avatar

tytuł: Się dopchałam o swoje miejsce w kolejce po dziecko...

autor: kalitria

Wstęp

about me

O mnie:

about me

Jestem/chciała bym być mamą:

Ogólnie jestem jak to moje przyszywane córki mówią „kukunamuniu” i taką chciałabym być też mamą. Mimo wieku, mam nadal fiu bździu w głowie: maluje wąsy gaszkowi jak śpi, rzucam w niego brudnymi skarpetami, z dziewczynkami pompujemy wodą balony i rozbijamy je na sobie, a ze zrobionych z tatą łuków strzelamy do kotów (już do tego przywykły, nie strzelamy do nich na amen, tylko je straszymy). Mam nadzieję, że nasz skorpionek będzie wybuchową mieszanką mamy i taty. Po tacie może odziedziczyć inteligencję, oczy, i gadkę na którą poleci każda babeczka albo złapie się każdy koleś, a po mamie niech ma zalotny uśmiech, zgrabną figurkę, polskie cwaniactwo i inżynierstwo, nie zapominając o kukunamuniu.

about me

Moje dzieci:

about me

Moje emocje:

Dziwne, nie dziwne, ale nie dotarło jeszcze to do mnie, że będę mamą. Przez tyle miesięcy starań zaczęłam wierzyć, że nigdy nie będę miała dzieci, że ta „przyjemność” nie jest dla mnie, że ja powinnam skupić się na czymś innym w życiu. Mój gaszek ma już 2 córki z 1wszego małżeństwa, więc tak jakbym już miała kim się zająć i kogo uczyć cwaniactwa. Cieszę się niezmiernie, że dostałam od Boga tą szansę i wykorzystam ją najlepiej jak umiem, sprawiając że będzie ze mnie dumny każdego dnia. Na tą chwilę emocję są nie do opisania, ale to dlatego że jeszcze w to do końca uwierzyć nie mogę... -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- 20 luty 2014

Dziś mija tydzień jak mnie kroili w klinice. Tak bardzo chciałam nie spać w godzinę wyciągnięcia Antenki z brzucha. Przespałam 2 minuty! Czy zgadniecie kto mnie obudził? Ha! Właśnie ONA! Zagugała raz – a że ja już mam szufladkę w głowie, która na JEJ każdy dźwięk się wysuwa, podciąga mi powieki i przekręcai głowę w JEJ stronę – ja look w jej stronę. Obudziła mnie gugnięciem o 8:40. Uśmiechnęłam się do niej i walnęłam dalej spać.

Tydzień minął dość szybko. Najprawdopodobniej zadziałał na mnie ten zastrzyk hormonów poporodowych, bo miłość i do dziecka i do gaszka rośnie z każdym dniem. Nie wiem gdzie podziała się cała złość i rozdrażnienie sprzed porodu, ale najlepiej niech nie wraca. Jest mi dobrze. I reszcie rodziny na pewno też. Oprócz okazywania im czułości, sama pragnę jakiegoś takiego nieopisanego (zarówno werbalnego jak i fizycznego) poczucia bezpieczeństwa, miłości, bliskości ? Dziwne to takie. Jak nie ja.

Był etap rozczarowania dzieckiem, był etap frustracji z nieumiejętności podawania cyca. Był etap niechcenia zmiany pieluchy oraz etap zapominania odbeknięcia dziecka po karmieniu. Niby miał się włączyć instynkt macierzyński, ale u mnie jakoś nie zadziałał. Kocham Antenkę ponad wszystko, ale gdyby nie modlitwa (koleś na górze zawsze pomaga gdy go potrzebuję), gaszek (ze swoim doświadczeniem), youtube i koleżanki z ovu, które już przechodziły podobne sytuacje, to ja nadal byłabym w koziej dupie robiąc wiele rzeczy źle. Nie chodziłam do żadnych szkół rodzenia, bo nie widziałam sensu, to raz, a dwa, szkółki tutaj są po grecku więc i to mnie zniechęciło. Wiedziałam, że wszystko można znaleźć na internecie, ale niestety (!) czasu brakło. Teraz jak o tym myśle to dla mnie (szczególnie) ciąża powinna trwać z 15naście miesięcy, chociaż znając siebie najlepiej to i to nie byłoby wystarczająco czasu na zrobienie planowanych rzeczy... RADA DLA PRZYSZLYCH MAM: czytajcie dziewczyny o wszystkimprzed porodem, o karmieniu, o zmianie pieluch, o szczepionkach, o dietach pociążowych, o tym ile dzieci śpią, czy je budzić na karmienie czy nie, jak podgrzewać mleko, jak dozowac mleko, jakie ciuszki kupować. Łatwo się mówi: aaaaa urodzi się będziesz wszystko robić automatycznie. Taaaaa, w szpitalu niczego się nie nauczyłam, bo przecież było wygodniej leżeć i patrzeć jak inny robią to co należało do mnie. W domu w dzień gaszek pomógł, ale wieczorem jak zostałam sama, nie wiedziałam co z dzieckiem robić. Lewego cyca nie umiała chwycić, ja miałam wrażenie że jej ręce powykręcam, karmiłam tylko prawym a lewy rósł jak balon. Pompka do cyca nadal w pudełku nieposkładana, ja nie wiem jak jej użyć, na necie szukam instrukcji a dziecko ryczy bo cyca chce! Mam wrażenie ze prawy jest pusty bo ile można mieć mleka na 2 dni po cci karmić tylko jednym? No właśnie, prawie żadnego. Więc zostaje mleko sztuczne. Dzwonie do gaszka i pytam jak powalona czy mogę podgrzać w mikrofali. Ryczę. Dostaję jakiejś frustracji. Nie chcę już być mamą. To mnie przerasta. Niech ktoś ją zabierze bo ja niczego nie potrafię sama zrobić! Nie dziwię się, że dziewczyny wpadają w depresje. Samotne mamy, młode mamy, mamy bez pomocy ze strony gaszków bądź rodzin, kobiety które pozostają same sobie zdane na walke z pięknem matczynego świata. I BAM - poszłam po rozum do głowy – jak trwoga to do Boga. I znowu... ram tam tam... „dżizes help z moim lewym cycem, już nie wiem co robić żeby JEJ pokazać jak się ciągnie... ”Po trzech minutach Antena chyta za suta i ciągnie jakby problemu z nim nigdy nie miała. Uśmiecham się sama do siebie, że znowu działa. Te modlitwy jednak działają!!! Dla bezpieczeństwa jednak proszę gaszka o kupienie sztucznych sutków co to niby pomagają w karmieniu. Niepotrzebnie. Od wymodlenia pomocy Antenka nie potrzebuje sztucznych sutków. Ciągnie oba jak leci. A ja w ciągu tygodnia nauczyłam się NIĄ żonglować między cycami tak, że nie jeden dyrektor chciałby mieć mnie w swoim cyrku! Dwie rzeczy, które jeszcze mnie nie bardzo lubią to kąpiele i odbekiwanie. Jak to drugie robię w miarę chętnie (i już nie zapominam) to mała wcale mi nie beka, a kąpieli znowu trochę się boję. Boję się, że JEJ coś zrobię. Albo że zacznie płakać. A jak ONA płacze tak ja zaczynam panikować! Gaszek za to dostał ode mnie medal (w tym wydaniu to jest drapanie jego pleców) bo nie tylko kąpie ale i obcina naszej damie pazurki, czesze na jeżyka, ale i też ze spokojem podchodzi do każdego JEJ chlipnięcia.

