avatar

tytuł: Majowe Love :)

autor: dewa

Wstęp

about me

O mnie:

Niecierpliwa, szczera, popadająca ze skrajności w skrajność, z czarnym poczuciem humoru.

about me

Jestem/chciała bym być mamą:

taką, do której zawsze Dziecko przyjdzie. Chciałabym być taką Mamą, jaką jest moja Mama. Cierpliwą, spokojną, kochaną, moją oazą.

about me

Moje dzieci:

Los Jakubos! Synek Kubuś, zodiakalny bliźniak, urodzony 29 maja 2017 roku. Mój mały, idealny Mężczyzna. Kopia Taty, klon Mamy. Nasz ukochany, wymarzony i idealny Synek.

about me

Moje emocje:

Cała paleta emocji! Zmieniają się kilka razy dziennie, nie sposób nadążyć :)

38t+2d

Byłam dzisiaj na spuszczeniu krwi, omatkoboskoczęstochowsko! Od listopada szłam i dojść nie mogłam, aż w końcu doszłam. Muszę ogarnąć w końcu przyczynę tego mojego wysokiego ciśnienia. Nowy rodzinny kazał odstawić tabletki, bo to blokery jakieś, no to odstawiłam. I znowu 150/110. Eeeech. 

Przeprowadzka nabiera pędu, już zaraz marzec czyli ostatni miesiąć w tym miejscu. Płakać nie będę. Mamy stąd wiele wspaniałych wspomnień, ale jedziemy do domu, robić nowe, a jakże! No i ta wiosna się zbliża, pierwsza wspólna wiosna z moim Marcepankiem.

CoolSon jest z dnia na dzień coraz słodszy, niedługo dostanę próchnicy, serio Ale wciąż się leni i ani myśli pełzać czy raczkować. Bo po co. Łojciec zaniesie tam, gdzie tylko sobie zażyczy. Matka kładzie na brzuch, niech ćwiczy. Tatuś przybiega i ratuje dziecko z podłogi, bo podloga przecież jest beeee. Walka z wiatrakami. Kuba sam już pięknie siedzi...jak go posadzą. A kiedy sam usiądzie? Mam nadzieję, że do matury zdąży  

Poza tym nic nowego. Stara, dobra ujnia i marazm  

2
komentarzy
avatar
Spokojnie kochana wszystko w swoim czasie mnie uspokoił nasz ortopeda który powiedział że każde dziecko ma swój rytm w każdej dziedzinie jego rozwoju więc nie marudzimy kochana tylko jesteśmy dumne z kolejnych postępów i tego się trzymajmy.
A co do przeprowadzki to trzymam za was kciuki oby wszystko poszło sprawnie przeprowadzka jest super uwierz mi sprawdziłam to niedawno na sobie.
avatar
Pan Jan usiadł sam jak miał ponad 9 mcy. Wszystko w swoim czasie te nasze chłopy to po prostu lenie i tyle Też zastanawiam się nad jakimś pakietem badań. Bo wiecznie jestem ostatnio zmęczona i ewidentnie mi czegoś brakuje w tym moim organizmie. Buziak :*
Dodaj komentarz

9 miesięcy!!! 

No co tu się porobiło, to ja nie wiem! W prawdzie luty chciał nas obrobić z świętowania kolejnej miesięcznicy (ech, śmierdzi to trochę obecną władzą), ale nie daliśmy się i komisyjnie uznaliśmy, że Kuba skończył 9 miecięcy! Czaicie to? 9! Mało tego, właśnie dzisiaj jest 39 tydzień i 4 dzień jego życia, czyli jest z nami dokładnie tyle, ile był w moim brzuchu, ha! No dobra, teraz to mi zalatuje totalnym przynudzaniem, przecież to tylko nic nie znaczące cyferki. Prawda jest taka, że moje życie dzielę na te lata świetlne przed narodzeniem Dziedzica i na to które jest, odkąd Los Promykos świeci nam niczym słońce. A wali po oczach srogo!

