avatar

tytuł: Z Michasiem i Zosią w sercu ❤ Zmagając się ze sobą,by być dobrą mamą ❤

autor: karmar

Wstęp

about me

O mnie:

about me

Jestem/chciała bym być mamą:

cierpliwą i wyrozumiałą, a przede wszystkim obecną i nie rozpraszającą się

about me

Moje dzieci:

Michałek (20.10.2015.) i Zosia (19.09.2017.)

about me

Moje emocje:

Radość, ufność, nadzieja

Jakiś taki dziwny czas ostatnio mam. Zero energii do zrobienia czegokolwiek. Wszystko robię na duże raty,więc w chacie bałagan. A ja jestem jak balonik,z którego uszło życie. Adi też zauważył, że jestem ciągle rozdrażniona,smutna i osowiała. Nie wiem,czy to kwestia hormonów czy zmęczenie materiału spowodowane niezmienną scenerią domową. W każdym razie jakoś tak mi nieswojo. Wyprałam i wyprasowałam rozmiar 50,56 i 62. 68 nie będę na razie prać i prasować, bo mam dość. Nie mogę już patrzeć na te wszystkie ciuszki. Wczoraj wyprałam czapeczki i skarpetki, ale nie będę ich prasować. Bez przesady. Suszą się też kombinezony. Potem przyjdzie czas na kocyki,pościele i pieluchy tetrowe i flanelowe. Przy Michale sprawiało mi to więcej przyjemności. Może dlatego, że przy Michale mogłam usiąść z kawą i filmem i w spokoju prasować. A teraz muszę jednocześnie walczyć z prawie dwulatkiem, żeby nie dotknął przypadkiem żelazka. A prasowanie o 23,jak on już pójdzie spać, odpada,bo sama wtedy zasypiam na stojąco. Także organizacyjnie już nie jest lekko. Mam masę obaw,jak to będzie, jak Zośka już będzie na świecie. Ale jakoś będę to musiała poukładać, nie ma rady. Rodzina musi funkcjonować.
Wyprawkę mam kompletną, teraz jeszcze tylko kupuję dla Zojki ubranka do chrztu. Znalazłam bardzo ładne i niedrogie na olx. Jak się uda kupić, to się pochwalę ☺
Nikła jest też moja inwencja w kwestii zabaw z Michasiem. Brakuje mi pomysłów, co bym mogła z nim robić i Misiek się nudzi. Kupiłam więc ostatnio parę prostych gier dla dwulatka spróbuję może z nim pograć,jak przyjdą. Albo może w nich znajdę inspirację. Zazdroszczę kobietom,które mają do tego dryg i wymyślają zabawy on the spot. Ja zdecydowanie tak nie potrafię :/

5
komentarzy
avatar
Dziękuję Karmar, mam nadzieję, że Twoje życzenia się spełnią
avatar
Myślę, że w necie znajdziesz dużo pomysłów na zabawę Masz gorszy czas, ale to minie i wedle Twojej rady "ciesz się ciążą" !! Powiem Ci, że z tym leniem to ja też tak mam, w roku szkolnym latam jak oszalała, a jak teraz mam czas to nic mi się nie chce. Ale te upaly, potem zmiany pogodowe nienajlepiej na nas wpływają niestety. To minie)
avatar
Podróże musimy ukrucić po sierpniu właśnie ze względu na wydatki. Pasuje okna albo chociaż część okien zmienić, bo są nieszczelne i w zimie nie jest dobrze, do tego piec już ledwo zipie i trzeba odkładać żeby na przyszły rok go kupić, a to spory wydatek plus właśnie auto itp dlatego trzeba będzie odłożyć na to A myśmy bardzo często wyjeżdżali więc teraz musimy troszkę przystopować. Oczywiście z dzieckiem też chcemy podróżować, ale jak się odkujemy z tych wydatków
avatar
Nie jest lekko, ale moze po narodzinach Zosi być łatwiej, bo już nie będziesz uwięziona z ogromnym brzuchem w domu. Może da się więcej wyjść z dziećmi. Ja też mam mały kłopot z zabawami z Arturem, bo nie tyle brak pomysłów, co chęci... Na szczęście mamy niedaleko ogrodzony placyk zabaw na uboczu, gdzie spędzamy po 3 h dziennie i on tam codziennie bawi się w towarzystwie znanych sobie maluszków. Mojego kręcą wszelkiego rodzaju maszyny budowlane, pakowanie do nich klocków, budowanie z duplo i swego czasu miał jeszcze fazę na ciastolinę. Teraz planuję kupić farby akwarelki, będziemy malować.
avatar
Kochana jakbym o sobie czytała pod koniec ciąży, brak energii, jakieś przygnębienie, do tego bałagan w domu, mniejsza radość z wyprawki, przygotowywania ubranek no i też w domu prawie dwólrtnia Anastazja, wiele pytań i wątpliwości ale wiesz co? po urodzeniu Marcelinki wszystko się zmieniło na dobre, wrôciła cała radość i organizacja dnia więc się nie martw, wszysyko będzie ok czekamy na Zosię
Dodaj komentarz