Niesamowite jak szybko człowiek dochodzi do siebie po porodzie, kiedy wraca do domu pełnego kurzu, brudnych naczyń, nawałnicy do prania, z myślą że Gertruda tam leży, z myślą że gaszek musi ją oporządzić, z myślą że dziecko trzeba przewinąć, przycycać, praktycznie co 2 godziny. Pierwsza noc była znośna, druga na wpół przytomna, każda kolejna gorsza, a wczorajsza zahaczyła o czary. Wsunęłam JEJ smoczka i czarowałam żeby dała mi jeszcze pół godzinki. Niestety. Odmówiła. Gaszek miał ogarnąć chałupę jak byłam w szpitalu, ale z babcinym wypadkiem wszystko poszło się j*, więc gaszek przejął stery u Gertrudy, znajdując czas między odwiedzinami w szpitalu a pracą. Po porodzie dalej latał do Gertrudy, a ja latałam z mopem w domu, gaszek do apteki, ja zapełniałam zmywarkę, gaszek kąpał małą, ja wieszałam pranie. Wczoraj mieliśmy piewrszy spacer. Gaszek w pracy, a ja z wózeczkiem do Gertrudy. Tam dopiero była jazda „perfekcyjnej pani”. Zmywanie, zamiatanie, karmienie cycem w międzyczasie, mopowanie, pranie, pampers i do domu. Schudłam 11 kilo w tydzień. Nie mam czasu jeść, odgrzewane dania stygną zanim zorientuję się, że je zrobiłam. Dziś na śniadanie jadłam płatki kukurydziane 4 godziny od zalania ich mlekiem. Tosty nadal stoją w tosterze od rana, może zjem je jutro... Na obiad mam krakersy. Niczego jednak nie żałuję. Życie z dzieckiem jest wspaniałe. Całuję jej poliki, jej stópki i brzuszek. Chętnie zmieniam pieluchy z wywalonym ze stanika cycem i ze smoczkiem w buzi. Raz nawet poszłam wyrzucić śmieci ciućkając smoka. Szczęście że nie z wywalonym cycem! Antenka jest glonojad pierwsza klasa. Jak robi glonojadzią paszczę to mam wrażenie, że chętnie połknęłaby wszystko co spotka na drodze. Głowa jej chodzi na boki, usteczka jak 5 złoty i sapie tak długo aż napotka po drodze na sterczącego suta! I nawet się na nią nie złoszczę jak puści pierda (zazwyczaj z kupą) zaraz po tym jak zapnę śpiochy z czystą pieluchą. I co najzabawniejsze? Teraz jak puszczę bączka to gaszek dostaje frustracji!
- To TY czy ONA?
- No na pewno nie JA!!!

19
komentarzy
avatar
Pointa mnie powaliła! Niech Antenka rośnie zdrowo, a mamusia cieszy się mamusiostwem w najlepszym humorze!
avatar
Pointa mnie powaliła! Niech Antenka rośnie zdrowo, a mamusia cieszy się mamusiostwem w najlepszym humorze!
avatar
nie zawsze dzieciak musi odbeknąć, czasem jak nie nałyka się powietrza to nie beka ja znam dwa skuteczne sposoby, jak nie beka przez 5 minut po jedzeniu to trzeba dziecię na płaskim położyć na pół minuty i podnieść do pionu (ale przygotuj pieluchę na ramię) albo masuj kek lewy bok ruchem do góry, u nas pomaga pozdrawiam
avatar
Nie do końca mi się podoba to, co przeczytałam. Nie możesz na śniadanie, obiad i kolację jeść NIC. Zabrzmię trochę jak stara, zwracająca uwagę baba na ulicy, ale z tego, czy Ty jesz i masz siły będzie się brało Twoje mleko, kondycja, cierpliwość do małej. Nie polecisz długo na krakersach. Przez pierwsze tygodnie powinnaś mieć wyrąbane na sprzątanie. Zajmować się żywieniem siebie i poznawaniem małej. Po to jest połóg. Tak, wiem, że to zabrzmi abstrakcyjnie w tej sytuacji, kiedy jeszcze Gertruda Wam się rozłożyła, ale może dałoby radę wynająć jakąś pomoc dwa razy w tygodniu do ogarnięcia przynajmniej w Waszej chałupie. To jest potrzebne, naprawdę...

Jeżeli zależy Ci na karmieniu piersią wyrzuć z głowy mleko modyfikowane. Nawet jeśli chwilowo brakuje w cycku, nawet gdyby jeszcze się przydarzyło, że Antenka będzie wybrzydzać. Raz podana butla z mm jest pierwszym krokiem do tego, żeby mieć problemy z laktacją.