Nie pełza jeszcze, nie raczkuje, a chodzić zacznie dopiero jak mu zaczną się dziołszki podobać i trzeba będzie za nimi nadążyć. Kubson ma swój własny harmonogram rozwoju a ja, nauczona zbędnym panikowaniem gdy nie chciał za cholerę obracać się z brzucha na plecy, siedzę i doceniam fakt, że mam jeszcze chwilę spokoju. I chociaż mam na codzień podgląd na 60 majowych dzieciaków, z których 58 już pełza a kilka nawet stawia pierwsze kroki (tak tak!), to...no co ja mogę. Przecież go nie zmuszę do raczkowania Za dwa lata, jak już wszystkie Maluchy będą śmigać jak przecinaki, naprawdę nie będzie miało znaczenia, które pobiegło jako pierwsze

U nas stara bida poza tym, że już w tym miesiącu się wyprowadzamy, trzeba zrobić milion rzeczy a ja zabieram się do tego jak jeż do jeża, czyli baaaardzo ostrożnie. Napiszę więcej, nie zabieram się w ogóle. Zero mobilizacji. A tu trzeba rajd po urzędach zrobić, rajd po lekarzach (żeby mieć spokój), pisma napisać, telefony wykonać. Eeeech, to ja se jeszcze poleżę.

Kuba odpala właśnie pierwszą drzemkię. Ostatnio jest ich mniej i są krótsze. Rano też wcześniej się budzi. Raz nawet o 6.40. No powiedzcie murwa, kto wstaje o tak wczesnej porze?! Psychopaci tylko Ja nigdy nie byłam porannym ptaszkiem, fuj! Mogę późno chodzić spać, mogę wstawać w nocy, ale rano...błagam...8 to najlepsze co mogę zaoferować. 

No i co tam jeszcze...aaaa! Złamałam palca. Najmniejszego gałgana w prawej stopie. Tego, co to jest od sprawdzania czy wszystkie krzesła, stoły i wystające częsci innych mebli są na swoim miejscu. Przedwczoraj odstawiłam Młodego do łóżeczka i poszłam do kibelka w celu wysiusiania się. No, i moja stopa nie zauważyła wanny. Okaflowanej, wystającej wanny. Jak przypierdoliłam (pardąsik, ale słowo uderzyłam byłoby ogromnym niedopowiedzeniem) w ową wannę, to tylko ciche pstryk usłyszałam i zrobiło mi się biało przed oczami. Usiadłam na kiblu a w niebo wzniosły się takie urwy i uje, że lecące ku wiośnie klucze gęsi na bank zmieniły kierunek. Eeeech. Chłop wrócił z pracy, stwierdził że spuchło i posiniało i trza do szpitala, bo może złamane. Nie wierzyłam, dopóki nie zobaczyłam zdjęcia rtg moich grubych jak serdelki paluszków. I tyle. Chodzę jak Paloma, trochę boli, krwiaczek się zrobił, kurtyna

