyspana:-P) mama :-)
avatar
Lubię takie wpisy, wtedy wierzę, że i dla mnie przyjdą lepsze dni tzn noce.
avatar
Oj ale dobrze, że już nocki właściwie przespane. Ja się najbardziej boję właśnie, że będę niewyspana i będę chodzić jak zoombie...
avatar
I wszystko juz sie unormowalo. Teraz mozesz juz sobie pospac, a tym samym odpoczac:-) Milego dnia Sosenko:-)
avatar
No,to teraz już z górki. Ani się obejrzysz, jak będą spać całą noc
avatar
Jests niesamowita! Ja ledwie w tym rytmie z moim jednym dzieckiem chodze po domu a Ty Bogini podziwiam i ciesze sie z Wami!
avatar
dzabuszku... przyjdą, przyjdą, trzeba uzbroić się w cierpliwość, choć wiem jak takie nocne wstawanie może wymęczyć... Rutelko, może być różnie, na początku jedne dzieci w nocy śpią dłużej inne się budzą na jedzonko. U nas było karmienie równo co 3 godziny, same się wybudzały o stałych porach. Początki były fatalne... polasiu, po 3 miesiącach wspólnego życia, do wszystkiego przywykniesz, wypracujesz swój harmonogram. Uwierz, w pierwszym tygodniu jak małe pojawiły się w domu wyłam jak bóbr, taką miałam deprechę. Wszystko wymaga czasu.
avatar
Oby tak już zostało :-) bo ja z moim szkrabem doszłam do jednej pobudki w nocy i było super do jakiegoś czasu, teraz niestety znowu wstaje co 2 godz...
Dodaj komentarz

Oseski posnęły... do snu utulają je kołysanki utulanki, jedna mnie wzrusza, te dzieci tak szybko nam rosną. Nim się obejrzymy, a będą miały dorosłą duszę. :/

Królu mój, ty śpij, ty śpij, a ja,
królu mój, nie będę dzisiaj spał.
Kiedyś tam będziesz miał dorosłą duszę,
kiedyś tam, kiedyś tam…

Ale dziś jesteś mały jak okruszek,
który los rzucił nam.

Skarbie mój, ty śpij, ty śpij, a ja,
skarbie mój, do snu ci będę grał.
Kiedyś tam będziesz spodnie miał na szelkach,
kiedyś tam, kiedyś tam…

Ale dziś jesteś mały jak muszelka,
którą los rzucił nam.

Kiedyś tam będziesz miał dorosłą duszę,
kiedyś tam, kiedyś tam…

Ale dziś jesteś mały jak muszelka,
którą los rzucił nam.

https://www.youtube.com/watch?v=GVObxpXCrBs

9
komentarzy
avatar
No i się popłakałam...
avatar
Ja to zawsze przy tym.placze ))) tak.mnie wzrusza. I kocham utulanki kolysanki
avatar
Wzruszjace :-* <3
avatar
Kołysanka wyciskająca łzy, wzruszająca...
avatar
nie moge sie doczekac az bede mogla mojemu okruszkowi zaspiewac <3
avatar
U nas czasem mąż mruczy pod nosem, że okruszek i że muszelka...
avatar
Sliczne :-)
avatar
Piękna kołysanka... ja właśnie jestem na etapie gromadzenia tego typu utworów.
avatar
To moja ulubiona kołysanka i pierwsza, która usypiała Oliwkę...
Dodaj komentarz

MOJE DWA SERCA KOCHAM JE NAD ŻYCIE A JA SZCZĘŚLIWA

http://images76.fotosik.pl/603/48caf965e5fb0c5fmed.jpg

ps. Zdjęcie aktualne z dziś

Małemu lekko drżą rączki. Niepokoję się tym. Jutro wizyta w poradni. Zapytam.

31
komentarzy
avatar
Jakie ładniutkie dzieciaczki
avatar
Jakie pysie słodkie :-)
avatar
Dwa małe cuda! <3 Uwielbiam Twoje Szyszki
avatar
Jakiw bąble słodkie
avatar
Są cudowne <3
avatar
Buziaki od cioci!!
avatar
Słodkie dzieciaczki!
avatar
slodziaki kochane
mam nadzieje ze te raczki to nic zlego...
avatar
Jakie cudne chochliki z tych twoich szyszuniek!
avatar
Cudowne
buziaczki dla Was kochani <3
avatar
Piękne szyszunie
avatar
Jakie slodkie bobasy:-) Udaly Wam sie:-)
avatar
Piękne
avatar
Przepiękne maluchy, jakie słodziaki
avatar
O jakie slodkosci :-) a jakie buzki opalone :-)
avatar
Jakie sliczne!!
avatar
Szyszaki dziękują wszystkim wirtualnym ciociom za miłe słowa
avatar
Kochane szyszaki <3 <3
avatar
Śliczności
avatar
Jak one rosną... Zupełnie juz nie przypominają tamtych wcześniaczków z grudnia Sosenko, pięknie o nich piszesz - w ogóle mam wrażenie, ze jesteście bardzo, ale to bardzo ciepła rodzinka wszystkiego najlepszego!
avatar
Pieknosci <3
avatar
Pieknosci <3
avatar
Śliczne te Twoje maluchy! <3
avatar
Fajne te szyszaki,a Małgosia to mała zalotnica
avatar
Ja próbowałam robić mu większe przerwy w jedzeniu ale nie da rady póki co jest taki wrzask że aż się zanosi.. A z nocami nie jest źle. W porównaniu do dnia o bajka jak zaśnie o 20 to śpi do 24 (czasem nawet i do 3) potem pobudka o 3 i 5
avatar
hej Sosenko i Szyszaki och jak WY szybko rośniecie, mama musi być z was dumna!
avatar
hej Sosenko i Szyszaki! och jak WY szybko rośniecie, mama musi być z was dumna! cudaczka piękne! kochana, cały czas podaje śliwki, jabłuszka, gruszki, brzoskwinie i tak średnio to pomaga, tzn. nie jest tragicznie ale chciałoby się aby było lepiej, no nic jeszcze trochę zaczekam i jeśli będzie taka potrzeba to zgłoszę się do pediatry. przesyłam pozdrowienia i milion buziaków Szyszeczkom :*
avatar
Ali też drżały , nie pamietam dokładnie o co chodziło ale to nic takiego
avatar
O Boże! Ale słodziaki :-*
avatar
O jeny, ale wspaniałości ! <3
avatar
Jacy są już duzi! Pięknie pozują a ten uśmiech - bezcenny
Dodaj komentarz
avatar
{text}