avatar

tytuł: Trzy latka Jasia i Gosia/Tosia w brzuszku :)

autor: Etuś

Wstęp

about me

O mnie:

about me

Jestem/chciała bym być mamą:

Taką jak moja. Troskliwą, czułą, obiektywną.

about me

Moje dzieci:

Jaś. Wymarzony, wyczekany cud ;* Oraz fasolka w brzuszku :)

about me

Moje emocje:

Masa emocji. Od strachu i stresu po ogromne szczęście :)

7 dnień Jasia

Jesteśmy w domu Czujemy się dobrze, odpoczywamy i powoli przyzwyczajamy się do nieprzespanych nocy

Jaś pospieszył się na świat o 6 dni. Planowe cięcie cesarskie mieliśmy zaplanowane na 31 sierpnia. Natomiast mój mąż zawsze powtarzał, że szkoda że nie będziemy mieli niespodzianki z przyjścia na świat naszego syna. A tu bam! 3 w nocy z 25 na 26 sierpnia. Budzę się i chcę przewrócić z boku na bok i nagle czuje jakby mi ktoś kran odkręcił między nogami Chlusnęło i oczywiście wszystko na materac (na szczęście wyschło :p ). Zapaliłam światło i poszłam do łazienki zostawiając za sobą oczywiście na podłodze kałuże. Jak w miarę opanowałam sytuację, to poszłam obudzić męża. Mimo że wyrwany ze snu w środku nocy, to obudził się na momencie Zaczęliśmy się ogarniać. Ja zbierać dokumenty, a mąż szykować torby. Wziełam też szybki prysznic. W końcu zwarci i gotowi stawiliśmy się w szpitalu ok godziny 4:30. Na IP pustki i cisza. Najpierw sprawy papierkowe, potem zostałam podpięta pod ktg na ok 15 minut. Po ktg przyszła pani doktor zweryfikować na usg czy Jaś jednak nie odwrócił się główką, ale nie więc kontynuowaliśmy procedury do cc. Zostałam przewieziona na salę przedoperacyjną. Tam też podpięli mnie pod ktg i dostałam dwie kroplówki nawadniające. W międzyczasie musiałam wypełnić ankiety i wyrazić wszystkie zgody. Potem przyszła położna i kazała przebrać się w jednorazową koszulkę po czym zawiozła mnie na salę operacyjną. Mąż niestety musiał zostać za drzwiami. Na sali dostałam znieczulenie w kręgosłup i od pasa w dół straciłam czucie. Coś jak u dentysty. Niby się czuje, że ktos cię przewraca, dotyka itd ale nie czuć bólu. Po tym założyli mi cewnik, pulsometr, podali tlen, założyli zasłonkę i zaczęli. Wszystko poszło szybko i sprawnie. Jak usłyszałam krzyk Jasia to łzy pociekły mi po policzkach. Zważyli go, zmierzyli i podali mi do przytulenia do buzi. Był taki Kochany! Urodził się z wagą 3730, 58cm długi i dostał 10pkt w skali Apgar Po czym zabrali go do tatusia a mnie wyczyścili z łożyska i zaszyli. Na sali pooperacyjnej czekał już na mnie mąż z synem. Czy bolało? Jak zaczęło puszczać znieczulenie to trochę bolało, ale do wytrzymania. Dostałam środki przeciwbólowe i było ok Mąż był ze mną 2h potem musiał wyjść. Ja starałam się zdrzemnąć, ale nie bardzo mogłam bo non stopem patrzyłam na nasz mały Cud. Po 8h kazali się pionizować. Było ciężko, ale stanęłam na nogach wyjęli cewnik i zawieźli mnie na salę. Wzięlismy z mężem prywatny pokój i powiem Wam, że to niesamowity komfort, szczególnie w pierwszej dobie, gdzie krwawienie jest szczególnie nasilone. A mąż był dla mnie niesamowitym wsparciem 24h na dobę. Polecam! Warte każdych pieniędzy!