I to chyba tyle na te 9 miesięcy! Taki duży już ten mój Chłopczyk  


http://i64.tinypic.com/2agrsjs.jpg

10
komentarzy
avatar
Jaki elegancik
avatar
Witaj!
Absolutnie nie jestem z tych panikar, ale musze napisac Ci co mi chodzi po glowie.
Moja 7 miesieczna corka, którą rehabilitujemy z uwagi na wzmożone napiecie miesniowe, po kazdych zajeciach wraca z nową umiejetnoscia. a zajecia mamy raz na 3 tygodnie. Zachodzilam w glowe jak to możliwe, a rehabilitantka uswiadomila mi, że dziecka sie do niczego nie zmusi, tylko mozna mu podpowiedziec lub pokazac cos nowego. I tak zaczela pelzac po tym, jak mialysmy ćwiczenia na kolankach, podnosi pupe odkad rehabilitantka ją tak raz czy dwa ulozyla, probuje siadac, odkąd na ostatnich zajeciach to bylo. Wiec moze trzeba Kubusiowi podpowiedziec jakie są możliwości po prostu? Rehabilitanci, choc mówią, że kazde dziecko ma swoj czas, są zgodni co do tego, że raczkowanie jest kluczową sprawą jesli chodzi o rozwoj dziecka.
A poza tym to masz wspanialego syna, lubie o Was czytac do poduszki
avatar
To ja jestem z tych psychopatycznych porannych ptaszków Dla mnie 7 rano to już prawie środek dnia ale za to 22 wieczorem to już prawie środek nocy - to chyba przez te lata życia w systemie szkolnych dzwonków! Uważaj na atakujące znienacka wanny i trzymajcie się zdrowo!
avatar
Walania, bardzo dziękuję za komentarz. Eeech, w czuły punkt! Bo ja mogę zgrywać luzaka, ale doskonale zdaję sobie sprawę z tego, jak ważne jest raczkowanie. I chociaż na pełzanie mogę przymknąć oko, to bardzo chciałabym, zeby Kuba raczkował. I uwierz, gdybym była w Polsce, to już ze dwa miesiące temu bym poszła. W Niemczech to wszystko inaczej wygląda. Byliśmy kilkakrotnie u osteopaty, wszystko było ok. Pediatra niczego się nie doszukuje. Jeszcze niedawno, jak panikowałam bo Kuba się nie obracał, to sama kopałam po Internetach i znalazłam cwiczenia, które właśnie przez zabawę zachecaja Maluszka. Pomogło, szybko zaczął się obracać. Teraz szukalam na pełzanie i raczkowanie, ale coś nie idzie. Jak przyjedziemy do Pl a Kuba wciąż nie będzie ogarniał, to pójdziemy do fizjo, akurat będzie miał skończone 10 miesięcy, więc moze nie będzie za późno. Większość moich koleżanek chodziła z Maluchami na rehabilitację i teraz Dzieci zaczynają chodzić. Czuję niedosyt, ogromny. I wybiorę się, na pewno. W jakim miescie Wy chodzicie?
avatar
Walabia, nie Walania, przepraszam!
avatar
My z Warszawy. Rehabilitację mamy na nfz, w szpitalu w Karowej w ktorym rodzilam. Masz racje, w Waszej sytuacji to trudne logistycznie. Ale juz niedlugo! byle szybko za to sie zabrac, im pozniej tym trudniej dla dziecka wrocic do cwiczen na brzuchu.
Jesli moge Ci podpowiedziec co pomoglo mojej coreczce pelzac: musi poczuć kolanka. I ciezar ciala na nich. Mozesz ukladac Kubusia na kolankach w pozycji do raczkowania i rozbujac go delikatnie ( przód - tył)
Ostatnio mam tez cwiczenie przy pudełku: moze uda mi sie tu gdzieś zdjecie wstawic?
avatar
http://i66.tinypic.com/ac54cy.jpg
avatar
http://i66.tinypic.com/ac54cy.jpg
avatar
Przy tym pudełku, to opuszczam jej pupe na piety i tak sobie siedzi - ćwiczenie na lapanie rownowagi i czucie kolanek.
avatar
Właśnie dzisiaj w podobny sposób się bawiliśmy! Jak na pierwszy raz, wyszło całkiem przyzwoicie Nie chcę go zniechęcić, dlatego jak tylko zaczął ojojować, to przerwaliśmy. Ale codziennie teraz będziemy się tak właśnie bawić. Z obrotami poszło szybko, mam nadzieję że teraz też tak będzie. A w Polsce mam już namiary na świetnego fizjo. Mam nadzieję, że do tego czasu będzie już bardziej mobilny. Dziękuję jeszcze raz
Dodaj komentarz

40t+3d

Yyyyyy...tak. Dzisiaj jestem patomamą. I patoosobą przy okazji, bo wszystko jest do anusa i nie mam siły/energii/ochoty, o. Najbardziej kreatywną rzeczą jaką zaproponowałam Kubsonowi, który intensywnie domagał się atencji, było włączenie mu konceru Schillera na youtubie. Brawo ja. Do tego jak nie chciał dopić mleka, a mi bardzo na tym zależało, bo ostatnio mniej pije, to...nie nie, spokojnie, nie zatkałam mu nosa i nie wlałam na siłę xD Po prostu do resztki mleka wsadziłam kawałek domowej roboty ciasta, babki takiej. Nie muszę chyba pisać, że pirania poczuła krew (znaczy się dziecko poczuło cukier) i wszystko zjadło. To byłoby na tyle w temacie zdrowego rozszerzania diety. 