Koniec wymądrzania się, mam nadzieję, że kolejny post będzie o tym, że ODPOCZĘŁAŚ, NAJADŁAŚ SIĘ i relaksujesz się z małą przy cycu .
avatar
No widzisz, ledwo tydzien minal, a Ty juz wymiatasz w temacie noworodka Ale jednak jedz cos, zeby mleczarnia nie zastrajkowala
avatar
A tak na marginesie... jedną z mądrzejszych rzeczy, którą usłyszałam na szkole rodzenia była ta, że rodzic, jeżeli nie chce, to nie zrobi krzywdy swojemu dziecku. Może czegoś nie wiedzieć, coś robić nieumiejętnie, ale krzywdy nie zrobi. Jeżeli będzie miała źle założonego pampersa - najwyżej go przesika. Jeżeli niedokładnie ją umyjesz - to nic, brud jej nie zje. Zapomniałaś podnieść jej do odbicia? Gdyby bańka powietrza bardzo jej doskwierała, będziesz to słyszeć, albo... po prostu uleje. Też nic poważnego (i również zapominałam długo odbić Artura). Masz problem z przystawianiem? Nikt nie umarł od dwugodzinnego głodu, noworodek też da sobie radę. Płacz to dla niej też bodziec poznawczy - uczy się swojego głosu, dźwięków jakie wydaje. Nie bój się płaczu, nie leć do niej na każde stęknięcie. Spokój jest Waszym wieeelkim sprzymierzeńcem . Będzie dobrze, każdy świeżo upieczony rodzic musi się wielu rzeczy nauczyć w praktyce, niezależnie od tego w ilu szkołach rodzenia brał udział, ile warsztatów zaliczył. Ja z mężem przerabiałam kąpiel na SR i co? Spanikowani po pierwszej TOTALNIE nieudanej kąpieli szukaliśmy filmiku na Youtube JAK KĄPAĆ DZIECKO . Ogarnęliśmy temat i już było ok .
avatar
dziekuje za wiadomosci
avatar
no ciekawa bylam jak sobie radzisz w domu z malutka, widze,ze nie najgorzej, zwazywszy na fakt,ze nie masz wlasciwie nikogo do pomocy i jeszcze gertrude na glowie, dzielna mama jestes
avatar
Gaszek to super gość. Super, że w miarę możliwości pomaga No i ta rosnąca MIŁOŚĆ!! No super! Oboje powinniście dostać drapanie po plecach!
avatar
hahah skończyło się bezkarne sranie
znowu jesteś damą więc piardy to nie dla Ciebie hahaha
avatar
Boże jak ja cię rozumie przechodziłam przez to samo tez miałam moment załamania... Teraz wszystko robie bez problemu tylko nadal mam problem z tym odbekiwaniem bo albo źle małego ułoże i mam,wrażenie ze mu coś się stanie albo mu się nie odbija i jak go położę na boku to tak dziwnie charka jakby mu coś w gardle stało i się pręży dopiero po jakimś czasie mu się odbija... Doprowadza mnie to do frustracji że nie mogę sobie z tym poradzić :-/
avatar
Boże jak ja cię rozumie przechodziłam przez to samo tez miałam moment załamania... Teraz wszystko robie bez problemu tylko nadal mam problem z tym odbekiwaniem bo albo źle małego ułoże i mam,wrażenie ze mu coś się stanie albo mu się nie odbija i jak go położę na boku to tak dziwnie charka jakby mu coś w gardle stało i się pręży dopiero po jakimś czasie mu się odbija... Doprowadza mnie to do frustracji że nie mogę sobie z tym poradzić :-/
avatar
Kali jesteś supermenka :-) cieszę się, że baby blues Cię ominął, a takie jednorazowe gorsze chwile Cię ominą :-)
zapewne nie będziesz musiała korzystać z mm, ale nie zgodzę się z dziwną tezą, że dokarmianie mm powoduje problemy z karmieniem, a raz podana butla powoduje problemy z laktacją- bzdura. Ja z konieczności muszę ściągać pokarm , przez pierwszy miesiąc dokarmiałam, bo miałam mało mleka, obecnie mam go tak dużo,że mogłabym wykarmić dwoje dzieci i wiele kobiet ma z iloscia problem ( niekarmienie dziecka na pewni nie poprawi laktacji, moim zdaniem niczego nie poprawi) mleko jak jest to da się rozchulac laktacje, ja miałam dlugotrwajacego baby bluesa, myśli, ze mleka nie mam, stany zapalne, zastoje- chyba z milion ;-) i jakos te produkcje mleka rozkręciłam :-) nie ma co dorabiać ideologii, sa kobiety które mleka maja mało i musza dokarmiać, glodzenie dziecka nie jest alternatywa
ps
zacznij zdrowo jesc i wypoczywaqj w wolnych chwilach Kali
avatar
hahahaha sie usmialam z tym cycem na wierzchu i glonojadkiem malym w sumie dobrze, ze taki z niej ssak ! pewnie zrobi sobie z Ciebie smoczek no chyba, ze bedzie miec sztucznego zapychacza-uspokajacza swietnie dajesz sobie rade, jestem z Ciebie dumna ! a gaszek ? wooooooow, niezlego faceta sobie dorwalas ! nonono <cmoka>. Chyba mezowego czasem powinnam na przeszkolenie wam wyslac. No coz, jedno mi przychodzi na mysl: rodzimy sie z pampersem na pupie i starzejemy sie tez z nim... jak napisalas o pampersie u Ger. to nie wiedzialam, czy zmienilas malej czy babci ? ojojoj
avatar
Mamuśka Roku! <3
Posłucham Ciebie i za jakiś czas....zacznę czytać
avatar
Wiedziałam, że będziesz sobie świetnie radzić. Gratuluję udanego karmienia i zdolnego ssaka Pozdrowienia tez dla dzielnego Gaszka!!! Buziaków masz Kali ode mnie moc!
avatar
Ala, wszelkie dokarmianie może powodować problemy z laktacją, nawet dopajanie potrafi zaburzyć laktację, powie Ci to każdy doradca laktacyjny. Ja po prostu chciałam powiedzieć Kali, że nie ma sensu sięgać po mm, gdy pierś pełna, tylko z przystawieniem jest problem, uważam, że mm to ostateczność, np. gdy to mleko się faktycznie z jakiegoś powodu nie uzupełnia. Kali jest dzielna babka i widzisz, że sama wyszła z opresji. Piszę to w dobrej wierze, na podstawie własnych obserwacji. Niektóre mamy myślały, że z jakiegoś powodu sobie z początku nie poradzą z karmieniem i to mm trzeba podać, a wtedy powinien pojawić się ktoś ze wsparciem, bo tego zazwyczaj głównie brakuje. Wierzę, że Kali zrozumie, no, a poza tym na brak wsparcia chyba nie może narzekać, z tego co czytam . Super mamo, napisz coś jeszcze, trochę już ze sobą jesteście!
avatar
Kali co tam słychać? Jak Atenka, jest głodomorkiem, chętnie ssie cyca? Napisz parę słów jak sobie radzicie i jak Ty się czujesz?
Buziaki dla Was dziewuszki :-)
avatar
Kali co tam słychać? Jak Atenka, jest głodomorkiem, chętnie ssie cyca? Napisz parę słów jak sobie radzicie i jak Ty się czujesz?
Buziaki dla Was dziewuszki :-)
Dodaj komentarz

4:53
Athena na cycu: (dzwiek z dupki) prrrrry pry prrrry...
Ja: A dopiero co ja przewinelam!
Gaszek: Po co ja przewijasz zanim dasz jej cyca?
J: Bo jak jej nogi podnosze na przewijaku to mi rzyga. Ale to byl tylko pierdek...
G: Nie brzmial tylko na pierdka...
A: Ttrututututu, prrrrrrry pffffffff, prrry pr, pr, pr!!!
G: Oooo, to byl pierdek! Dlugo trwajacy pierdek!!! - odwracając sie tylkiem do nas - Do zobaczenia o normalnej godzinie!
J: To ty ją teraz przewijasz skoro nie spisz!
G: Nie mogę, to jest gadanie przez sen, ja ciągle śpię...

