avatar

tytuł: BABY BOOM-synek :)

autor: maxi

Wstęp

about me

O mnie:

about me

Jestem/chciała bym być mamą:

Cos czuje,ze bede podobna mama do swojej,czyli troskliwa,strachliwa panikara,zakochana w swoim ROBACZKU...chodz wolalabym byc troche bardziej konsekwentna i wymagajaca.....ja bylam krolewna sniezka w swoim domu i nie wiem,czy to bylo najlepszym rozwiazaniem...ale krytykowac jest latwo....a gorzej cos zrobic dobrze...jako,ze nie mam najlagodniejszego charaktery moje dziecko tez pewnie bedzie mialo jakies ´´ale´´ do mnie...mam nadzieje,ze tych ALE nie bedzie wiele....moj maz bedzie musiala troche nadrabiac za mnie wyrozumialoscia....

about me

Moje dzieci:

about me

Moje emocje:

luna park..

oj czas leci....i przesiaka gdzies,nie wiem gdzie...
Zaczne od tego, ze juz rozgladam sie za nowymi gratami dla synka juz niedlugo bedzie mi potrzebne krzeselko z taca do jedzenia i ogladam ksiazeczki,bo chyba czas zaczac co czytac dziecku, kiedy zaczelyscie czytac swoim dzieciom? no i ogladam po malu zabawki w sklepach, bo poza grzechotkami,gryzakami, pozytywka i jednym skladanym marynarzem nie mamy nic, a dziecko co raz bardziej ciekawsze ostatni spacer skonczyl sie pchaniem wozka jedna reka,a dziecko w drugiej, zgodnie z idea ´´nie spac!!! zwiedzac!!´´
Juz sie nie moge doczekac lepienia w plastelinie(ale cuda powymyslali do tej plasteliny,machiny do ciast,babeczek,zwierzaczków) ukladania puzzli, robienia lancuchów na choinke itp itd...jest tyle fajnych gier i zabaw teraz sie zastanawiam, co ja wlasciwie robilam w dziecinstwie???? no lalki lubilam z tego co pamietam, domki dla lalek sie robilo z pudelek, mebeliki z pudelek po lekach obklejalo sie wycinankami....tak, gralo sie w gume, klasy i przesiadywalo sie na lawce przed blokiem godzinami...no i sie lazilo za babcia badz mama po kolezankach, sluchajac plot doroslych, badz jesli bly inne dzieci, ganialo sie wokol pokoju...co jeszcze??? aaaa robilam takie ubranka na lalki z papieru, takie z zakladkami na ramiona i w pasie,lubilam to! barbi,barbi,bobasy, wozek dla lalek...misie pysie i inne....bawilam sie sama, bo nie mialam rodzenswta, mame zabawy chyba nudzily, a tata nie umial sie bawic...pamietam zawsze chcial mnie zachecic do czegos,najczesciej do jakiegos sportu co konczylo sie moim placzem,bo kto zabiera dziecko na basen w sobote o 7 rano!!! no bo tak tacie pasowalo...albo bral mnie na sanki i kazal zjezdzac z wysokiej góry gdy ja sie balam....oj ten moj ojciec...checi to on mial dobre,ale ...jak to mowia,dobrymi checiami pieklo wybrukowano...
ja raczej taka ciepla klucha bylam jako dziecko wolalam w domu byc z lalkami, przedszkole strasznie przezylam, do tej pory mamie wypomina,bo strasznie nie lubilam....kawy inki...ble...zupy ble....pamietam ze nic do picia nie bylo poza ta cholerna inka i mlekiem od czasu do casu, herbaty nie dawali,taka byla moda wtedy, i ja caly dzien o suchym pysku w tym przedszkolu siedzialam....spiewac i tanczyc nie lubilam,wiec rytmika byla moja zmora....a lezakowanie!!! co za meczarnia, nie sypialam w dzien, wiec musialam po prostu lezec w ciszy!!! do tego bylam dosc wysoka, a wtedy tez lezaki byly na takiej drewnianej ramie,bez poduszek,znowu taka moda, i ja te 2 godziny musialam lezec glowa na desce,bo tak mi wychodzila....az mam lzy w oczach jak o tym teraz pomysle...i jak tu poslac dziecko do przedszkola??? chodz moze teraz jakos bardziej sie przykladaja.....o przedszkolu pomysle, na pewno jak bedzie mial 2 latka to pojdzie, a moze nawet i rok,ale to jest jeszcze temat otwarty, do przemyslenia, chodz ja do pracy juz wrocilam czesciowo....
Wiele kobiet na belly i w ogole przezywa pierwsze wyjscie bez dziecka, pierwsza kawe na miescie,nie mowiac juz nawet o powrocie do pracy, ja przezywalam na poczatku, ale co sie dziwic,moj maly mial tydzien jak jechalam zamawiac stoly do restauracji, albo zalatwiac sprawy bankowe, maz nie ma prawka (na ktore sie zapisuje od listopada, i mam nadzieje,ze w koncu je zrobi,bo jak nie to chyba sie z nim rozwiode z powodu tego prawka,to jest katorga,ze sam nie moze pojechac po zasrane zakupy) wiec ja, od kiedy wrocilam ze szpitala czesto zostawiam dziecko,czy to z mama jak byla, czy teraz z mezem i wybywam przynajmniej 3, 4 razy w tygodniu na 2, 4 h...teraz wrocil kurs,ktory prowadze, co prawda tylko raz w tygodniu, wczoraj zaczelam od 9.30 do 13.30 i wiecie co....bylo super!!! nie chcialo mi sie jak cholera tam isc,ale jak sie ubralam, wygladalam jak czlowiek znowu, zrobilam zakupy po pracy i wrocilam do domu poczulam nagle przyplyw energii. I nie dzwonilam do domu,nie myslalam o nich za bardzo,chodz opowiadalam,chwalilam sie...ale wiem,ze maz sobie radzi, inaczej samy by zadzwonil,nie? moj malutki ma tylko 2,5 miesiaca i ja juz pracuje na prawie pol etetu i chodz czasem gdy jestem zmeczona,zaluje,ze nie zyje tylko w swiecie pieluch,spacerow i rozowo-niebieskiej papki, to jednak jestem z siebie dumna,ze ogarniam takie rzeczy, a moj syn wydaje sie byc tak samo szczesliwy ze mna,jak i z tata,czy babcia,jak byla a propo babci....czas kupic bilety do polski.....o kurde, za 2 miesiace czeka nas podroz samolotem...AAAAAA!!!!!! to bedzie jazda....