Wyjazd coraz bliżej, roboty coraz więcej. Jeździmy i załatwiamy. Już wiem, że będę miała przeboje z urzędem pracy. Już wiem, że nie wypłacą mi dwóch ostatnich wypłat rodzicielskiego. Co z tego, że na to zapracowałam. Wyjeżdżam z Niemiec i czuuus, nie ma! Trudno. W Polsce też nie wiem czy mogę liczyć na cokolwiek, chyba nie. Na pewno nie. Kraj taki piękny, prorodzinny. 

Noooo. I byłam w końcu na badaniach, odebrałam nawet wyniki, ha! Wszystko w porządku, z wyjątkiem tego, co w porządku nie jest. Cholesterol za wysoki (atokurwaniespodzianka!), trójglicerydy też (więcej tłustego jedz Ewa, więcej!) . No i uwaga uwagaaaa...tarczyca rampapmpam. Zesrała się, mam niedoczynność. Ujowo, bo jak to Hashimoto jakieś, to tabsy do końca istnienia. Ale z drugiej strony ok, bo może szalejąca tarczyca jest powodem nadciśnienia. I tego, że jestem gruba. I mam takie huśtawki nastroju. Mam przynajmniej taką nadzieję, bo jak nie, to by znaczyło że po prostu jestem psychiczna sama z siebie a grupa od żarcia, a nie jedzenia. W ogóle to ta tarczyca rozklekotana dużo by tłumaczyła, jak już tak sobie siedzimy i siejemy hipochondrię. Problemy ze skórą, włosami, ciągłe zmęczenie, depresja euforią przeplatana, nadmierna potliwość i inne przyjemności. Jutro idę ostatni raz do gina, wybłagam skierowanie na wszystkie tarczycowe badania a na 10 kwietnia mam już wizytę u endokrynologa w Polsce. Także drogie Panie, jak czujecie się po urodzeniu dziecka jak kupa, to nie zawsze dlatego, że tak ma być. Zbadajcie sobie TSH, o.

Pogoda paskudna, pada deszcz, nie mogę iść na spacer z Kubą. No dobra, pal licho spacer, nie mogę iść po wino do sklepu. To jest ból! A przecież dzisiaj Dzień Kobier, mam się rumiankiem raczyć?! Na to wychodzi

0
Dodaj komentarz

Jestem z dupy. Tak strasznie z dupy. I takie to już wkurzające i nudne, nawet dla mnie. To bycie z dupy. Nie mam siły, chęci, energii. Jestem zmęczona, rozdrażniona, smutna, zła, zawiedziona i dzień w dzień zestresowana i przerażona tym, że z Kubą jest coś nie tak. Nie wiem co. Jakby był z porcelany. Oglądam go codziennie, analizuję jego ruchy, mimikę, każdy odgłos i raz pukam się w głowę a za chwilę myślę, że może jednak. Tyle wokół chorób, tragedii, nawet w najbliższym otoczeniu.Czemu nas miałoby nie dotknąć. Mamy pięknego, dobrego Chłopczyka. Za co? Przecież do tej pory regularnie dostawało się po dupie. Jestem taka rozdrażniona i chwiejna, czuję jakby mieszkały we mnie dwie osoby, albo dziesięć osób, które cały czas zmieniają mój nastrój i nastawienie do świata. Nawet ciepłe powietrze unoszące się nad kaloryferem wyprowadza mnie z równowagi. Nie mówiąc o całej przeprowadzce, tym co trzeba zrobić, tym co nas czeka. I koty mnie wkurwiają i kurz na podłodze. I nadwaga i włosy. I deszcz. Słońce też, bo świeci. Jestem zmęczona swoją osobą, swoimi myślami, swoimi ruchami. Jeżeli to ta jebana tarczyca, to wytnę ją w pień. Obawiam się jednak, że po prostu jestem popierdolona. I z dupy.