Cóż to takie sprawozdanie z porodu emocje były, ale przez to że poród wziął mnie z zaskoczenia to nie zdążyłam się zbytnio zestresować Teraz już jesteśmy w domku, choć pobyt w szpitalu nieco nam się przedłużył z powodu żółtaczki u Jasia i konieczności fototerapii. Na szczęście szybko poszło i w sumie po 5 dobach wyszliśmy do domu. Teraz uczymy się siebie nawzajem. Pokarm pojawił się u mnie w 4 dobie. Nawał taki, że kapało ze mnie jak z mlecznej krowy Muszę odciągać pokarm, ale to dobrze bo Jaś wisi na cycu po 40 minut a i tak się nie najada. To wtedy dobijamy się butelką Jest przepiekna pogoda, więc w weekend wybierzemy się pewnie na pierwszy spacer Tatuś jest z nami bo dostał L4 na 2 tygodnie i pomaga mi we wszystkim. Bardzo chętnie przewija Jasia, nosi na rękach, podaje mi do karmienia. Wstaje do niego w nocy razem ze mną. Jest cudowny A sam Jaś? Cukiereczek! Kochamy go nad życie

Zaraz po porodzie
https://s21.postimg.org/q7ryqq17b/20160826_115514.jpg

Taki jestem aniołek. Jak nie płaczę i jeść nie wołam
https://s14.postimg.org/j8x96crdd/20160827_102214.jpg

U tatusia na rączkach
https://s9.postimg.org/iof3n3x33/20160827_132508.jpg

No i wreszcie w domku
https://s17.postimg.org/kx9ojb0jz/20160831_202140.jpg

6
komentarzy
avatar
Jaki śliczny ten wasz synuś, słodziak, gratuluję
avatar
Rozkleiłam się przy zdjęciach...a w szczególności przy tym jak Twój mąż trzyma go na rękach ;( Jaka ze mnie beksa wychodzi. Śliczny bobasek z tego Jasia <3 Prosto z serduszka jeszcze raz najszczersze gratulacje tego małego cudu <3
avatar
Ojojoj.
avatar
Kurczaczek! Coś mi obcięło komentarz!
'Ojej! ♥ Jaki śliczny Maluszek♥ Niech się zdrowo chowa!♥ :-) '
avatar
Ojej aż mi się łezka w oku kręci, cudowny ten wasz synuś <3 taki mały cukiereczek :* jeszcze raz gratulacje i dużo zdrówka dla was kochani :*
avatar
Śliczny skarb:-)
Dodaj komentarz

11 dni Jasia

Baby Blues?

Jest ciężko. Chodzę nie wyspana jak zombie. Zmęczona. I dziękuję Bogu, że jest ze mną mąż. Wczoraj się popłakałam i wylałam swoje obawy na zewnątrz. Boję się, że będę złą matką. Bo nie potrafie poznać co jest mojemu Bąbelkowi. Jest najedzony, ma czystą pieluszkę, nie jest mu zimno czy gorąco, a płacze... Potrafi nie spać cały dzień z krótkimi, dosłownie półgodzinnymi przerwami. W nocy śpi jako tako. Zmieniłam pozycję karmienia z siedzącej na leżącą i jest o niebo lepiej. O ile w nocy się najada i idzie spać (na razie tylko jednej nocy dał nam popalić) tak w dzień różnie to bywa. Teraz śpi i nie wiem ile mam czasu. Tak sobie myślę, czy po prostu nie potrzebuje się przytulić, bliskości. Bo na cycu uspokaja się na momencie. Tak samo brany na ręce. Tylko nie chcę się 'uwiązywać' tak bardzzo. Bo póki mąż jest ze mną w domu, to ok. Ale jak pójdzie do pracy? Coś zjeść, ugotować, wziąć prysznic, cokolwiek. Boję sie jego powrotu do pracy. Boję się, że nie podołam. Wiedziałam, że życie wywróci się do góry nogami, ale nie wiedziałam że aż tak bardzo. Że z takim impetem. Młody mógłby wisieć na cycku non stop. A mnie już bolą brodawki od tego ciągłego ciamkania. Smoczka dostaje od czasu do czasu ale wiadomo, że to dla niego nie to samo. Kocham go nad życie! Jest całym moim światem. I boję się... boję, że nie podołam