10
komentarzy
avatar
Skąd ja to znam :/
avatar
Hahahahaha....... Nie lunatykujesz,co????
avatar
Uroki macierzyństwa... Jak mój małż ma wstawać do dziecka w nocy jak jego artyleria nie jest w stanie dobudzić (a tym bardziej upierdliwe półgodzinne miauczenie kota, który próbuje wejść do sypialni i wydaje dźwięki niczym zaniedbywane niemowlę)?
avatar
mój chrapał tak głośno przy pierworodnym, że pierdów nie bylo slychac, płaczu czasem tez nie
avatar
avatar
Hehe
avatar
To Ci się lunatyk trafił Wiesz...mi to się zdarza mówić przez sen, więc może skorzystam ze sposobu Twojego męża (nie będę wzbudzała podejrzeń)
avatar
Na początku tez tak przewijałam Annę. Twój Gaszek ma trochę racji. Co prawda Anna była wściekła i rzucała się na przewijaku jeśli nie dostała wcześniej jeść. Później mogłam ją spokojnie przewinąć. Przy podnoszeniu nóg ulewała. Chwytałam się różnych sposobów i znalazłam. Najpierw odbicie w trakcie jedzenia. Potem nie przewijałam jej całkiem na płasko. Jeśli ulała to bardzo mało. Szybciej zasypiała i odkładałam ją do łóżeczka. Pozdrawiamy.
avatar
Ja przewijam do tej pory zawzse po jedzeniu (Jas zazwyczaj po jedzneiu robi kupe), wczesniej bylo jedzenie, odbicie i przewijanie, na przewijaku mam, poduszke, zeby nie lezal calkiem na plasko.
avatar
He he ja mojego przebieram po jedzeniu ale kupke robi raz dziennie bo jest już na sztucznym mleku niestety. Gratulacje ogromne śliczna jest niunia
Dodaj komentarz

Urodziłam glonojada. Wisielca cyckowego cogodzinnego, który w drugim tygodniu zmienił się w glonojadzią jaszczurkę. Nagle zaczęła zrzucać skórę! Z nadgarstka, paluszków, stópeczek - ponoć to normalne... Na początku 3 tygodnia jaszczurka przyjęła postawę terrorysty, który nie spał 15 h w ciągu dnia, w nocy za to chrapał, mlaskał, chrumkał, świstał, marudził, gęgał, stękał, byle by rodzice nie zmrużyli oka. Na koniec drugiego dnia domowego terroru siostra gaszka przyjechała i wodę święconą po ścianach mi rozpryskała, nie omijając żadnego pokoju, wnęki, łazienki. Po tych egzorcyzmach znowu w domu mam fajnego zwierzaczka. Tym razem chyba kurę... http://youtu.be/pcbJFIzejF4

Ps. Ponoc pomaga plucie takie tfu tfu tfu jak sie chlapie woda swiecona i zwroty typu a kysz diably, zawistni ludzie i zazdrosc wszelaka tfu, tfu, tfu!

19
komentarzy
avatar
aaaa cudna!!! ja chce wiecej zdjec!!! jakie ma sliczne czarne wloski moje dziecko zaczyna byc rude
avatar
Kurcze jak mruczy cudo a jakie włosy

Kurde chyba spróbuje z ta woda swięconą moze u nas pomoze
avatar
Kurcze jak mruczy cudo a jakie włosy

Kurde chyba spróbuje z ta woda swięconą moze u nas pomoze
avatar
Ale ma czupryne, chyba sie powtarzam )) No i te usteczka ksztaltne, cudo!
avatar
Ale sliczna dziewuszka!
avatar
Tak te nocne dźwięki były wykańczające, nasza beczała jak koza w nocy . Atena boska bogini
avatar
hahahah wlaczam Wasz filmik, mąż leży obok i do mnie "Jezu, Ty zboczencu co ty ogladasz ?" ja na niego "dzidzie". Koniec
avatar
Boże jak Ona jest Boska
avatar
Haha osmialam się z komentarza mamy z groszkiem :-D Młoda jest przekochana, a mruczy bo jej dobrze, pewnie woda swiecona pomogła, hahaha jakieś modły trzeba odmawiać przy tym? Bo mój zrobił się maruda jeczybula :-/
avatar
Ma Twoje usta
avatar
Miriiam trafiła w sedno: BOGINI
avatar
Oj, sama bym pod swoje skrzydła przyjęła taką kurkę ;]
avatar
kochana ja tez mam cyckojada i je i je i je a najwiecej w nocy!!!

urodzilismy przez cesarke 18.10
avatar
kochana ja tez mam cyckojada i je i je i je a najwiecej w nocy!!!

urodzilismy przez cesarke 18.10
avatar
Chyba muszę u siebie takie egzorcyzmy odprawić
avatar
Kali Ty byś jej już dała radę zrobić kitę co? takich włosów to niejedna dorosła kobieta by jej pozazdrościła haha :-) ma piękne usteczka :-)
avatar
Przecudowna jest!!! No i wcale nie kura, tylko piosenkarka! Przecież to słychać wyraźnie melodię! Piękna Atena!
avatar
Co u Was slychac? Dajecie rade?
avatar
ha ha ha ale mnie rozbawiłaś
Dodaj komentarz

Alleluja za gaszka! Jak tylko warknęłam 'bierz ją i spieprzaj' tak wziął ją i poszedł. A ja zasnęłam. I spałam jak zabita od 18tej do 20:40. I tylko fakt, że Gertruda czeka na kolację podniósł mnie z łóżka. Inaczej udawałabym że dalej śpię, a co. Matce też się należy raz na miesiąc.

Tak, wczoraj minął miesiąc. I tak bardzo chciałam go jakoś uczcić, że aż kąpać się razem poszłyśmy! Ale to było fajne mówię wam! Lubię jak pływa tymi swoimi nieporadnymi kośturami, jak ma wystarczająco miejsca, żeby sobie łapkami machać. I tak ją w tej naszej dużej wannie między swoimi nogami do przodu i do tyłu posuwałam, a ona japke na glonojada (ale to innego rodzaju gatunek, bardziej typu 'matko co się dzieje? To jest zarąbiste ale się dziwnie boję!), oczki wybauszone i ani mru mru. Ani jeku, ani stęku i już w ogole ani płaczu. I tak mi się dziecko zrelaksiło, że aż spać nie mogło od 3 rano. Co mi do głowy przyszło tak ją relaksować???

A może to miesięczny skok rozwojowy? Bo zdecydowanie 'coś' było na rzeczy wczorajszej nocy.

Budzi się lekko po 3ciej na cyca. Doi oba. Luzik. Ulewa jej się trochę mimo że beknęła. Luzik. Idę, zmieniłam pieluchę i ciuchy. Jest 4ta. Luzik. Kładę z powrotem spać, a ta nie bardzo chce! Gęga, stęka, ciumka, plumka. Smoka gryzie jak szalona przez 20 minut a w między czasie przeprowadza rozmowę z niewidzialnymi przyjaciółmi. Ok. Przeglądam fejsbuka wciskając po razy trzydziesty ósmy smoka. Zastanawiam się czy ona jest głodna, czy bawi się ze mną? Przez głowę przechodzi mnie myśl zaklejenia jej paszczy razem ze smokiem taśmą klejącą. Ale czy zaśnie?

Ide do kuchni zrobić jej butle. Toć mleko u mnie na pewno się skończyło... Wracam, bierę do butli a ta cała obszczana (słowo niecenzuralne nr 1). Zmieniam pieluchę i ciuchy. Wracam, poję, a ta ulewa. Luzik, ale zdaje się że ulała całe mleko na moje plecy i poduszkę (to samo niecenzuralne słowo plus nowe, nr 2). Przebieram się ja a paniusia puszcza siarczyste bączury. Niech puszcza se myśle. Może ją odkorkuje i zaśnie. Jest 5ta. Po 15 minutach idę ją przebrać - myślę zaśnie szybciej z czystą pieluchą. Rozbieram koczkodana a ta cała zasrana! (Kilka nowych niecenzuralnych zwrotów plus dwa pierwsze). Kupa jakoś wydostała się z pampersa. Poza obsraną dupką, cipką, nogami i pępkiem, zasrane śpioszki które już zmieniałam drugi raz tej nocy. Wymiękam. Budzę starego i ściagam do pomocy, bo ręka mnie świeżbi żeby ją za ucho wytargać. Tylko czy to pomoże jej zasnąć???