I nie wiem czy nie sprzedałam tego Dziedzicowi, bo on też czasem tak leży i myśli..."Dokąd my zmierzamy...?"

http://i68.tinypic.com/xcvgud.jpg

5
komentarzy
avatar
Ale ma włosy długie Kubuś
avatar
ucięło mi część komentarza... miało być jeszcze, że Twój stan to - moim zdaniem - stres i inne emocje spowodowane przeprowadzką, bo to poważna zmiana w życiu i wyobrażam sobie, ile Was to kosztuje pracy... tak czy inaczej jesteście silni, dacie sobie pięknie radę
avatar
Powiem Ci że ja chyba też jestem z dupy... już jakoś czas zbieram się do nowego wpisu i nawet na to nie mam siły... zastanawiam się czy coś ze mną jest nie tak, czy to ten świat jest z dupy...
avatar
Dewo, to pewnie i tarczyca i przeprowadzka i poziomowe zmęczenie razem wzięte! Plus jeszcze stres wynikający z opieki nad synkiem... Dużo tego jak na jedną osobę No wszystko się poukłada, powoli dzień za dniem... Powodzenia!
avatar
Pozimowe zmęczenie miało być
Dodaj komentarz

42t+1d

Ha, ale spadeczek formy ostatnio we wpisie zagościł, cnie? Spoko, wszystko pod kontrolą, mam tak osiemnaście razy dziennie, przeplatane euforią i fruwaniem kilka centymetrów nad parkietem. Chciałam Wam drogie Niedźwiadki tylko uchylić drzwi do mojej chorej głowy xD Od tamtej pory niewiele się zmieniło, poza tym że wyjeżdżamy już za tydzień i jeden dzień!!! Tak tak, za 8 dni! Jesteśmy właśnie na etapie bujania się po wszelkich możliwych instytucjach, sajgon i bagdad, wiosna w powietrzu i ani pół spakowanego kartonu! Ba! Nawet kartonów jeszcze nie kupiliśmy, taka sytuacja  

Co tam jeszcze...yyyy...ano odebrałam wyniki badań trójki tarczycowej, tak tak! I co? Jestem zdrowa! Jak ryba! Wyniki w normie! TSH w magiczny sposób w dwa tygodnie spadlo 4,4  na 1,8! Woooohoooo. 

Nie, stop, jaja sobie robię. Tak trochę. Bo wyniki faktycznie NIBY w normie, ale jak na hipochondryczkę przystało, zapisałam się do fejsowych grup tarczycowych, na których ludzie mają większą wiedzą niż większość lekarzy z tego co widzę i jednak okazuje się, że pomimo wyników w normie, jednak powinny być inne. Tak więc 10 kwietnia mam już w Polszy umówionego endo i usg. 

A 6 kwietnia moi Drodzy Parafianie, jedziemy z Kubosławem na wycieczkę do fizjo. Niech sobie niemieccy pediatrzy i fizjo mówią, że mam zdrowe ale leniwe dziecko, które idzie swoim trybem. Niech tak będzie, nie mam nic przeciwko przecież Ale upewnię się, dla swojego spokoju i czystego sumienia. Chociaż już Kuba zaczyna podnosić się i swój mały zadeczek, jakby powooooooli szykował się do czworakowania  

Co tam jeszcze...chwilowo nic! Stara, dobra bida

1
komentarzy
avatar
Oh Dewo dziękuję za odwiedziny. Ja też się cieszę, że (cały czas jesteś), bo czytam Cię namiętnie, ino komentuję co najwyżej pod nosem. Ale Twoje wpisy, komentarze Rybuuu najczęściej robią całą robotę, więc sama rozumiesz
Dodaj komentarz