4
komentarzy
avatar
to dopiero 11 dzień. Trochę czasu minie zanim się poznacie. Dajcie sobie czas
avatar
to dopiero 11 dzień. Trochę czasu minie zanim się poznacie. Dajcie sobie czas
avatar
Kochana przeczytałam Twój wpis i mam wrażenie jakbym czytała o sobie! Wierz mi, że wiem co teraz czujesz i wiem, że nie jest łatwo ale naprawdę - to minie. Bardzo dobrze, że jest przy Tobie mąż i Cię wspiera, bo ja bez wsparcia męża i rodziny nie dałabym rady. Miałam takie wahania nastroju, że sama się na siebie złościłam. Nie lubiałam siebie takiej. Był czas, że wszystko było dobrze aż tu nagle mój nastój spadał do zera i nachodziły mnie okropne myśli z którymi nie umiałam sobie poradzić. Wiesz co pomagało? Przytulenie się do męża i synka. I to , że mogłam sobie popłakać. Pamiętam jak mi wtedy było ciężko. Jak wszystko wyglądało zupełnie inaczej niż sobie wyobrażałam... ale to minęło, mimo, że wtedy w to nie wierzyłam. JEżeli będziesz potrzebować porady albo po prostu pogadać to pisz śmiało! <3 Ściskam Was mocno! Dacie radę! Wierzę w Was! <3
avatar
Kochana! ♥ Nie mam dzieci i nie wiem jak Ci pomóc. :-(Twój synek to na pewno najukochańsze dziecko na świecie. Myślę, że to uczucie bezradności minie kiedy nauczycie się siebie nawzajem. ♥ Powodzenia! ♥ Ściskam mocno!♥
Dodaj komentarz

Płakać, nie płakać...?

Są chwile, kiedy na prawdę jest dużo lepiej. Mam wrażenie wtedy, że wszystko będzie dobrze, że sobie poradzę i inaczej być nie może! A są chwile tak jak dziś rano, że trzymam Jasia na rękach i płaczę razem z nim. Stwierdziłam, że nie będę się tego wstydzić. Rzadko mówi się o 'ciemnych stronach' macierzyństwa. A ja nie będę tego ukrywać, bo one są. Towarzyszą nam matkom każdego dnia. Najbardziej mi ciężko, kiedy on tak bardzo płacze. Nie wiem wtedy co mu dolega. Pieluszka dopiero co zmieniona, wisiał na cycu przez godzinę, a nie śpi od 7 rano do 11:30. Nie jest zmęczony? Być może. Boli go brzuszek? Nie wiem... Tak bardzo chciałabym w takich chwilach wiedzieć co mu dolega, żeby mu ulżyć. Pomóc. Dać to czego potrzebuje, bo tak bardzo go kocham. Tylko ja nie wiem... Czuję się przez to gorszą matką, która nie potrafi poradzić sobie z własnym dzieckiem. Nie potrafi mu pomóc...
Z jednej strony marzę o odpoczynku, a z drugiej nie wyobrażam sobie że mogłabym go oddać gdzieś np na cały dzień. Miałabym okropne wyrzuty sumienia. Tęskniła bym...

Są takie chwile, kiedy ryczę w poduszkę. Ale są takie, kiedy jego uśmiech rozświetla nawet najczarniejsze myśli... Mój Syn

2
komentarzy
avatar
Kochana przeczytaj sobie to http://www.matka-nie-idealna.pl/macierzynstwo-bez-lukru/ i głowa do góry!! nie jesteś sama )) musisz być silna!!
avatar
cieszę się, że pomogłam :*
Dodaj komentarz

Sen

Coś, co u noworodka trwa 16 godzin na dobę (nie prawda).
Coś, co u rodziców trwa 4-5 godzin na dobę, przy dobrych wiatrach (prawda).
Coś w tej chwili dla mnie abstrakcyjnego.