12
komentarzy
avatar
Myślę, że to całkiem dobre rozwiązanie z tą pracą Mąż opiekuje się małym, Ty trochę odrywasz się od tych pieluch Moja kumpela mówi, że czuje, że się cofa w rozwoju, bo już od ponad 3 lat siedzi z dziećmi w domu. I to mówiła całkiem poważnie. A co do dzieciństwa, to faktycznie traumatyczne przeżycia Ja całymi dniami biegałam z kumplami/kuzynami i bardzo dobrze wspominam ten okres A co do przedszkola, to ja potrzebowałam pić jakiś kompocik czy coś w trakcie obiadu, a u nas było zawsze po obiedzie Ale ogólnie dało się przeżyć
avatar
teraz juz wiem skad ta moja sklonnosc do narzekania zycie mnie nie rozpieszczalo nauczylam sie zauwazac minusy juz od samego poczatku....hahaha
avatar
Maxi ale Cię wzięło na wspomnienia z dzieciństwa, aż sama zaczęłam się zastanawiać w co ja się bawiłam. A na te rzeczy z plasteliny to ja już choruje od dawna nie mogę się doczekać jak Sarka osiągnie odpowiedni wiek i to będzie pierwsza rzecz jaką ode mnie dostanie ) ja tez jestem z Ciebie dumna, że ogarniasz pracę z 2,5 miesięcznym bobasem także gratuluję! myślę, że taka odskocznia jest czasami nam potrzebna. Jeśli chodzi o mnie i tą moją przeprowadzkę to tak mam taką możliwość. Tutaj gdzie teraz mieszkamy wynajmujemy tylko mieszkanie umowę mamy do stycznia jeżeli się skończy i będzie nadal tak do dupy jak jest teraz to spadam stąd Uściskaj Gabrysia!
avatar
Ja czytałam juz do brzucha i nadal czytam zazwyczaj kilka wierszy Brzechwy czy Tuwima

Ja Zoi jakoś no nie moge zostawić czuje sie hm taka jakby naga ale moze to przez to ze często cyca ciągnie za tydzień wracam na uczelnie co drugi weekend to bedzie hardcore
avatar
Ej ja tez pamiętam te ubranka papierowe była taka książka tosia i ktoś tam i te unranka do zakładania hhahahaha to były czasy, a najlepszą bajką w telewizji "sąsiedzi", "krecik", "zaczarowany ołówek".....
avatar
biedna z tym przedszkolem <przytul> ja znowu ryczalam, bo chcialam byc dluzej !!!!!!!! ale teraz dzieciaki maja mnostwo zabawek a i tak siedza z tabletami...my chyba bylysmy w lepszych czasach ciekawe jak to bedzie z naszymi no gon gon swojego meza do prawka, w tych czasach to chyba sie nie da bez tez jestem z Ciebie dumna, super sobie radzisz a jestes tam sama...
avatar
nooo cóż ... gdyby nie to wszystko co się u NAs dzieje... pewnie też byłabym już dawno w pracy... mam już depresję i mega doła (ale nie jestem w stanie go zostawić) ... może gdyby mąż miał taką możliwość albo gdyby była maminka ... no cóż .... samo życie
avatar
Ja tez zostawiam moich raz w tygodniu na piec godzin doskonale sobie radza A czytam Lili juz dlugo, tak jak Miriam, czytalam juz do brzucha
avatar
Super sie czyta takie wpisy, serio. Zachowałaś zdrowy balans miedzy zyciem z dzieckiem i bez. Naprawdę gratuluję.
avatar
Bomba! Ja tez nie zaluje powrotu do pracy, jasne ze fajnie by bylo siedziec z Jaskiem w domu, ale praca tez mi dobrze robi. Szczerze mowiac po 7 miesiacach bylam wykonczona. Ja nie mam tu zadnej rodziny, znajomych niewielu, wiec moj siwat krecil sie 7 miesiecy tylko wokol Jasia, zero kontaktow z innymi ludzmi w realu nie liczac pani rehabilitantki. Ciezko bylo. Moj Jas tez jest z tata strasznie szczesliwy. A maz w koncu zobaczyl co to jest "siedzenie w domu z dzieckiem" i przyznal ze nie zdawal sobie sprawy ze kobiety maja w domu tyle roboty i obowiazkow
avatar
Nie urodziłam, właśnie wyszłam ze szpitala. Wzięli mnie na obserwację pod kątem ciśnienia. Mam się zgłosić w przyszłym tygodniu. Byłam pewna, że dzisiaj wezmą mnie na porodówkę, a oni że do domu mam się ruszać i czekać. Mały waży już 4200g
avatar
Ja zaczełam już dawno czytać ale to tak tylko w celu sprawdzenia czy Tobi sie zainteresuje... wczesniej to jednak nie działało na Tobiego :/ no cóż taka już natura Owsika... dopiero w zeszłym tygodniu zaczął siedziec... przygladac sie stronicom ksiiążki i wsłuchiwać sie w narracje mamusi
Dodaj komentarz