43 tygodnie

Siedzimy na kartonach, dosłownie. Pojutrze stąd spadamy. Do czego? Się okaże! Niesamowite jest to, ile człowiek niepotrzebnych rzeczy chomikuje. Nie należę do osób wybitnie sentymentalnych. Jak mam dobry dzień, to wywalam wszystko jak leci. Kupiliśmy 10 kartonów, bo byliśmy pewni, że spoczko, że wszystko się zmieści. Eheeee, dupa cycki. Nie chce mi się pakować, a potem rozpakowywać. A potem może znowu pakować, bo mieszkanie mamy na pewniaka tylko do końca roku. Jeśli nie uda nam się zdobyć kasy, to musimy znaleźć coś innego na wynajem. 

Kubson zaliczył trzydniówkę! Najpierw pojawiła się podwyższona temperatura. Ale nie przekroczyła 38,1 stopni, więc nawet nie dawałam mu nic na zbicie, tylko kilka razy zrobiłam chłodny okład. Było też rzyganko, bo Dziedzic jest synem swojej Matki i każdą infekcję zaczyna od spawania. Miałam tak za dzieciaka, teraz wymiotów unikam jak ognia. Po dwóch dniach pojawiła się wysypka, która była dość intensywna przez 3 dni. Jedyne co mnie zaskoczyło to to, że noc po tym jak miał podwyższoną temperturę, przebudziłam się koło północy a dziecko zimne. Bardzo zimne. Rączki, policzki, kark, wszystko zimne. A dziecko w pajacyku, pod kocem a w pokoju 20 stopni. Oczywiście odpaliłam panikę level dewa. Google, hipotermia i jedziesz Maleńka, do 4 nie spałam, tylko na zmianę go przykrywałam i odkrywałam, bo jak się zagrzał, to od razu się pocił, no padaka! Osłabiony był taki, bidny. Dałam mu ciepłego mleka, wywalił całą butlę a potem wszystko wyrzygał przez sen. Wyrzygał. Na śpiocha. Nawet się nie obudził. Także ten, nooo...parada atrakcji. Teraz już spoko, ale kaszle w nocy trochę. Odkrztusza. Ratujemy się inhalacjami i syropem. Jak nie przestanie, pojedziemy do lekarza.

I tyle. Czas zapierdziela, W czwartek Pierdosław kończy 10 miesięcy. Uśmiechem roztapia lód w zamrażarce, nie raczkuje, nie pełza, jest nieziemski. Ale ładnie się podnosi i po prostu idzie swoim tempem  Ostatnio został skomplementowany, że jest bardzo ładną dziewczynką. Tiaaaa

http://i64.tinypic.com/fd9fl0.jpg

2
komentarzy
avatar
Najważniejsze ze juz lepiej :-) rzadko komentuje ale uwielbiam Twój pamiętnik :-)
avatar
My też maj 2017 :-)
Dodaj komentarz

Co się porobiło! Nie wiem ile tygodni i dni ma Dziecięcie moje! Na swoja obronę mam tylko to, że ostatnio nie wiem nawet jak się nazywam, także taaaak. Jesteśmy w Polscr, urządzamy się, spotykamy z ludźmi, planujemy roczek Bączka, próbujemy się odnaleźć i całkiem całkiem to wychodzi Pierdosław zabiera się do czworakowania, powoli ale się zbiera! Byliśmy u fizjo, nie jest źle, trochę poćwiczymy i Dzieć ruszy. Mam nadzieję, że na roczek będzie raczkował, a chodzić to niech sobie chodzi nawet za pol roku

Mieszkanie prawie ogarnięte, pogoda cudowna, Rodzina na miejscu. Chłop cały kwiecień ma wolne więc się cieszymy. Ja po tym cholernym złamaniu palca o wanne mam teraz problemy z chodzeniem, bo przecież ściągnęłam opatrunek za szybko i krzywo przez to chodzilam. Teraz nawalają mnie kostki, kolana i biodra. Miałam biegać, pływać a ja ledwo chodzę. Cały czas stówa na liczniku a robi się coraz cieplej i przypał chodzić w krótkim rękawie czy spodenkach. 