Powiem Wam, że uwielbiam spać. Dla mnie noc zaczynająca się o 23 a kończąca o 9 rano była czymś normalnym. No może nie zawsze, ale lubiłam poleniuchować w łóżku. Teraz noc dla mnie praktycznie nie istnieje. Jak już zasypiam, to snem bardzo czujnym i płytkim. I wiem, że przez najbliższy czas się to nie zmieni. Mąż potrafi zasnąć i nie usłyszeć kwilącego Jaśka, a budzi się dopiero jak potężnie rozedrze paszczę. Ja słyszę już pierwszy pomruk. I nie śpię. W dzień też nie śpię, nawet jak młody zaśnie. Nie potrafię. Tzn łapię drzemki ale takim pół-snem. W nocy czasem na maskę cisną mi się słowa conajmniej nieprzyzwoite, kiedy Młody postanowi, że jednak spać mu się nie chce. I zawsze wieczorem mam mocne postanowienie, że jeśli i tym razem Bąbel nie da pospać choć 3 godzin ciurkiem, to odeśpię to w dzień. I za każdym razem mój plan upada. No po prostu nie potrafię zasnąć.

W tej chwili najedzony, przewinięty Janek spoczywa dumnie na rękach babci, dzięki czemu mogę coś napisać. Czy śpi? A skąd... nie śpi od 7 rano i po jego wyglądzie śmiem twierdzić, że przez najbliższy czas to się nie zmieni.

A wczoraj byliśmy na patronażu u pediatry. Opowiedzieli nam o szczepieniach, dali masę ulotek do poczytania. Doktor go zbadał i stwierdził, że wszystko jestw jak najlepszym porządku. Janek waży już 4020. Czuć ten słodki ciężar na rękach Umówiliśmy się też na usg bioderek (z powodu połozenia miednicowego kazali nam umówić się ok 4, a nie jak zwykle 6 tygodnia). No i będziemy umawiać się na szczepienia.
A dziś wreszcie moje dziecko przestanie być bezimienne i stanie się obywatelem RP. Na 11:30 mam umówioną wizytę w USC i Młody stanie się Janem Mateuszem oraz dostanie swój własny, prywatny numer PESEL

3
komentarzy
avatar
Biedna Ty. ♥ Niedługo zaśniesz na stojąco! :-/
Trzymam mocno kciuki za Twoją cierpliwość i wytrwałość. ;-)
avatar
Biedna Ty. ♥ Niedługo zaśniesz na stojąco! :-/
Trzymam mocno kciuki za Twoją cierpliwość i wytrwałość. ;-)
avatar
Kochana działa instynkt matki z tąd taki płytki sen ja miałam identycznie tak samo wystarczyło mały wydany przez nią dźwięk już byłam na nogach
Dodaj komentarz

Macierzyństwo przez duże M

Tak jest. To wyczekane, upragnione i wymodlone Macierzyństwo spadło na mnie jak grom z jasnego nieba. I nie dlatego, że niespodziewanie. Przecież od 9 miesięcy wiedziałam, że będę matką. Ale prawda jest taka, że jak już nią zostałam, to to Macierzyństwo wdeptało mnie z całą swoją siłą w glebę. Zmęczenie daje się we znaki szczególnie nocą. Serce mi się kraja, gdy Młody bardzo płacze. Mam ochotę wykrzyczeć czasami, wypłakać się, wrzasnąć tak, żeby mnie wszyscy usłyszeli. Ze złości, z frustracji, ze zmęczenia. Ale z drugiej strony dostałam od losu prezent największy i najwspanialszy na świecie. Nie zasłuzyłam na niego. Gdy patrzę na spokojny oddech mojego Synka, lub gdy przysłuchuję się symfonii dźwięków jakie wydaje po przyssaniu się do cyca, to w moich oczach pojawiają się łzy. Łzy szczęścia i ogromnej wdzięczności wobec Boga. Że dał nam taki prezent. Cud życia.
Kocham Cię Synu z całego serca!

https://s21.postimg.org/y8pqh617b/foto.jpg

4
komentarzy
avatar
ale śliczny <3<3<3 cudny chłopczyk. Pamiętaj, że mimo tych wszystkich nieprzespanych nocy, wiecznego zmęczenia i frustracji doznałaś w życiu takiego szczęścia, jakiego wiele dziewczyn nigdy w życiu nie zazna. Wiele z nas modli się o taki cud. Wiele go nigdy nie doświadczy... Doceniaj to każdego dnia, w każdej sekundzie kiedy jest ciężko i zaczynasz wątpić. Masz dziecko, zdrowego, wspaniałego chłopca. Jesteś mamą. Po prostu :*
avatar
Za każdym razem sobie to powtarzam. Że jest moim największym szczęściem i spłenieniem wszystkich marzeń <3
avatar
Kochana jaki Jasiulek jest słodki zdrówka dużo dla malutkiego cudu az zazdroszczę ci kochana,moja walka nadal trwa
avatar
Cudowny widok
Dodaj komentarz

Kolka?