8 tygodni do Zosi!! Jak to 8 tygodni?????????? Przecież dopiero,co zrobiłam test ciążowy!!!!! To nie może być już!!

6
komentarzy
avatar
a jednak tylko 8
avatar
Niesamowicie ten czas leci
avatar
Teraz to już bliżej niż dalej. Zleci...
avatar
oj zleciało!
avatar
Ale ten czas zasuwa!
avatar
Widzisz... Jeszcze miesiąc, góra dwa miesiące i brzuszka się pozbędziesz a ja od 3 tygodni tyję w zawrotnym tempie.
Dodaj komentarz

Melduję się po wizycie ☺ Wszystko jest absolutnie w porządku,wody ok,wyniki ok. W dalszym ciągu będę monitorować ciśnienie krwi. Mała waży 2,5 kg,więc konkretna dziewuszka ❤ Lekarka pytała też,jak chcę rodzić i zdecydowałam się spróbować naturalnie. Ostateczną decyzję podejmiemy na następnej wizycie 7 września,ale jeśli nie będzie przeciwwskazań i nic się nie wydarzy to będziemy próbować sn. Jeśli jednak nawet coś drobnego będzie nie tak,to od razu cięcie. Malutka jest też ułożona właściwie,podobno nie powinna się już obrócić. ☺ Najcięższe jest to dźwiganie brzucha,który jest mega duży... Po ciąży czeka mnie konkretne odchudzanie..

2
komentarzy
avatar
No to super, już coraz bliżej do zobaczenia Zosi))
avatar
Na szczęście już bliżej jak dalej! Dobrze, że wszystko dobrze!
Dodaj komentarz

34+3

Dużo się ostatnio dzieje,bo jak nie ma kobieta kłopotu,to sobie zawsze coś wymyśli
Na przykład renowację salonu Jakoś tak siedziałam tydzień temu w salonie swoim i już na niego patrzeć nie mogłam. Stwierdziłam,że wstyd ludzi w takim salonie gościć, bo wszystko jest z innej parafii i wygląda to okropnie. Do tego Michał miał dostać nowe łóżko i swój pokój,więc kanapa z małego i tak miała trafić do tego nieszczęsnego salonu,a piękna zielona kanapa,która była tam do tej pory miała w końcu trafić na śmietnik... I jak tak siedziałam,to sobie pomyślałam,że może by do tej nowej starej kanapy nowy dywan kupić? I w sumie wynieść te krzesła kuchenne wenge do kuchni,gdzie były pierwotnie przeznaczone i postawić je z dala od mebli dębowych,do których nijak nie pasują. W sumie ławę też można wywalić i stół z krzesłami kupić. Tylko na litość boską, takie żeby pasowały! I narzuty na kanapę i fotele,i firany,i zasłony.... I tak oto kobieta nie miała problemów,więc sobie wymyśliła renowację salonu. Mąż nawet nie oponował, tylko zaproponował przemeblowanie i umieszczenie TV na ścianie. Wszystko jest tak jak chciałam. Bieżnik na nowy stół,firany,zasłony,pokrowce na kanapę i pufy idą,jeszcze zamówię naklejkę na ścianę i renowacja dobiegnie końca. Zabawki Michaśka dostały eksmisję z salonu do jego nowego pokoju i w końcu salon wygląda jak salon. Cieszę się z tego bardziej niż sądziłam,że będę się cieszyć.