Marzę, żeby nie wracali. Niech weźmie ją do salonu i tam śpią. Niech zejdą mi z oczu tak na 3 dni.

Wrócili po 10 minutach. Oboje. Ale ta jak na złość - smoka już nie chce, niewidzialnych przyjaciół też zdaje się nie być, więc ryja drze mi za uchem! Boję się ją karmić bo przecież zarzyga mi całe łóżko a potem znowu się ojszcza i obsra i trzeba będzie przebierać. Niech wyje. Powyje i przestanie. Nie przstaje.

Gaszek zmusza mnie do podania cyca. Ryzykuje. Zasypia. Nie wiem czy spać w tej pozycji kilka godzin czy odstawić ją do siebie. Jak jej nie odłożę tak ja już nie zasnę, więc na sztywniaka odkładam ją do spania. Budzi się po 3 godzinach a dla mnie to jak 3 minuty od położenia się na obrzyganą poduszkę.

Minął nam miesiąc. Sto lat przed nami

19
komentarzy
avatar
Hehe Kali sto lat dla Was i dla Athenuli jeszcze dwa miesiace i bedzie lepiej. Chyba
avatar
na pociechę powiem, że po 3 m-cach wali kupę już tylko raz dziennie. No, w porywach do trzech )) Za to wizyty niewidzialnych przyjaciół będą coraz częstsze, u nas teraz co noc bywają, o różnych upiornych porach, najgorsze, że usiłuje nas wciągać do rozmowy...
avatar
Moja też lubi się obsrac o 3 nad ranem i to tak, że tylko prysznic pomaga
avatar
aaa, czasem są też dni, kiedy siku nie zrobi przez bite 6 h, a człowiek nerwowo ciągle sprawdza pieluchę i uwierzyć nie może, a o kupie też jakoś zapomni na cały dzień. I dopiero wtedy sie człowiek denerwuje że to jakaś anomalia, zapalenie pęcherza albo niedożywienie...Weisz jaka ulga, jak się w końcu zleje i obrobi tak po pachy???
avatar
jak ty pieknie obierasz w slowa wszystkie te uczucia.... tez nie znosze tego stekania,marudzenia, miauczenia, i gubienia smoka przy zasypianiu, bujam wozkiem,ale tak bez uczucia i zagryzam zeby...
avatar
Chciałabym coś mądrego i pocieszającego napisać, ale padam na psyk, cycki mi zaraz eksplodują i nie mam wizji bym się wyspała tej nocy, więc ślę tylko BUZIAKA :*
avatar
Chciałabym coś mądrego i pocieszającego napisać, ale padam na psyk, cycki mi zaraz eksplodują i nie mam wizji bym się wyspała tej nocy, więc ślę tylko BUZIAKA :*
avatar
Kali, podobno mleko w naszych balonach nigdy sie nie konczy
To uslyszalam jak dokarmialam Lili mm hehe tylko dziecko musi laktacje pobudzic.
avatar
oj tak , i to marzenie żeby choć na chwilę zabrali daleko, ale jak sie do tego przyznać, strach powiedzieć to głośno
avatar
ooo Jezuskuu nie powinnam tego czytać! odechciewa się dziecia..no ale jestem uzależniona od Kalowych wpisów ;-)
trzymaj się dzielnie Kali jeszcze tylko 17 lat 11 mscy i z górki! ;-)
avatar
dla pocieszenia, tak nie jest codziennie
avatar
dla pocieszenia, tak nie jest codziennie
avatar
Jeszcze 1-2 gora 3 miechy i bedzie spala cala noc. Dasz rade!
avatar
Ależ Ci się modnisia trafiła. Tak lubi ciuszki zmieniać!
Ja nie wiem kiedy ta Twoja ciąża minęła, a tu już miesiąc! A jeszcze sto lat przed Wami ;]
Moja bratowa też czasami miała wszystkiego dość i wtedy mówiła, żeby zabrać tego małego gluta jak najdalej ;] A ja chętnie bym to zrobiła i już nie oddała!
avatar
Hahaha, Endokobietko, 2, góra 2 miechy? Artur skończy za tydzień z hakiem 6 miesięcy i budzi się w nocy CO GODZINĘ. Kali, nie martw się, to wyjątkowy przypadek .
avatar
Martynika co godzinę Zoja ma ponad 7 i budzi sie co chwile i spi i tak z nami bo co cyc z buzi wypadnie to pobudka ! Haha ale to tez ciezki przypadek
avatar
Ja Wam wspolczuje, Jas przez pierwsze 3 miesiace byl karmiony co 3 godziny na zyczenie lekarzy, potem przestalam go karmic i spal cale noce. Jutro bedzie mial 9 miesiecy i przesypia od 20 do 6-7 rano, od 3 miesiaca przesypial od 21-22 do 6-7 rano.
avatar
Hmm ciezkie przypadki powiadacie? Moj gaszek ma w szafie wojskowy karabin. Nie wiem czy uda mi sie strżelic sobie w glowe jak bede miala taki ciezki przypadek. Moge nie siegnac do spustu... Ale zawsze moge postrzelic sie w stope i czekac az sie wykrwawie na smierc... Pobudka co godzine? Aaaaaaa...
avatar
hahaha też swojemu chciałam przykleić smoka spokojnie, już niedługo powinna załapać, że noc to noc i nie czas na zabawę z niewidzialnymi przyjaciółmi i budzić się będzie "tylko" na jedzenie
Dodaj komentarz

Cały miesiąc zajęło mi przyzwyczajanie się do zabierania ze sobą na nasze pozadomowe wojaże torby dziecka. A to smoczek sytuacji ratownik (który został w torbie na stole w kuchni) by sie bardzo przydał, a to butelka (która została przy torbie na stole w kuchni) bo nie ma jak cyca w aucie wyjąć szczególnie jak się prowadzi, a to pielucha (która też do torby została spakowana jak doradzali w podręcznikach) bo dzidziuś zrobił kupkę u pani doktor. Po miesiącu już odruchowo łapię za ucho granatowej torebki i pilnuję jak oka w głowie zanim opuszczę dom. I co mi z tego? A okazuje się, że to nie wszystko! Nie wystarzy spakować torby i z nią jeździć. Trzeba jeszcze na spokojnie i z głową przemyśleć CO do niej spakować, przeanalizować wszelkie możliwe sytuacje, scenariusze, możliwości bo zdarzyć się może naprawdę wszystko. I najczęściej są to rzeczy o których człowiek normalnie by nie pomyślał! Bo to że większości dzieciom sie ulewa to już wiem. Czasami zdarza się im także rzygnąć. OK. Ale żeby moja puściła takiego pawióra? I to centralnie mi w dekolt? I żeby ta cała zawartość zatrzymała mi się w staniku??? No cóż... Stanika na zmianę nie miałam w granatowej torebuni... Musiałam pocieszyć się wilgotną chusteczką, przetarłam sobie nią cały dekolt, piersi, stanik i wróciłam do stołu, udając przy gościach że nic się nie stało... I że wcale mi z biustu nie zajeżdża rzygami.