Zauważyłam że od kilku nocy Mały jest bardzo niespokojny tuż przed spaniem (po kąpieli nie chce spać) i później po drugim karmieniu nocnym daje taki koncert, że nie śpimy już do rana. Jak po pierwszym zasypia szybciutko i bez problemów (przerwa w spaniu to 30-40 minut max) tak po drugim już jest problem. Dziś była u nas położna środowiskowa i powiedziała, że Jasiek ma troszkę wzdęty brzuszek i zaleciła nam Espumisan100 - 5 kropelek 4 razy dziennie. Może to Małemu pomoże i lepiej będzie sypiał, bo nie mogę patrzeć jak on się męczy Do tego sobie kupiłam koper włoski i piję (obrzydliwy :p ), żeby też w ten sposób Młodemu pomóc.
Poza tym wszystko u nas dobrze, Jaś rozwija się prawidłowo, ładnie przybiera na wadze i generalnie wszystko w najlepszym porządku. Okaz zdrowia

A matka? Jak to matka. Zmęczona, ale szczęśliwa. W dzień jakoś lepiej to wszystko znoszę. W nocy jakby wszystko się we mnie potęguje. Demony wychodzą na wierzch. Ale ja im się nie dam! Bo kocham mojego Syna nad życie! I nie pozwolę, żeby cokolwiek tę Miłość zakłóciło. Bedzie dobrze! Będzie!

A tak w ogóle, to nasz Bąbel skończył dziś 3 tygodnie

2
komentarzy
avatar
Jak ten czas kochana leci to juz 3 tygodnie buziaki dla was od cioci :*
avatar
oczywiście, że będzie dobrze Jeszcze Ci to Bąbel wynagrodzi )
Dodaj komentarz

Mama - 8 cud świata!

Od kiedy Ślubny wrócił do pracy w domu pomaga mi mama. Zabiera Jaśka na spacery a ja w tym czasie mam okazję odespać nie przespaną noc, posprzątać czy ugotować obiad. Jest wspaniała! Jasiek na spacerach śpi jak zabity conajmniej 2 godziny. Niby nie wiele ale ile można w tym czasie zrobić! Mam nadzieję że i ja będę kiedyś taką matką

Teściowa załatwiła nam od znajomej kropelki Sab Simplex. Jutro teść ma nam podrzucić. Espumisan niestety nie zdał egzaminu. Jest może minimalnie lepiej ale Młody dalej mega się spina i nie śpi nam po 2 karmieniu w nocy. Przez co od kilku dni chodzę jak zombie. A gdyby nie mama i to że mogę przespać się w dzień to była bym podwójnym zombie szorującym nie tylko łapami ale i gębą po podłożu. Jasiek od kilku nocy nie śpi od 4. Siedzę więc na brzegu łóżka i bujam go w wózku bo wtedy jest trochę spokojniejszy. Nawet nie chcę wiedzieć jak wtedy wyglądam aczkolwiek pewnie sama z siebie bym się śmiała gdyby J. zrobił mi wtedy zdjęcie

No nic, za najdalej pół godziny spodziewam się powrotu Jasia z babcią ze spaceru z wyjącą syreną domagającą się jeść natychmiast