Nowy salon osładza mi koniec ciąży,której mam już po prostu fizycznie dość. Brzuch jest mega,kręgosłup boli strasznie,zgaga męczy, nie mogę się schylić, normalnie pobawić ż Michasiem,co chwilę muszę siku,dostaję zadyszki. Dość mam po prostu,do Zosi tęsknię i chciałabym ją już zobaczyć. Od tego tygodnia czas zaczął mi się wlec niesamowicie. Do tego mój Mąż nie przeżywa tego tak jak ja i jest mi trochę przykro ż tego powodu. Moje ciśnienie też jest wyższe,rozkurczowe mam regularnie powyżej 90,więc na poród sn nie mam co liczyć. Mam nadzieję,że naprawdę niedługo będzie po wszystkim.

3
komentarzy
avatar
Daj jakąś fotkę salonu) Już niedługo do spotaknia z Zosią, dasz radę :*
avatar
Spokojnie zleci i będziesz mieć Małą w ramionach. Głowa i brzuch do góry
avatar
Oj jak ja marzę, żeby mój salon znów salonem się stał Pomalutku planuję zmianę takiej a'la meblościanki i dywanu. Mam zamiar wyrobić się do Świąt BN. Tylko te zabawki... A Zosia już za chwileczkę, już za momencik będzie na świecie Ps kupiłaś ten wózek co kiedyś wspominałaś o nim w pamiętniku?
Dodaj komentarz

36+5

Cholera jasna,szlag by to trafił! Ciśnienie zaczęło rosnąć,więc od zeszłego czwartku jestem na Dopegycie. W poniedziałek było już lepiej,a wczoraj znowu wzrosło. Dzwoniłam do lekarki,kazała nie zwiększać dawki,ale mierzyć i dzisiaj zrobić badanie moczu,żeby wykluczyć białko. I co? I badanie wykazało białko,bakterie,leukocyty,nabłonki i kryształy,a do tego zaburzoną przejrzystość! Masakra po prostu! I jak tu mieć normalne ciśnienie???? Jutro mam wizytę,pewnie skończy się szpitalem...

3
komentarzy
avatar
Wszystko będzie dobrze. To już końcówka. Niedługo spotkasz Zosię. Trzymam kciuki
avatar
Bardzo Ci współczuję, bo wiem, że niełatwo jest jechać do szpitala i zostawić w domu starsze dziecko trzymam kciuki
avatar
Nie dygaj Wszystko będzie dobrze, ciąża donoszona czekamy na Zosię.
Dodaj komentarz

Już po wizycie. Z Małą wszystko w porządku,siedzi sobie spokojnie i czeka. Przez miesiąc przybrała kilogram,więc teraz waży już ponad 3,5 kg. W związku z ciśnieniem i kiepskimi wynikami w poniedziałek mam się zgłosić po skierowanie na cesarkę. Przez najbliższe dni mam dużo pić i wdrożyć lek, a w poniedziałek powtórzyć badanie moczu. Jeśli wyniki znowu będą kiepskie,cięcie będzie od razu we wtorek. Jeśli wynik będzie lepszy,to wtedy lekarka ustali jakiś inny dzień,tak żeby Zosia jeszcze chociaż parę dni pobyła w brzuchu. Z tego co mówiła,to już chyba nawet wstępnie mnie wpisała na termin w kalendarzu.

2
komentarzy
avatar
Czyli to już?! Za chwilę Zuzia będzie z Wami, jak to zleciało... Widzę, że decyzja o cc już podjęta, to teraz trzymam kciuki, by wszystko przebiegło dalej po Waszej myśli.
avatar
Wszystko będzie dobrze, zadbaj o siebie, bo spotkanie z Zosią już za chwilę. Trzymam kciuki!
Dodaj komentarz

37+6

Dalej w dwupaku,ale już niedługo. Ostatnie 3 dni spędziłam w szpitalu ze względu na białko i ciśnienie. Ponieważ białko wzrosło,lekarka kazała zgłosić się na oddział. Na oddziale miałam z nudów tak ładne ciśnienie,że aż byłam w szoku. Ponieważ białko też ostatecznie nie wzrosło,wpisali mnie na cesarkę na wtorek. Dzisiaj mnie wypuścili,kazali się przewietrzyć i wrócić na oddział w poniedziałek ☺ Więc do spotkania z Zosią zostało 5 dni ❤

5
komentarzy
avatar
o myślałam, że to już! Czyli czekamy! Zdrówka dla was
avatar
super) już tak niedługo))) Trzymam kciuki!
avatar
Ważne, że jesteś dzielna i cierpliwie czekasz Trzymajcie się tam i czekamy dalej na Zuzię
avatar
Już się nie mogę doczekac Kciuki!
avatar
Czekamy na Zosię
Dodaj komentarz