od czego tu zaczac...na belly duzo sie dzieje, kali myslami jestem z Toba...Olinka, o Tobie tez mysle...karola 84 jest w domu juz z synkiem,tak sie ciesze no i gosia 81 moze to juz lada dzien....bede wypatrywac kolejnych wpisow.
Ja szukam biletu do polski, na pewno bede leciec przez belin, a potem hop siup do mojego miasta,jestem z nad morza ale troche sie boje tego wyjazdu,planujemy pojechac na 6 tygodni, takie dluzsze zapoznanie sie z rodzina, do tego sa jeszcze swieta i chrzciny...wiec nie wpadne na 10 dni...
Boje sie,bo maly bedzie mial 5 miesiecy i nie wiem jak zniesie podroz, 3 h lotu, plus 5 h drogi z berlina...no i plus minus dojazdy do lotniska,kiblowanie miedzy jednym a drugim przystankiem, 5 miesiecy to tez moze byc okres wyrastania zebow, skoku rozwojwego....leku separacyjnego!!! a tam cala masa rak chetnych do noszenia go!!! zmiana otoczenia (jak ja sie zabiore z jego gratami, bo w koncu to jest 6 tyg, cos trzeba zabrac) no i to bedzie tez czas rozszerzania diety....matko!!! jak my to ogarniemy??? boje sie....do tego,moze wapadnie do nas na swieta siostra meza, ta z wloch co stracila corke...jak ten moj syn zniesie tyle ludzi??? w koncu od kiedy wyjechala moja mama, jestesmy tylko we trojke, plus jakies krotkie i niezby czeste odwiedziny...nie wiem,nie wiem...
W Polsce planuje pokupowac te wszystkie ksiazki,ktorych sie naogladama w waszych pamietnikach, chce je wszystkie, ale chyba musialabym bank obrabowac....nie mowiac juz o zabawkach....na razie nie nakupywalam za wiele...a wlasciwie to kupilam tylko 3 gryzaki. Troche grzechotek,maskotek dostalismy w prezencie,wiec na razie nie ma wiekszej potrzeby. Gabriela interesuje tylko moje towarzystko i spiewy, no i zwiedzanie swiata z naszych rak,badz z nosidla, wozek juz sluzy tylko do spania w ciagu dnia w salonie...zabawki go na razie nie interesuja,ale chcialabym mu cos kupic,bo jak zacznie siedziec, to jego mozliwosci tez sie powieksza,chodz jak wiemy najlepsza zabawa to walenie lyzka w pudelko....i wyciagnaie jak popadnie wszystkiego z szufladi szafek...
No i tak mysle o tych ksiazkach i zabawkach,ze koniecznie powinny pozniej przejsc w rece siostry badz brata,bo jak czlowiek tyle nakupuje,to szkoda aby sie zmarnowalo.....drugie dziecko chyba wychodzi taniej, w zwiazku z tym
Albo moj syn je duzo wiecej albo mi zaczyna brakowac mleko, co raz wiecej podaje mm,bo nie wyrabiam,moje piersi juz prawie w ogole nie robia sie pelne...w tym tygodniu zaczyna budzic sie 2 razy w nocy na cyca ( do tej pory raz mu wystraczylo) je o 100mlm mm wiecej w tym tygodniu niz do tej pory....moze to dlatego,ze juz nie sciagam mleka, postanowilam dawac mu cyca, a jak nie starcza to dorabiam mm ale chyba laktator pobudzal mnie do produkcji....moze to wina tego,ze mysle juz o pracy...wczoraj bylam na rozmowie kwalifikacyjnej,u babki z ktora rozmawialam bedac pod koniec ciazy, chciala aby przyszla do pracy juz w poniedzialek...wykrecilam sie,powiedzialam,ze mam jeszcze macierzynski (chociaz jeszcze ani 1 ego euro nie widzialam) i ze musze w polsce wyrobic sobie paszprot-to akurat prawda, i pozakanczac pewne sprawy...umowilysmy sie,ze mam do niej wrocic jak wroce z polski, w marcu....to chyba bedzie idealny moment, moze nawet pojde juz w lutym...maly bedzie miala 6 miesiecy i poradzi sobie z Tata bo co innego pracowac pare godzin w tygodniu,a co innego byc na etacie...to sa zupelnie 2 rozne sprawy, na dzien dzisiejszy,nie wyobrazam sobie pracowac 40 h w tygodniu,a moze nawet i wiecej...

9
komentarzy
avatar
To spore wyzwanie przed Tobą - długa podróż, długi pobyt. Dobrze radzę już teraz zacząć robić listę z rzeczami, które chcesz zabrać Chociaż z drugiej strony z każdym dniem pewnie by przybywało i ciężko by było się spakować.
avatar
ciezko przewidziec co mojemu synowi bedzie potrzebne za 2 miesiace....
avatar
gdzieś czytałam, że 5 miesięcy to idealny czas na podróżowanie... będzie dobrze!
avatar
kochana dziękuje że o Nas myślisz to takie miłe... Co do jedzenia to w szpitalu mówili że Miki zjada około 60ml na dobę a On w domu zjada ponad 200 ml mój głodomorek kochany <3
avatar
nadal nic...
avatar
http://aros.pl/ tu sa tanie książki (praktycznie bez marzy) my kupiliśmy tylko obala, i trochę drewnianych klocków pamiątkowego słonika w zoo wszystkie pozostałe zabawki sa w spadku po kuzynach albo w prezencie od gości którzy nas odwiedzają... nie ma co szaleć, potem człowiek tonie w tych przedmiotach i ogarnąć się nie może.... no i tak właśnie jest jak piszesz najfajniejsze zabawki to nie-zabawki, ulubiona zabawka małej na pewnym etapie były kolorowe wstazki powiazane ze soba
avatar
Co do zabawek zgadzam się z Tobą w zupełności !!! my troszkę odimennie - my wyszliśmy z założenia że nie kupujemy zabawek (ale pożyczyć to bardzo chętnie ) ... Pożyczamy od każdego kto ma jakieś zbiory... nio i mam swoje pluszaki cały arsenał trzymałam tyle lat z myślą o moim dzieciątku
... książeczki też mamy z odzysku (jednak obecnie jeszcze zajmują półki na strychu u teściów)
avatar
Kochana, nie zamartwiaj się na zapas! Będzie dobrze, dacie radę ze wszystkim
avatar
Fajnie, że praca cię cieszy i masz takie plany! Mnie praca uratowała gdy miałam deprechę, jak syn miał 7 mies. U mnie spokój, akcji porodowej brak
Dodaj komentarz