7
komentarzy
avatar
Znam ten ból :$
avatar
avatar
He,he,he,he,he
avatar
jak Antenka dorosnie,pusc na nia kiedys pawia przy ludziach.....zemsta jest slodka, warto, na nia czekac....
avatar
Oj Maxi, na Antenke napewno jej dzieci beda pawie puszczac hehe
avatar
oj tam oj tam, jeszcze nie raz będziesz uwalona mlekiem, rzygami lub latajacą kupą. Grunt nie tracić twarzy i zachować klasę Ja ostatnio poszłam na imprezę i zrobiły mi się dwie wielkie plamy mleka na cyckach na mojej szałowej fioletowej bluzeczce, hihi, awaria zaworu i zapomniałam wkładek w swojej torebusi. Miałam udawać że to z wrażenia?
avatar
pieczeń z ziemniakami i zasmażaną kapustą
Dodaj komentarz

Właśnie mojej maleńkiej żabce się odbiło.

Wodą po kąpieli.

I tak na nią patrzę i sprawdzam czy bąbelków mydlanych nosem nie zacznie wypuszczać...

No pierwszy raz mi się zdarzyło... Ale jak jej nosa z baboli oczyściło!!!

7
komentarzy
avatar
hahaha
avatar
hahaha
avatar
Hahahahaha dobra jest B-) mój Mikołaj jak się kapie a jest głodny to krzywi główkę wyciąga język i próbuje na wszystkie sposoby napić się wody z wanienki :-P
avatar
Hahahahaha dobra jest B-) mój Mikołaj jak się kapie a jest głodny to krzywi główkę wyciąga język i próbuje na wszystkie sposoby napić się wody z wanienki :-P
avatar
takie przygody to tylko z dzieckiem
avatar
Oj tak te nosy pelne baboli zawsze. A jak zacznie jesc z lyzeczki to wszystko pozniej w nosie bedzie!
avatar
Moja mama mówiła,że jak mnie przywieźli ze szpitala to kapali jeszcze w nadmanganianie, a mnie ona bardzo smakowała-wkładałam łapkę do wody i wysysałam co tam się nabrało
Dodaj komentarz

- Podtopiłaś już ją dzisiaj? - rzekł gaszek ironicznie, choć wczoraj nie było mu wcale do śmiechu jak usłyszał Atenuli zachłyśnięcie się wodą mydlaną
- Jeszcze nie...

Nie dawało mi to spokoju wczoraj. Jak mogłam? Chyba źle jej głowę trzymałam bo wsadziła dzioba do wody jak ją brzuszkiem do wody trzymałam i nawet nie zauważyłam! Dopiero takie charakterystyczne 'chlip' mnie ocuciło, choć paliłam głupa przed gaszkiem, że przecież nic się nie stało. No tak czy siak dziecko ma sie dobrze. Powiedziałabym nawet - ma się super, bo noc przespała do 4:20 a potem obudziła się dopiero o 9tej. Po nakarmieniu pojechałyśmy do supermarketu, a ona sobie smacznie spała. W domu znowu cyc i znowu spała więc ogarnęłam kuchnię i obiad. Po kolejnym karmieniu znowu spała, wartę zmienił gaszek a ja sama komara przycięłam.

Nie żebym sugerowała wam podtapiać dzieciaki, zwłąszcza te które nie śpią, ale jak same widzicie ma to też swoje dobre strony, hy hy.

A po kąpieli śpią tak...
http://images69.fotosik.pl/377/b2aacf08c15ffdd4med.jpg
Stary oczywiście udaje

7
komentarzy
avatar
Kali Ona jest cudowna, taka śliczna! Do zjedzenia!!! <3
avatar
ale ona jest slodzinka :-) :-*
avatar
ale ona jest slodzinka :-) :-*
avatar
super fotka!
avatar
Ale Atenka ma czuprynkę

Już myślałam,że tylko ja mam busz na nogach;p
avatar
Rany, jaka do ojca podobna!
avatar
super :-)...ponoć jak dziecko spi z rączkami w górze to zdrowe :-)...
Dodaj komentarz

A ostatnie testy ustalające ojcostwo właśnie zostały potwierdzone http://youtu.be/QkXL4Pguhno

8
komentarzy
avatar
ale chrapie hahahaha
avatar
ja mojemu musze testy DNA wytatuowac na czole....
avatar
Czytam od trzech dni Twoje pamiętniki i nie mogę przestać jestes niesamowitą pisarka! Nie zastanawiałaś sie moze nad wydaniem ich w formie książki? Mysle,ze masz duza szanse na bestseller
avatar
Czytam od trzech dni Twoje pamiętniki i nie mogę przestać jestes niesamowitą pisarka! Nie zastanawiałaś sie moze nad wydaniem ich w formie książki? Mysle,ze masz duza szanse na bestseller
avatar
hahaha Jak mały niedźwiadek!
avatar
hahaha Jak mały niedźwiadek!
avatar
Ale fajnie chrapie hehe
avatar
Na te odgłosy mój Skarb w brzuszku poszalał
Dodaj komentarz

Antenka zasypia? -> 10 minut upewniania się czy oby na pewno nie udaje szczuruś przebrzydły -> TAK, UDAJE (po około 6 minutach licha otwiera jedno oko sprawdzając czy jestem obok czy poszłam już sobie, żeby paszczaka rozedrzeć, smoczek dalej nerwowo chodzi w usteczkach) - pozostać na stanowisku, udawać że się jej nie przypatruje, kontynuować bujanie leżaczka nogą -> NIE, NIE UDAJE (po 10 minutach od puszczenia leżaczka dziecko dalej ma zamknięte oczy, smoczek znieruchomiał, czasami zdarza się wypaść przed czasem bez krzyków) - CZAS START! Biegiem do listy zadań na dziś i wybierz nieskreślone:

1/ obierz ziemniaki
2/ oporządź mięso
3/ wstaw pranie
4/ poprasuj
5/ zmień pościel jeśli ulana
6/ rozmroź mięso na jutro
7/podlej kwiaty
8/ zerknij na fejsa/ovu
9/ zapakuj dzieciaka najbardziej nieruchomo jak potrafisz i jedź z nim do najbliższego sklepu po chleb i mleko (na dłuższą trasę upewnij się, że w domu jest zmiennik i zostaw dzieciaka pod zmiennika opieką, zapudruj worki pod oczami, zapudruj odrośnięte brwi, zdejmij piżamę, psiknij się perfumem)
10/ zapłać rachunki online
11/ wstaw naczynia do zmywarki
12/ zanim wstawisz wyjmij te już umyte
13/ ogól bobra, pachi, skoś brwi
14/ pomaluj paznokcie
15/ zanim pomalujesz obetnij je!
16/ wyjmij pocztę ze skrzynki
17/ uczesz się
18/ odpisz na smsy z zeszłego tygodnia
19/ seks
20/ zrób listę na jutro uzupełniając o nieskreślone czynności z dzisiaj (w większości kopiuj/wklej)