Ciąża zakończona 19 września 2017

Przedstawiam moją ukochaną córeczkę urodzoną dziś o 11.50. Dostała 10 pkt w skali Apgar.

https://images82.fotosik.pl/813/ba98bf0fd47c3889med.jpg

https://images81.fotosik.pl/812/950a96e19df53d6fmed.jpg

Zosieńka ❤❤❤ 4400 g i 60 cm cudu ❤ Jestem absolutnie zakochana! Kocham moją cudowną Rodzinę! Po cc boli,ale Zośka warta jest każdego bólu ☺

10
komentarzy
avatar
Gratulacje!!!!! Piękne d,iewczynki jesteście odpoczywajcie :*
avatar
Ooo matko ale kobić!!! To dobrze, że mialas to cc bo sn byś się umęczyla. Dużo zdrówka dla małej, a dla Ciebie siły i wszystkiego dobrego Oczywiście nie zapominaj o nas i pisz. Buziaki
avatar
Gratulacje ale szczęśliwa mam na twarzy, a córeczka faktycznie wydaje się duża. Ile mierzyła i ważyła? Buziaki dla Was i czekam na kolejne fotki :*
avatar
Gratulacje:-) wymiary jak mój synek
avatar
A już doczytałam wymiary, zapatrzyłam się na zdjęcia i nie zauważyłam tekstu poniżej
avatar
Gratulacje! śliczne dziewczyny!
avatar
Hop hop co u Was?
avatar
gratuluję kochana! niech Zosia zdrowo rośnie! a jaka duża z niej babka
avatar
Gratuluje <3 nie zauwazylam wpisu!!
avatar
GRATULUJĘ CÓRECZKI !!! :*
Dodaj komentarz

Pytasz,Sosenko,co u nas słychać ☺ A więc u nas generalnie ok. A przynajmniej coraz lepiej dzięki Bogu.

Ze szpitala zostałam wypuszczona dość szybko,bo już w czwartek (a we wtorek była cesarka). Moim zdaniem było to zdecydowanie za szybko,nie nadawałam się do niczego. Ledwo chodziłam,droga samochodem do domu to była masakra,usiąść mogłam tylko w niektórych miejscach,bo fotele i kanapa były dla mnie za niskie. Nie mogłam się położyć na płasko i nie mogłam wstać,więc pierwszą noc spałam na siedząco.Efekt był taki,że przespałam godzinę. Byłam wykończona. Do tego po tej ciąży miałam bardzo silne skurcze zwijające macicę,z bólu momentami aż mnie paraliżowało. Najtrudniej było w trakcie karmienia,bo wtedy skurcze się wzmagały. Parę razy w trakcie karmień musiałam oddać Zosię Adrianowi,bo bałam się,że ją upuszczę. Od niedzieli jest dużo lepiej,czuję się już normalnie,śmigam jak ta łania Zeszły mi już wszystkie kilogramy sprzed ciąży. Co prawda średnie to pocieszenie,bo moja waga przed ciążą była dość wysoka,ale to już dieta i ćwiczenia trochę później. A może na karmieniu też mi jeszcze coś poleci na wadze ☺ Zosia rekompensuje wszelkie bóle i niedogodności, bo to istny anioł,przynajmniej na razie ☺ Tylko je,śpi i obserwuje. Ładnie przybiera na wadze,karmienie piersią na razie ładnie nam wychodzi i mam nadzieję, że tak pozostanie co najmniej przez rok. Michał przyjął siostrę bardzo dobrze,ale czasami ogarnia go smuteczek. Jak widzi,że Zosia jest przewijana,to jego też trzeba przewinąć, mimo że pieluchę ma suchą,ale domaga się,bo chce być traktowany na równi. Staramy się mu to zapewnić. Jako prezent od Zosi dostał zestaw ciastoliny i foremek,ale furory to nie zrobiło. Dotyk ciastoliny go obrzydza i tylko się krzywi No i bunt dwulatka w pełni.. Do tego nie słucha,wszędzie wchodzi i wszystko wyciąga. Przeraża mnie zostanie w domu samej z 2 małych dzieci. Ale pocieszam się,że nie ja pierwsza i nie ostatnia. Wciąż zmagam się ze złością i nie mogę powiedzieć,żeby szło mi jakoś za dobrze. Ciężko jest wyeliminować utarte schematy.