Dzis sie dowiedzialam,ze moja kolejna kolezanka jest w ciazy bardzo sie ciesze, bo to bedzie jej pierwsza ciaza po poronieniu,ktore zaliczyla 3 lata temu, zaszla wtedy w ciaze w 1 cyklu staran,niestety stracila ja, a pozniej byly 3 dlugie lata ciszy...
I pamieta swoj wpis (jeszcze po rozowej stronie) gdy przeczuwalam,ze ludzkosc wyginie,bo tak trudno zajsc w ciaze, mialam wtedy na mysli siebie, i ta moja kolezanke,i moja Olke-ciezki przypadek pcos, i tak wiele dziewczyny z owu i innych kolezanek...a dzis!! ja mam syna,Olka za miesiac rodzi,kolezanka jest w ciazy, a moje psiapsiolki z ovu w 95% sa juz Mamami,albo lada dzien nimi beda nawet te trudne i bezndziejne przypadki sie doczekaly!! jeszcze pare dziewczyn zostalo,ktorym mocno kibicuje,ale zaczynam nabierac nadzieji, ze ciaza...to tak naprawde kwestia czasu, czasami dlugiego,ale jednak
To dobra nowina, nie wyginiemy przynajmniej jeszcze nie teraz

7
komentarzy
avatar
Pamietasz ponad rok temu pisalam, ze damy rade, bo jak nie my (kobiety) to kto ?!
avatar
amen :-)
avatar
Ja tez ciagle kibicuję po różowej stronie i tak samo jak u Ciebie, wiekszosc w dziewczyn juz jest w ciazy , miejmy nadzieję ze ten trend sie utrzyma
avatar
maxi, osiołku, to nie płaczliwość tylko ruchy dziecka...
avatar
a mnie przerazaja ludzie, ktorzy z wlasnego wyboru nie chca dzieci...no bo ... jak to mozliwe ? przeciez dziecko to CUD
avatar
tak pamiętam gdy to pisałaś a jednak nie wyginiemy hyhy
avatar
Czytając poczułam, że to chyba o mnie to kibicowanie Wierzę, że do Was dołączę Mamuśki i przyczynię się do przedłużenia ludzkiego gatunku
Dodaj komentarz

No wiec dochodza mnie sluchy,ze istnieje taka teoria,ze chlopaki sa bardziej przytulasne od dziewczynek...czy to prawda??? podobno sa bardziej calusni i takie cycysie z nich sa....ja nie mam porownania,ale moze sa tutaj Mamy,ktore potwierdzaja taka zasade?

ps...moj synek wydaje dzwieki jak mala orka...nawet jezyk w paszczy tak mu sie podwija w rurke jak u waleni....

5
komentarzy
avatar
Potwierdzam choc nie mam syna! Mój bratanek, przytulas straszny, syn mojej przyjacióły, tez, jej córa, mega zdystansowana
avatar
Mała orka to musi być genialne ) niestety też nie mam porównania ale mam nadzieje, że jednak nie jest to do końca prawda haha!
avatar
wszystko OK, dopoki nie urosnie 100%towy mamisynek ;| hehe. Gabrys jak przeczyta o porownaniu z Orką to nie wroci na noc do domu
avatar
No cóż, z mojego doświadczenia na 4,5 letnim małym mężczyźnie wynika, że dobrze jest żeby mama przytulała się na zapas... Im chłopiec większy tym trudniej o pieszczoty. Ale ja nie mam córki, więc musisz pytać mam, które mają tzw. parkę
avatar
Powiem Ci Maxi jak mi sie synus urodzi, bo nie mam porownania
Dodaj komentarz

Pochwale sie wam.....a co....moj synus we wtorek konczy 3 miechy
nasze selfi z synulkiem


a tu synus dostal prezent od taty....zabawka koedukacyjna bardzo lubi szarpac ja za wlosy....