Tak mi się teraz zmieniło życie. Człowiek nie wie co robić od karmienia do karmienia. Moja małpka ssa praktycznie co 2 godziny, wiec muszę nasze życie porozbijać na kawałki. Godzina karmienia z odbijaniem, ulaniem i przebraniem i 2 godziny gonitwy z czynnościami z listy. W drugim miesiącu już wiem jak to się powinno robić. Miesiąc temu, przerwy między karmieniami wypełniałam leżąc i glapiąc się w TV/komputer, a potem jadłam tańcząc z dzieckiem, karmiłam ją wkładając brudne ciuchy do pralki, albo śpiewałam jej ‚pieski małe dwa’ jednocześnie czytając w necie co to jest trądzik niemowlęcy, atopowe zapalenie skóry i jak wygląda skaza białkowa. Ufff... Dziecko uczy nowego życia. Jeszcze nigdy nie robiłam ciasta o 4 rano, ani nie kładłam się spać o 21ej (no chyba że byłam chora). Teraz bez problemu wstaję o 4tej, przebieram, karmię, odbekuję, lulam i kładę się dalej spać. Di jakiejś 7mej (jak Anteka ma dobry humor to do 9tej). Przestaję narzekać. Kiedyś zawalało się noce chlaniem, teraz zajmuję się bujaniem. I czekam dnia kiedy kapnie się mały szczurek, że ja to ja, uśmiechnie ryja i zaguga ‚mama’

PS. Punkt 8 do skreślenia

21
komentarzy
avatar
hahaha moja lista jest prawie taka sama i Miki zachowuje się tak jak Antenka
avatar
Ja się zastanawiam czy to się jeszcze zmieni, czy tak już będzie wyglądało nasze życie do ich osiemnastek...
avatar
Ja się zastanawiam czy to się jeszcze zmieni, czy tak już będzie wyglądało nasze życie do ich osiemnastek...
avatar
jak zwykle trafnie!!
avatar
seks, pomalowane paznokcie?!!! To dziecko Cię rozpieszcza!! Tobie też zazdroszczę!
avatar
Taak!!! Nosi i mówi do niej" no tak jesteś głodna, ale wiesz matka teraz jeszcze Ci nie da, wiem, wiem jest Ci źle bo brzuszek pusty" Dziecko ryczy bo się nudzi bo stoi z nią od godziny przy jednej szafce i ona ma już dosyć oglądania tej samej szafki ale nie ona na pewno jest głodna. I to wszystko po godzinie od karmienia. Skąd oni to wzieli?
avatar
No tak... Lista mega :-) ja się ograniczyłam może do polowy tych czynności :-P pięknie śpika ta twoja kruszynka
avatar
Później nie będzie wcale łatwiej, bo nie będzie tylko spała i jadła jeszcze będzie chciała się bawić i oczywiście Ty będziesz musiała bawić się z nią bo jej się będzie szybko nudzić samej Życie matki jest cudowne!
avatar
Zapomnialas napisac zeby sie ubrac po zdjeciu pizamy
avatar
Zapomnialas napisac zeby sie ubrac po zdjeciu pizamy
avatar
no to musisz dojść do wprawy, bo niedługo niunia będzie mieć drzemki po 30 minut hehe... ja to biegam... w życiu nie sądziłam, że tyle rzeczy mogę w pół godz zrobić, a jednak.... chociaż pkt 19 zostawiam, aż mały zaśnie po wieczornym karmieniu
avatar
Ja ostatnio wyszłam nie uczesana bo... jakos zapomniałam. Malowanie paznokci to luksus który raz sobie zafundowałam po 4 msc od porodu. A brwi potrafią nieźle zarosnąć. Takie uroki macieżyństwa. Z czasem jest coraz lepiej, nawet udaje mi się czasem umalować. A co do ulewania to polecam zaopatrzyć się w stos bawełnianych śliniaków bez ceratki. Mała cały czas nosi. Ja mam z h&m i f&f. Tylko po ulaniu śliniak zmieniam. Zazyczaj udaje się bez przebierania obyć. Niestety ciągle jej nie przechodzi to ulewanie.
avatar
Czy Antenka budzi się tylko jeden jedyny raz w nocy o 4 nad ranem??? no wymiękłam, tosz po przespanej nocy wtedy można takie listy realizować :-)
avatar
Czyli na nudę raczej nie narzekasz?
avatar
też mam taka listę, która nigdy się nie kończy (wkopiuj/wklej). U mnie seksu na liście jeszcze nie ma ha ha ha. Świetnie sobie radzisz
avatar
I tak ze udaje ci sie cokolwiek Zeobic Zoja to tylko z cycem w buzi spi aaaaaa ! Ale przynajmniej czas na fejsa i beli mam haha
avatar
Nasza miała ten sam sposób, nazwaliśmy to "testem smoka" ) Wydawało się, że na dobre zasnęła i już chcieliśmy się oddalić, a ona wtedy znienacka wypluwała tego smoka (oczy wciąż zamknięte, udawanie spania w pełni) i sprawdzała szybkość reakcji. Jak smok szybko wracał do paszczy, to obywało się bez scen, jak za wolno reagowaliśmy, albo nie daj Boże zdążyliśmy się oddalić, to zaczynała ryczeć. Sprytne bestie te maluchy
avatar
dalej jest coraz ciekawiej ;D
avatar
jak uśmiechnie do Ciebie ryjka padniesz trupem z wrażenia!
avatar
A widze ze maz juz tez sie nie goli
avatar
Identycznie
Dodaj komentarz

Byłam u doktóra. U pani pediatrowej znaczy się. Prywatnie. Ta sama pani, która była ze mną przy porodzie. Nie wiem czemu, ale czuję się w jakiś sposób bardzo wdzięczna tym doktórom. Gaszek mówi, że nieźle zapłaciliśmy więc to oni powinni być wdzięczni, no kurde ale przecież to nie tylko o kase w życiu chodzi. Niby to ich praca i takie tam, ale wtedy na sali, w październiku, każdy z nich odwalił kawał dobrej roboty. A mogło przecież wszystko przebiec w różnych kierunkach, dalekich od szczęśliwego zakończenia. I pani pediatrowa - teraz jak oglądam filmik co gaszek nagrał - szybko i sprawnie pomogła Antence oczyścić drogi oddechowe. To ona była druga w kolejce, która trzymała moje dziecko na rękach. Pierwszy był mój doktór, który pięknie mnie pozszywał i dzięki któremu czuję się dziś tak, jakby nigdy nic się nie stało. Piękna kreseczka na brzuchu, zero dolegliwości miesiąc po cięciu - miód malina! Aż chce się zachodzić w kolejną ciążę. Jakoś tak emocjonalnie się związałam z tymi ludźmi, choć nic im nie mówię, bo pomyślą żem wariatka! Tylko mojemu doktórowi zaniosę dziś jeszcze pudełko Merci, takie thank you za wszystko co zrobił. Gaszek podejrzewa, że mam z nim romans! Ha ha (żartem oczywiście)