5
komentarzy
avatar
Dasz radę, kto jak nie Ty :*
avatar
No i wszystko idzie ku dobremu... a bunt dwulatka... aż głupio przyznać, ale nawet ja, pedagog, terapeuta czasami wysiadam i nie mogę go ogarnąć na szczęście u nas ten bunt mija i wkrótce i u Was minie. Pozdrowienia
avatar
Jesteś dzielna, będzie dobrze!
avatar
Karmar...sama się przeniosła$ na te Kidzfriend? Myślałam, ze dodalas nowy wpis a tu nic nie ma.
avatar
co u Was?
Dodaj komentarz

Wieki mnie nie było, ale ta strona jest beznadziejna. I chyba nie tylko ja tak uważam. Ale chcę dalej pisać od czasu do czasu, chociażby dla samej siebie. A co u nas? Moja złość często daje o sobie znać, bo Michał nie słucha,a do tego przechodzi bunt dwulatka dość burzliwie i nie potrafi sobie poradzić z emocjami. A ja do tego nie potrafię mu pomóc. Poważnie rozważam terapię. Nasza relacja jest dość napięta, choć jest też wiele dobrych momentów, wygłupów i czułości. Ale jest to relacja trudna i wymaga pracy oraz naprawy. Adrian będzie teraz więcej czasu spędzał w domu, więc może to nam pomoże. Z Zosią jest inaczej. Moja relacja z Zośką od początku jest inna i może źle myślę,ale moim zdaniem dużo robi tutaj nasza historia poporodowa. Zosię dostałam zaraz po cięciu na pierś i mogłyśmy tak leżeć przez ok.30 minut i upajać się swoją obecnością. Nie była dokarmiana. Od początku jest tylko na mojej piersi i nie zamierzam jej szybko wypuścić I przez to czuję z tym dzieckiem swoistą bliskość, której nie czuję do końca z Michasiem. Straszne to jest dla mnie, bo kocham go bardzo i życie bym za niego oddała. A jednak nasza relacja jest problematyczna. Moja historia rodzinna jest w tym względzie kiepską pomocą. Najgorsze jest dla mnie to, że przez całe życie obiecywałam sobie, że będę inna niż moja mama, a jestem dokładnie taka sama. Mam do siebie duży żal.
Natomiast dzieciaki rozwijają się ładnie. Michał nie mówi (gada tylko po swojemu),ale komunikuje wszystko. Uwielbia dzieci i już się nie mogę doczekać, aż pójdzie do przedszkola. Myślę, że będzie mu się tam bardzo podobać. Myśleliśmy nad żłobkiem wcześniej, ale koszt był dla nas za duży. Na razie od stycznia chodzi na angielski Helen Doron i bardzo mu się podoba <3 Michał uwielbia muzykę i taniec. W środę idziemy na pierwszy w życiu bal karnawałowy. Michaś jest fajnym i mądrym dzieckiem.  <3 Zosia miała obniżone napięcie mięśniowe, ale masaże i proste ćwiczenia jej pomogły. Teraz jest w porządku. Jest małym pociesznym aniołkiem, ale też widać, że będzie mieć charakter po babci imienniczce- cicha i konsekwentna. W miarę ładnie przybiera na wadze. Waży 6800 g i ubieramy się w rozmiar 68.
Poniżej zdjęcie ze świąt
https://images84.fotosik.pl/975/33fc5e16f00d5a78med.jpg

3
komentarzy
avatar
Niejednokrotnie zastanawiam się jak by było z miłością do Bartusia kiedy pojawiło by się drugie dziecko. Jest to jeden z powodów dlaczego wciąż się zastanawiam czy mieć drugie dziecko. Poradzicie sobie na pewno że wszystkim. Trzymam kciuki
avatar
No, wreszcie, bp byłam ciekawa co u Was. Ja czasami też zrobię coś wobec Arturka, czego bardzo żałuję i wtedy widzę oczyma wyobraźni swoją mamę... muszę się nauczyć cierpliwości do niego. Trzymam za Was kciuki i pozdrawiam :*
avatar
Z wielkim opóźnieniem ale na szczęście zobaczylam Twoj wpis Teraz nawet nie ma powiadomień. :/ Bunt 2latka, skąd ja to znam, istny armagedon u nas w domu. Malo tego jedno zazdrosne o drugie. My po konkretnej diagnozie Si, terapia jak najbardziej u nas będzie wskazana. Oby do przodu....
Dodaj komentarz
avatar
{text}