moj model ;P



co do zabawek, to oczywiscie ze lubie drewniane klocki...podoba mi sie cos takiego....ale to chyba jest jakies dzielo sztuki, a nie zabawka na sprzedaz ;P

http://images70.fotosik.pl/277/c67c1a202185f545med.jpg

21
komentarzy
avatar
sliczni jestescie
avatar
Ale pieknie, a jaki do mamy podobny!! No i lale dostal, tzn zabawke edukacyjna pieknie a pasek przy spodenkach musi byc, nie ma co
avatar
Maxi uważaj bo mały przystojniak Ci rośnie! Już go widzę na okładkach gazet ;D ;D ;D i Ty super wyglądasz!
avatar
Jejku, jak słodko i faktycznie podobny do Ciebie
avatar
Cudni jesteście! Buziaki ♥
avatar
lubię, lubię, lubię to! Jesteście świetni!
avatar
No wreszcie zdjęcie z mamusią!!! Cudneeeeee!!!
avatar
Ojej jaki on słitaśny! Do wycałowania!
avatar
Rzeczywiście słowiańska (na razie) uroda ale ma takie zawadiackie spojrzenie, niezły miglanc będzie no i mamuśka urocza
avatar
Słodziaki oboje jesteście
avatar
te drewniane puzle sa genialne, chyba zamówie coś takiego u stolarza! Ale ale ja miałam nie o tym! Piękna para, gratulacje 3 miesiąca niesamowite jak to szybko zleciało no i jaką przystojniak ma czuprynę bujną
avatar
Jestescie super Gabrys uroda europejska to tak samo jak moja Emily sliczny i te spojrzenie....
avatar
wspaniale wyglądacie !!! i te włoski )) boskie !!! a z tymi klockami to świetna sprawa
avatar
Jesteście super!!! uwielbiam Twojego synka, jest mega fajowy i wygląda tak bardzo "dorośle" to dziwne określenie wiem, ale takie mi się zawsze nasuwa jak go widzę, jest młodszy od mojego Mikołaja ale wygląda jakby był starszy, rosną nam te dzieciaczki co?
avatar
Chwal się, chwal Jest kim
avatar
wyglądacie ślicznie!!!!! mały jest bajeczny !!!!!
avatar
Cudnie Wam razem! Synuś rewelacyjny! <3
Buziaki! :*
avatar
Maxi na tych zdjeciach wygladasz jakbys miala 20 lat
avatar
ach mychowe!!! dzieki! uratowalas moj dzien hahaha
avatar
Matko jakie cudo...
avatar
Pięęęęęęnie wyglądacie!!!! :*
Dodaj komentarz

Moje dziecko wlasnie zalicza przedobiednia drzemke,maz jeszcze nie wstal na sniadanie, cicho sza wlasnie jem platki z mlekiem na swoj brunch bo nawet chleba w domu nie mam, a do sklepu jeszcze nie poszlam.....ale delektuje sie swoja godzinka na belly i fejsie i jest mi dobrze
W wysokich obcasach pojawil sie tekst o matce z trojka dzieci...z tak zwanej dzis, rodziny wielodzietnej...
Niestety jest jeszcze zakodowany dlatego nie przeczytalam nic poza komentarzami :/ Ale ciekawe to,ze w dzisiejszych czasach 3 dzieci to rodzina wielodzietna, i czasem te kobiety spotykaja sie z tak zawanym ´´podziwem´´ ktory jednoczesnie jest wspolczuciem...
Ostatnio bedac w przychodni z malym widzialam dziewczyne,mniej wiecej w moim wieku z 4 dzieci, najmlodsze w wieku mojego synka przystawione do cyca, jedno jakos moze 1,5 roczne, a dwojka w wieku szkolnym robiaca ´´gwiazdy´´ i ogolnie byli do gory nogami...no i ta laska wydawala sie byc zadowolona, wlosy troche w nieladzie,ale dodawalo jej to troche mlodzienczego looku,no w kazdym razie nie wygladala na umeczona. Karmiac najmlodszego piersia robila to tak z gracja i naturalnie,ze az mi zaimponowala....ja nie karmie publicznie,bo wlasnie nie umiem tak jak ona,ja to musze zdjac bluzke, wywalic cyca...i brzuch przy okazji...wiec nie ludze sie, ze zrobie to bez pokazania golizny....
Czasami fantazjuje sobie jakby to bylo miec trojke,czworke dzieci...czasami mam takie chwile,ze chcialabym duzo,ale....nie oszukujmy sie,lata juz nie te, za pozno zaczelam, a po drugie,ja sie chyba nie nadaje na matke az tylu dzieci. Ja po prostu mam lenia!!! Nie lubie sprzatac,gary myje co drugi dzien, czasem pranie zostawiam w pralce na caly dzien,bo mi sie nie chce...brakuje mi troche tak zwanej energii zyciowej....ja to lubie sie walnac na kanape i przebimbac 3 h na necie....(teraz zadziej mam okazje,ale poki maly jeszcze podsypia to mam, pozniej bedzie gorzej podejrzewam) a z trojka dzieci to jednak trzeba sie ogarnac i zakasac rekawy do roboty. Ale znam osoby,ktore na tylku usiedziec nie moga (no ja do nich nie naleze) wiec mysle,ze dla takich osob posiadanie trojki nieletnich, pracy, domu z ogrodem, psa i pare kotow to tak samo jak dla mnie jedno dziecko,kot i pol etatu...no coz, ja mam po prostu mniejsza wydajnosc w tym temacie ;P

5
komentarzy
avatar
Maxi, do lez mnie doprowadzilas hehe. U mnie to samo z karmieniem piersia bylo. W domu to musialam wywalac wszystko na wierzch, choc raz mi sie udalo karmic publicznie w restauracji, bo Lili zaczela krzyczec, a mleka w butli juz nie bylo. Dobrze, ze mialam kopertowa bluzke
Co do dzieci.. to jeszcze jedno i by mi wystarczylo
avatar
haha się uśmiałam :-) ja też lubię odpocząć, wyspać się i dlatego po porodzie mój organizm był w szoku, teraz już się przyzwyczaiłam ;-) ale czworo dzieci to na pewno wyzwanie i mnóstwo obowiązków...ale też mnóstwo miłości :-)
avatar
Ważne, że znasz swoje możliwości Czasem ludzie planują coś na wyrost, a z dziećmi nie ma że: ups, nie dam rady i zwracasz towar
avatar
"mam po prostu mniejsza wydajnosc w tym temacie" o jak to pięknie ujęłaś
avatar
A propo lenia, dostalam urlop w polowie listopada caly tydzie i marzy nam sie Hiszpania, ale gdzies gdzie bedzie powyzej 15 stopni, cos polecasz?
Dodaj komentarz