4
komentarzy
avatar
Kochana u nas były podobne objawy z brzuszkiem i espumisan też nie pomagał. U nas co prawda wyszło uczulenie na białko mleka krowiego ale wiele dzieci w wieku Jasia ma po prostu jeszcze nie do końca wykształcony układ pokarmowy i nietoleruje laktozy. Sam simplex owszem pomaga w tym ale jedynie na wzdęcia spowodowane fermetacją w żołądku. Ważne jest jednak znaleźć przyczynę i tutaj pomagają kropelki, które nazywają się Delicol. Jest to enzym laktazy, wspomagający trawienie laktozy, z którym nie radzi sobie jeszcze układ pokarmowy. Zazwyczaj po 3 miesiącu to mija. Także jeśli sam sab simplex Wam nie pomoże to pomyśl o Delicolu, bo on nie zaszkodzi (nie wchłania się w organizmie), a naprawdę może pomóc. Daj znać czy coś pomogło. Pozdrawiamy z Antosiem :-)
avatar
Kochana dobrze mieć mame blisko ach te babcie a zarazem mamy co byśmy bez nich zrobiły
avatar
Dobrze, że jest ktoś kto Ci pomaga.
Córeczka szwagierki też miała kolki, kiedy szwagierka przestała jeść produkty z laktozą kolki minęły.
Całuski dla Jasia :* :* :*
avatar
Gin przepisała mi dupka, bo Luteina blokowałaby moje owulacje, a przy moich nieregularnych cyklach to bardzo ważne... Powiedziała też że dupek jest mocniejszy i owu nie blokuje...

Co tam u Was kochana? :-)
Dodaj komentarz

Kupka

Dzisiejsza noc była ciężka. Jasiek gdzieś od godziny 4 (po 3 było karmienie) zaczął się spinać. Nie płakał, ale widać było że się męczy. Całą noc nie zrobił kupki. Zaczął płakać gdzieś ok 5:30 rano. Próbowaliśmy go uspokoić, ale nic nie dawało rady. Dopiero moja mama jak obudził ją płacz Małego, to przyszła i jak się dowiedziała że nie załatwił się do tej pory, to włożyła mu w pupkę termometr. Nawet nie wiecie jaką kupę zrobił. Ale musiał go boleć brzuszek! Normalnie poryczałam się jak zobaczyłam jaką ulgę poczuł. Poleciałam więc do apteki później i kupiłam mu polecane mi rurki Windi. Nie będę ich używać często, bo nie chcę żeby później miał problemy z wyprużnianiem się, ale w takich momentach będą dobre. Poza tym mam nadzieję, że pomogą mu się odgazować i nie będzie go ten brzuszek tak bolał.

Zmieniliśmy też mleczko na Bebilon Comfort. To specjalne mleczko dla dzieci z tendencją do kolek. Jesteśmy po pierwszej puszce. Widać, że mu smakuje bo chętnie pije. Ja spróbowałam i aż mnie cofnęło takie okropne :p co te biedne dzieci muszą jeść :p
Do tego włączyliśmy Dicoflor + Sab Simplex. Kupiłam też Jaskowi herbatkę koperkową dla maluszków. Będzie dostawał raz dziennie, to może też będzie łatwiej puszczał bączki.

Umówiłam się też już na pierwsze szczepienie 7 października. Mam stresa. Oby Jasiek dobrze przyjął szczepienia. Wzięliśmy pakiet 6w1 + rotawirusy. I o 5 stówek lżejszy portfel. Trochę masakra z tymi cenami, ale od razu wiedziałam że tak będę robić bo nie chce go kłuć tyle razy.

Teraz Młody grzeczni śpi w wózeczku obok mnie. Chyba odsypia noc. Ja też się trochę zdrzemnęłam, jak wcześniej mama zabrała go na spacer. Chyba powoli przyzwyczajam się do nie spania. Jest ciężko, ale na pewno warto

EDIT: Tak po karmieniu sobie kimam u mamusi

http://s16.postimg.org/v3f93svk5/foto.jpg

0
Dodaj komentarz

Miesiąc

Mamy już miesiąc! Od wczoraj Jasiek przestał byc noworodkiem a stał się pełnoprawnym niemowlakiem Zleciało. Ciężki to był czas, ale zleciało. Niestety nie ma jakiejś znaczącej poprawy i widać, że Jasiek dalej męczy się z brzuszkiem, ale cały czas mam nadzieję że to po prostu z czasem minie. Dostaje dalej Dicoflor + Sab Simplex. Dodatkowo dwa razy dziennie przepajam go herbatką koperkową i od czasu do czasu przegotowaną letnią wodą. Od razu kupki lepiej mu idą. Już praktycznie jesteśmy na mm, w dzień tylko trochę na piersi ale i tak dojada potem mieszankę. Oby ten 'zły' czas jak najszybciej minął i zaczął się ten cudowny

W czwartek jedziemy do pana doktora zrobić usg bioderek. Jak byliśmy na wizycie patronażowej jakiś czas temu to mówił, że wszystko w porządku raczej ale zrobić dla świętego spokoju trzeba.