No ale wrócę do pani pediatrowej. Poza pierwszym szczepieniem, Antenka miała też standardowe ważenie i mierzenie. Okazało się, że szczurek urósł 5cm. I wracając do domu tak zaczęłam się zastanawiać KIEDY??? Przecież 5cm to tak jak... jak... jak mój mały palec u ręki!
- Ile Atena ma już miesięcy? - zapytała mnie moja kosmetyczka przed weekendem
- Miesięcy? - powtórzyłam zdziwiona - ona ma prawie 2 tygodnie - odpowiedziałam z całą pewnością, a potem zaczęłam się zastanawiać... Jaki mamy miesiąc, jaki dzień miesiąca, ile to jest dni od porodu, ile tygodni i zdębiałam...
- O matko - powiedziałam na głos przerażona - ona ma juz miesiąc i 2 tygodnie!!!
Kosmetyczka zaczęła się śmiać, ale nie z tego że nie radzę sobie z matematyką, tylko z tego że tak to właśnie jest jak człowiek w kółko robi to samo, traci poczucie rzeczywistości, czasu, zapomina że doba ma tylko 24 godziny, że przyjaciele mogą tęsknić, że kolejny odcinek rewolucji kuchennych leci beze mnie... No ale mniejsza z tym, skoro ja ciągle robię to samo, to jak to możliwe że nie zauważyłam, że mi dziecko rośnie? 5cm przegapić to jest dopiero sztuka!

No i jadę i kminię kiedy by mnie to ominęło.
Pierwszy centymetr, możliwe że umknął w 2gim tygodniu - zdarzyło mi się wtedy spuścić Antenke z oczu na jakieś 3h. Pamiętam jak ryknęłam staremu żeby ją brał, bo sama muszę choć raz na trzy dni do toalety iść, coś zjeść, napić się, wykąpać i odespać zarwany pierwszy tydzień.
W 3cim tygodniu jeździłam z Gertrudą po lekarzach, bo okazało się że jednak ma złamaną rękę, no i latałyśmy do internisty, na prześwietlenia, do oropedy, na kontrole, na badania krwi, do patologa itd. Może wtedy Atenka urosła 2gi centymetr? Kurde no...
W 4tym tygodniu szalałam z odkurzaczem, mopem, zmywałam, prałam, prasowałam, gotowałam. Czy ona wtedy cichaczem urosła ten 3ci cm??
No i dwa ostatnie? Nie ma bata, musiało jej skoczyć jak matka się cieszyła wolnością.
W 5tym tygodniu udało mi się zerwać z łańcucha antenkowego i pojechać do trzech supermarketów na zakupy. HA! Nie było mnie gdzieś ze 3 godzinki, wolnością się cieszyłam, spacerami pomiędzy alejkami sklepowymi, macałam sobie różne produkty, porównywałam ceny podczas gdy dziecko mi rosło 4ty centymetr! Aaaaaaaaaaaaa!!!! Aż zaczynam się źle czuć teraz... Zwłaszcza że ten ostatni centymetr najbardziej boli. Podczas gdy ja się malowałam, pindrowałam, psikałam perfumami i włosy układałam, ona rosła! Milimetr po milimetrze... Milimetr po milimetrze! I ja nic nie podejrzewając zajadałam się w restauracji tym faszerowanym kurczakiem, popijałam dobrym winem, bez dziecka, bez gaszka, z koleżanką. Plotkując o starych dobrych czasach, śmiejąc się w niebogłosy jak nastoletnie fruwajki! I wtedy najwyraźniej, w mojej wioseczce malutkiej, me dziecko dobijać musiało ostatniego centymetra...

Zaparkowałam auto pod domem i spojrzałam na szczurka z wyrzutem: „dlaczego mi to zrobiłaś?” Tak bardzo chciałabym być przy niej przy każdej zmianie, przy każdym nowym gugnięciu, pierdnięciu, uśmiechnięciu się, zamachaniu łapką. Przy każdym nowym centymetrze. I tak dałam ciała już w pierwszych sześciu tygodniach... Jak tu dalej żyć???

(I poszła dziecko zmierzyć centymetrem, sprawdzić czy oby nie urosło na złość jak mama pisała na belly...)

16
komentarzy
avatar
WOW ale slicznie rosnie, bomba, bardzo duzo Obserwuj, bo Antenki moga byc bardzo dlugie, oby nie za dluga urosla ,)
avatar
Kali umiesz wzruszyć :-)
avatar
niestety... rosną te nasze bobaski :/ ja jak patrze na mojeego owsika biegajacego po mieszkaniiu to nadaj jest moim malusim kochanym kropkiem <3 tylko jak biore go na ręce to w jednej sekundzie miażdzy mnie rzeczywistość ... a jak jeszcze spojrze w lustro to dopiero sie zastanawiam skad ten ludź sie wzią??? bo przecież to nie może być mój mały księciunio ??
avatar
Widzisz Kali, najpierw Cię w brzuchu podstępnie kopała a teraz podstępnie rośnie.
Na nic już wpływu nie masz, oj na nic
avatar
Widzisz Kali, najpierw Cię w brzuchu podstępnie kopała a teraz podstępnie rośnie.
Na nic już wpływu nie masz, oj na nic
avatar
haha, ja też tańczyłam między półkami w supermarkecie na pierwszym wyjściu . bądź uważna dzieci lubią robić coś po raz pierwszy zawsze w niewłaściwym momencie. Atenka już duża panna
avatar
W Polsce akurat tego mleczka nie ma ale jak Nadia pisała chyba smok 0+ jest z za małą dziurką bo z Tomme Tippe pije bardzo ładnie
avatar
wow!! ty to umiesz uchwycic chwile jak nikt inny ten wpis jest mega!!
avatar
Kali, no kiedy Ty to wydasz, no kiedy ja się pytam????
avatar
ja wtedy rzecz jasna się upomnę o egzemplarz z autografem
avatar
Moja w 3 urosla 10, wiec oczekuj kolejnych centymetrów
avatar
Hahaha a co dokładnie dotykalas w tym sklepie? Ej teraz ja mam wyrzuty sumienia, że mój 18 cm urósł a ja nie wiem kiedy :-/ ale wiesz najważniejsze, że do Ciebie pierwszej uśmiechnie się świadomie, do Ciebie pierwszej powie gu, i z Toba zrobi najwięcej swoich "pierwszych" rzeczy, tego nikt Ci nie odbierze ;-)
avatar
moja tez tak rosnie normalnie nienadazam za zmianami
avatar
mój miś ma dopiero 3 tyg i 1 dzień, ale gołym okiem widać że tak urósł, że teraz to by ze mnie nie wyszedł ekhm 'siłami natury', oj nie, już nie...
avatar
Hehehe ale sie usmialam Antenka psikusy mamie robi
avatar
Hehe, aż się boję pomyśleć co by się działo jakbyś ją spuściła z oka na kolejnych kilka chwil!
Dodaj komentarz
avatar
{text}