dziewczyn starszych dzieci, bardzo szczegolowo opisuja opieke,rozwoj i diete,ktora wprowadzaja swoim maluchom, ale ja zawsze czytam to tak piate przez dziesiate....bo jest to dla mnie zawsze jakas daleka przyszlosc....a tu nagle rach ciach i jestem w tej przyszlosci...i jestem zielona....
to chyba te dlugie starania daly mi jakies zludne uczucie, ze zanim nadejdzie ten dzien to minie ho ho....duzo czasu
zaczynam myslec po malu o rozszerzaniu diety, pod koniec listopada mam wizyte u pediarty i mam zamiar skonsultowac moj plan....tymczasem skonsultuje z najlepszymi specjalistkami z belly...
plan jest taki,ze jak maly skonczy 4 miech wprowadzam kaszki, i kasze manny....
pozniej papkowe warzywa (opisana na wsze sposoby marchewka) i owoce, najpierw pojedynczo, a pozniej laczone...a jak skonczy 6 miesiecy i bedzie ladnie siedzial, to sloiczki, plus tak zwane jedzenie do gryzienia, robienia syfu i zabawy czyli tak zwane BLW....chce mieszac rozne sposoby zywienia,tak jak teraz mieszam butle z cycem...i zaloze sie,ze moje dziecko zaakceptuje wszystko tak jak do tej pory....
procz fotelika samochodowego....dzis bylismy u znajomych w odwiedzinach, i w obie strony byl ryk z zywymi lzami...a ja jak mantre powtarzala,ze chyba za chwile zwariuje, pod koniec drogi balam sie,ze tyle razy to mowilam, ze byc moze sie do tego w koncu sama podswiadomie przekonam...

2
komentarzy
avatar
o tak to jest szeroka wiedza, też powoli ją zgłębiam. Ja chcę poczekać, mam takie przeczucie że może być za wcześnie. Pierś jest wystarczająca do 6 miesiąca, ale rzeczywiście niektórzy rozszerzają jeszcze przed końcem 4 miesiąca i to w tempie piorunującym. Musisz chyba sama skarbie rozważyć bo to jednak trzeba poczuć się z tym dobrze. Ja w każdym razie podam tylko gluten a rozszerzam dopiero w 7 miesiącu. Ty dajesz też mm więc możesz myśleć wcześniej, pamiętaj że BLW dopiero jak dziecko siedzi samodzielnie, a do tego czasu chyba można papki.
avatar
coz mam rzec, jestes mama i sama wykombinujesz co dla Gabrysia najlepsze ja dalam marchewke Oli, bo widzialam jej zainteresowanie naszym jedzeniem, rece w talerz, pozniej do buzi, trzesla sie i gapila (oczy jak kot ze shreka) jak ja jadlam. Na razie jestem zadowolona z mojej decyzji, zlwaszcza, ze sie wszystko przyjelo
Dodaj komentarz

A moze nie dawac papek....niech sie uczy jesc sam.....???
tylko mleko i kaszki, a od 6 miesiaca BLW...niech je to co ja....sama nie wiem,musze to przemyslec,ale ogladam na youtubie babsy jedzace i podoba mi sie,ze sie tak dobrze sie bawia...

9
komentarzy
avatar
My zaczelismy w polowie czwartego miesiaca od papek, bardzo malej ilosci przez pierwsze dwa trzy tygodnie. Teraz w polowie piatego Lili juz wiecej zjada i dwa, trzy razy sprobowalysmy BLW i miala niezly ubaw. Polozna polecila zeby robic to na zmiane jesli jej sie spodoba Powodzenia Maxi
avatar
ja tez chce sprobowac BLW, ale jak juz bedzie siedziec, skoro jest karmienie i butla i piersia, to czemu nie moze byc papek i blw ? zreszta wydaje mi sie, ze to od bobasa zalezy w koncu maja charakterki hehe
avatar
no wlasnie sproboje na zmiane, na razie papki, a jak juz bedzie siedziec to zaczniemy zabawe
avatar
tu Ci nie pomogę bo jedzenie inne niż butelka to u nas pięta Achillesa.
avatar
Dla mnie rozszerzanie diety u malucha to też odległy temat. Nawet nie mam czasu się w niego zagłębiać i pewnie zostanę z ręką w nocniku :/
avatar
Ja jestem zwolenniczka papek. Po pierwsze nie chce mi sie sprzatac (sorry ale tak jest), po drugie musze wiedziec ile zje. Dalam mu tak pare razy pobawil sie cos tam zjadl i to by bylo na tyle, papki zjada cale.
avatar
Chociaz juz nie wszystko papkuje, niktore rzeczy rozgniatam widelcem, dostaje juz mini ryz i makaron, coraz bardziej lubi wieksze kawalki
avatar
No ciekawa jestem, bede obserwować Wasze postępy
avatar
Kurcze będziemy mniej więcej pewnie rozszerzać dietę w tym samym momencie, wiec jak coś zgłoszę się do Ciebie po rade ) bo chciałabym spróbować BLW ale kompletnie nie wiem jak się do tego wszystkiego zabrać, żeby oprócz dobrej zabawy, mała się też najadała.
Dodaj komentarz