A teraz babcia z moim małym krzykaczem jest na spacerze korzystając z podrygów pięknej pogody i słoneczka a ja w domu robię racuszki a po nich zabieram się za obiad (tak, późno ale mężulek późno z pracy wraca a chcę żeby miał świeży a nie odgrzewany ).

Pozdrawiamy wszystkie OvuCiocie!

http://s5.ifotos.pl/img/jaspng_arpqwhw.png

Dostaliśmy też wreszcie zdjęcia z sesji brzuszkowej Żeby nie spamować, wrzucę tylko 3 Ach czasy kiedy jeszcze Jasiek grzecznie w brzuszku siedział

http://s5.ifotos.pl/img/KIS9085aj_arpqwrp.jpg

http://s10.ifotos.pl/img/KIS9187aj_arpqwra.jpg

http://s2.ifotos.pl/img/KIS9338aj_arpqwxr.jpg

3
komentarzy
avatar
Jaki Wasz synuś już duży! <3 Cudowny. :*
Kochana, na zdjęciach z sesji wyglądasz całkiem inaczej niż na 'selfiakach' :-O
avatar
cudne zdjęcia widać, jak bardzo jesteście na nich szczęśliwi chciałabym doświadczyć kiedyś tego uczucia...
avatar
cudne zdjęcia widać, jak bardzo jesteście na nich szczęśliwi chciałabym doświadczyć kiedyś tego uczucia...
Dodaj komentarz

Delicol

Za poradą Wyczekującej kupiłam dziś Delicol. Jeśli to chodzi o laktozę, to powinno pomóc. Oby, bo nie mogę patrzeć jak mojego Bąbelka boli ten brzuszek I on się męczy i my, bo w nocy nie śpimy. Dziś to już w ogóle rano czułam się jak podwójne zombie. Dobrze, że jest mama i wzięła go na trochę to mogłam się rano wyspać. Normalnie jak padłam o 8 to o 11 wstałam tak mnie zmogło. Ale może to dodatkowo ta pogoda jeszcze, bo dziś najciekawsza nie była. Szaro, buro i ponuro. Jutro ma być już podobno lepiej.

Póki co Młody kima w wózku, a my z mamą zrobiłyśmy sobie ucztę Zamówiłam sushi, które chodziło za mną całą ciążę (wiecie, jak czegoś nie można to wtedy najbardziej się tego chce ).

https://s13.postimg.org/5ooe7167r/20160928_174527.jpg

3
komentarzy
avatar
Nie chcę więcej mieszać Ci w kropelkach, które podajesz małemu, nam akurat na wypróżnienia pomógł Debridat. Teraz już nie podaję bo wszystko się unormowało, pewnie zmiana mleka wówczas też zrobiła swoje (z Bebilon na Hipp). Trzymajcie się!
avatar
Nie wiem czemu inaczej. :-P Po prostu inna buzia. :-D Dobra! Już wiem! Teraz widzę. Na zdjęciach z sesji nie masz okularów. :-O I taka zmiana. :-D Ale na obu wygladasz równie młodo, promiennie i ładnie. ♥ Jak na szczęśliwą mamusię przystało. :-) ♥
avatar
No teraz to już tylko coraz więcej będzie do noszenia. :-P Szwagierki córeczka 7 skończy pół roku, jak to zleciało... Dopiero co mój mąż (wtedy jeszcze narzeczony) napisał mi smsa 'O kurw@! Ale jaja! Wiola jest w ciąży! ' :-D
Mała już waży ponad 8kg i podejrzewamy że dochodzi do 9kg. :-D Papelki jak dwa jabłuszka, nóżki jak dwa salcesoniki. :-O
Dodaj komentarz
avatar
{text}