Ja tez przechodze przez pewien skok rozwojowy,nie tylko moje dziecko...
Napotkalam fajny tekst o kobietach prowadzacych firmy,ktore jednoczesnie sa mamami...i lepiej mi sie zrobilo,bo nie ukrywam bywaly chwile,ze bylo mi ciezko, bo juz 6 dni po porodzie wyszlam z domu na 3h do pracy, restauracja wymagala mojego czasu,trzeba bylo zamowic nowe stoly, byl srodek sezonu...musialam wyjsc i zajac sie firma chodzby te pare godzin w tygodniu, a niektore moje kolezanki...pierwszy raz wyszly z domu bez dziecka, gdy dziecko mialo juz pare miesiecy...nie ukrywam,ze czulam sie chwilami gorsza mama z tego powodu,bo mam obowiazki,ktorych moze mama tak malego dziecka nie powinna miec,a ze jestem chwilami....ze tak powiem niezastapiona, to musze isc i zrobic swoje...bywa, ze jestem sfrustrowana tym. Chwilami zazdroscilam dziewczynom swietego spokoju i siedzenia w domu, w ktorym maz wszystko ogarnial,a one maja chwile aby odpoczac. Moj maz zajmuje sie dzieckiem,nie powiem, ale wtedy ja jestem zajeta praca...nie odpoczynkiem...
Akurat w tym momencie wsrod moich znajomych rodzi sie duzo dzieci, wszyscy po 30stce, wiekszosc moich kolezanek cala ciaze masowalo sie po brzuszku, a na macierzynskim siedza az rok czasu....
Musze dodac sobie otuchy, bo mozna miec dzieci i byc aktywnym gosia 81 zrobila doktorat zamiast ukladac 9 miesiecy ciuszki z miejsca na miejsce, a kali opiekuje sie Gertruda i swoja malenka Antenka na raz i nie nakrzeka!!! no i cala masa innych dziewczyn,ktore pracuja do konca,albo dopoki moga,albo studiuja i zajmuja sie maluchami...potrzebuje takich kobiet w swoim otoczeniu, silnych i dzialajacych!!
i chodz czasem trzasnelabym drzwiam w tej restauracji, to sama kiedys bede miec swoja firme, oddzielnie od meza...
I ogolnie czuje,ze jestem na etapie jakis zmian, zauwazylam,ze potrzebuje nowych ludzi wokol siebie, bardziej podobnych do mnie, w podobnej sytuacji.....moi znajomi w polsce,ktorzy zostali w rodzinnym miescie sa co raz bardziej mi odlegli, ich styl zycia jest tak inny od mojego....moze za dlugo tu siedze, moze te roznice w naszym zyciu sa tak wielkie i nieporownywalne....sama nie wiem....po prostu zycie na emigracji uklada inny scenariusz niz ten ktory maja moi rowiesnic w Pl, a ja, chodz zawsze chcialam miec ´´niestandardowe zycie´´(zapomnialam o konsekwencjach takich niestandardow) zaczynam czuc sie wyobcowana i jednak brakuje mi wspolnych mianownikow....ze znajomymi z polski chyba laczy mnie juz tylko przeszlosc, a z tymi tutaj chyba tylko miejsce zamieszkania.....
czekam az zaczne swoja nowa prace, mam nadzieje,ze wszystko sie ulozy, a moja przyszla szefowa.. imponuje mi!!! chodz pali jak smok,(to pewnie nerwy).jednak prowadzic tak wielka firme to nie lada wyzwanie!! moze sie czegos od niej naucze, postawy zyciowej zwlaszcza. Tego sobie zycze na nowej drodze...(ona pewnie nie ma lenia) moze i ja sie zmobilizuje do sprzatania na biezaco.... brrrr

8
komentarzy
avatar
jesteś świetną mamą <3
avatar
Ohh daj spokój, korzystaj z tych chwil lenistwa wraz ze swoim maluszkiem i nie myśl w szczególności o przeszłości wiesz co jest takie mądre powiedzenie, "wszędzie dobrze gdzie nas nie ma", ja się tego trzymam i żyję chwilą, a później??? Jakoś to będzie
avatar
Skad ja to znam. O 6:30 wychodze do pracy, przy dobrych wiatrach jestem w domu o 17, gdzie czeka maz z wyciagnietym jezykiem a w oczach ma wypisane "WRESZCIE; wez go ode mnie!". Jas jest super grzecznym dzieckiem, zadko marudzi, nie placze prawie wcale, ale i tak opieka nad dzieckiem jest mega meczoaca, wiec ja od 17 przejmuje dyzur, podaje owocki, potem siadamy na macie edukacyjnej, ja probuje zjesc obiad i bronic talerz przed lapami Jasia, potem zabawa itp do 20, kapiel, kaszka, usypianie, o 21 padam, przygotowuje wszyskto na nastepny dzien i o 22 ide spac. Odpoczywam w pracy, bo jednak nawet jak mam mase na zadan to predzej w pracy napije sie spokojnie kawy niz w domu Nie jestes jedyna matka ktora musi roibc szpagat miedzy domem a praca, ale powiem Ci ze i tak jakos psychicznie lepiej sie czuje teraz niz jak "siedzialam" tylko w domu,, mimo wyrzutow sumienia ze spedzam tak malo czasu z moim dzieckiem.
avatar
Kochana porządek w domu przy dziecku ma ten kto albo ma tzw. wolny czas, albo do pomocy nianię/gosposię/mamę. Ktokolwiek dorzuca sobie inne zajęcia do grafiku, ten po prostu się nie rozdwoi. Życzę ci, abyś była wytrwała w swoich wyborach - choć nie łudź się, dylematy nie mijają, bo np. zdarzy się tak, że dziecko chore, a tu trzeba iść do pracy... (tfu tfu oby się tak nie stało)
avatar
Chyba dylematy towarzyszą nam nieustannie niezależnie od tego jaki model macierzyństwa stosujemy. Ja np mam wybór zostać w domu prawie rok lub wrócić stopniowo do pracy i takie mną targają wątpliwości że stoję w miejscu i żadnej decyzji podjąć nie mogę, bo i tego chcę i tego. Jesteś świetną matką czy pracujesz czy nie. Matka która jest ambitna i kreatywna nie wyklucza ciepła i uwagi. Choć pewnie te ciągłe rozterki Cię nie ominą.
avatar
Kurcze, no ja należe do tych kobiet co siedziały w ciąży w domu i głaskały sie po brzuchu układajac ciuszki w szafie , ale powiem Ci ze to wcale nie takie kolorowe...
Powoli dopada mnie znudzenie, w ciazy to jeszcze mogłam sobie przynajmniej dzien zaplanowac, spotkac z ludzmi. Teraz siedze w domu z dzieckiem i czasem mam wrazenie ze cały dzien tylko przewijam i karmię. Zajebiście brakuje mi pracy i ludzi. Jestem rozdarta miedzy wyborem wczesniejszego powrotu do pracy a opieka nad dzieckiem i checia posiadania drugiego. I czasem sobie myśle ze jakby zycie wymusiło na mnie pewne działania, chocby wiazałoby się to z zostawianiem dziecka na pare godzin w tygodniu, to byłoby duuuużo lepiej, a ja nie czułabym sie jak w klatce...niepasujaca właściwie do żadnego swiata, ani matek polek ćwierkajacych do dziecka jak zrobi kupe, ani do tych spełniających się w pracy. Rozterki, rozterki, rozterki. Także moja droga- żadne rozwiązanie nie jest idealne, przynajmniej nie w moim przypadku.
avatar
Jak to dobrze ujęłaś z tymi mianownikami. Wiesz, ja czasami odnoszę wrażenie, że jeżeli chodzi o znajomych, to zatrzymałam się w czasie gdy mieliśmy najlepsze relacje. Czasami wydaje mi się, że dalej są te czasy....ale jednak okazuje się, że nie ma ani dawnej mnie (przynajmniej nie dokładnie takiej samej) i nie ma dawnych "ich". Coraz więcej nas różni niż łączy, coraz mniej tematów do rozmów, coraz mniejsza potrzeba utrzymywania kontaktów z nimi... A tu jestem jeszcze całkiem pogubiona. Nie czuję się pewnie, nie wiem jak zaplanować przyszłość. Żyję z dnia na dzień, bo praktycznie nie mam większych zobowiązań... Ale Ty jesteś super mamą i ogarniasz wszystko. Gabryś jak tylko będzie wiedział o co chodzi w tym byciu dumnym z kogoś, to będzie z Ciebie dumny
avatar
Jestem dzisiaj wyszłam ze szpitala i miałam problemy komunikacyjne. Mam ślicznego synka, urodziłam 16.10. czyli tydzień temu Niestety mały miał podejrzenie zapalenia płuc i żółtaczkę, dlatego musieliśmy spędzić tydzień w szpitalu. Aleks jest baaaaardzo wymagający, ma potężny głos, wielkie pragnienie i tylko jemu znane humory. Kruszynka dzięki mojemu mleczku waży 4 kg, urodził się z 3800 i kocham go bardzo
Dodaj komentarz

wszystko mnie dzis wkoorwiaaaa!!!!!!!!!!!!
najbardziej oberwal malzonek....to chyba zmeczenie......jakies ogolne przygnebienie...
syf w domu, nieprzespane noce....
brak kasy i te same w kolko pierdoly....
chce juz do mamy, chce miec wolny wieczor.....jeden wieczor.....marzenie, dopiero w grudniu po poludniu sie uda, jak bede w Polsce...

9
komentarzy
avatar
Ja bym tez chciala do mamy w takich momentach, tylko ze moja juz nie zyje. Ehhh, trza to przezyc, moze jutro bedzie lepiej Maxi? A na pocieszenie - mam te same problemy co ty plus Gerda...
avatar
o ranyyy.. ja też1!!!!
... i u mnie też facet zbiera :/ ale jemu się chyba należy ...
Też mam syf !!! straszny syf !!! i ustawiłam męża aby się ruszył bo tu zgnijemy w tym brudzie... Kasy też mi brakuje - przeszłam na wegetację ... i dałabym wszystko by móc pojechać do mamy !!!! Ależ mnie zainspirowałaś !!! musze też to z siebie wyrzucić
avatar
ja tez miałam niedawno taki dzien...trzymaj sie moja droga, zwykle "jutro" jest juz lepiej.
avatar
dasz rade maxi, zmeczenie ciezka rzecz...ale dobrze ze ma sie kogos na kim mozna zaiwesic kilka psow
avatar
Jak ja Cię rozumiem, sama jeżdżę do mamy tydzień w tydzień, samej sił mi brak na to wszystko. Trzymaj się maxi, wspieram Cię!
avatar
Maxi o ile sie uda. Moja pierwsza wizyta w Polsce z Jaskiem, byl tak marudny z enie moglam zejsc mu z oczu, nawet od meza butli nie bral, wiec nawet tam nie mialam zadnej wolnej chwili.
avatar
maxi no co mi pozostaje. Będę pocieszać. Jest źle , to może będzie lepiej. Ostatnio miałam tak zły dzień że płakałam prawie cały. Zawsze się pocieszam że może być gorzej. Że już myślisz że to dno, a tu słyszysz pukanie od spodu.
avatar
Swoją drogą ja własnie wykonałam 300 km i jestem u mamy , z małą oczywiście
avatar
Po przeczytaniu powyższych komentarze życzę Ci siły na teraz i odpoczynku w grudniu (bo z tego co widzę, to nawet u mamy nie zawsze można odpocząć). Trzymaj się! Wierzę w Ciebie
Dodaj komentarz
avatar
{text}