Kuboski zaraz będzie miał roczrk! Szykuje się imprezka na 20 osób, będzie grill i tort, oby pogoda dopisała.

Poeoli i do przodu. Powoli  

3
komentarzy
avatar
Super że u was wszystko dobrze się układa. Już impreza roczkowa a pamiętam jak czytałam twój ciążowy pamiętnik. Życzę ci szybkiego powrotu do formy przyda ci się bo jak Kubuś zacznie raczkować i chodzić to da ci nieźle popalić.
avatar
Fajnie, że jesteś po wizycie u fizjo, pewnie czujesz się spokojniejsza Jezu, już roczek!!!
avatar
Super że u Was wszystko w porządku co do kilogramów to ja tak strwsznie chciałabym wziąć się za soebie a jakoś mi nie idzie :/ kurde kop w tyłek by się przydał. A Kubosław zacznie śmigać zanim się obejrzysz. Wtedy to dopiero się zacznie :p A i powiem Ci żeeeee... szukamy działki Teściowie mają nam pomóc z kasą i tak małymi kroczkami przybliżają się do budowy własnego domu! Normalnie jak to się stanie faktem to ja siądę i rozpłaczę się ze szczęścia
Dodaj komentarz

11 miesięcy! 

Matkokochano, za miesiąc Syn mój pierworodny będzie miał roczek. Ja już nic nie komentuję, bo ile można się powtarzać, że czas zasuwa. 

W ogromnym skrócie, ku pamięci, napiszę tylko że jesteśmy wciąż w Polszy, wciąż się ogarniamy, Chlop ma jeszcze chwilkę wolnego a potem fruuuuu i nie ma Chlopa, ja mam wciąż okropne huśtawki nastroju których podstawą jest najczęściej moja wciąż wielka dupa i fatalna aparucja i przede wszystkim to, że wciąż nie potrafię nic z tym zrobić. I wciąż jest to już nudne! 

Jeździmy za to po ludziach, spotykamy sie, rozmawiamy i dobrze bawimy, czyli jest tak, jak mialo być!

Kuboski...no Kuboski jest boski i nie z tego świata, ani trochę! Gada więcej, głośno krzyczy, pelza, siada i kładzie się, powoli myśli o raczkowaniu (huehueh, powoli!), epicko się przytula, przesypia praktycznie noce i już w nocy nie je. Wcina 4 butle dziennie, każda po około 190 ml. Do tego coraz ładniej zaczyna gryźć i używać ząbków nie tylko do dekoracji. Jeździmy też rowerem! Nie duzo i po maksymalnie równym, żeby mu plecków nie zepsuć, ale jeździmy! Mamy fotelik na przód, zamontowany u mnie. Kubson ma piękny kask i dzisiaj dzwonił na ludzi, aż pryskali ze ścieżki rowerowej Nie nosi czapki ani butów, taki typ. Opalił się trochę i zaczynają mu włosy rudymi refleksami przebijac Po kim? Nie pytajcie  

I tyle! Epickiej majóweczki! 

I proszę, sens mojego istnienia, moje wszystko. Pierdosław. Synuś Mamusi  

http://i65.tinypic.com/oh48r6.jpg

3
komentarzy
avatar
Czuję się... nie usatysfakcjonowana tym opisem, no. Za mało akapitów, za mało Dewy, za mało Dziedzica. Chcę wincyj! Rany, jak to dobrze poczytać, że u kogoś miodnie. A i Kubson przystojniacha... Miśka daje okejkę!
avatar
No właśnie kochana więcej szczegółów prosimy. Kubosław cudny i jaki już duży.
avatar
Boziu jaki on jest genialny
Dodaj komentarz

Tyle się dzieje! No tyle! I ja bym chciała to wszystko opisać, zebrać w jedną kupę, zamknąć w pamiątkę, żeby nie uciekło! Za chwilę roczek, impreza, Rrrrrrrroczek! Sama będę robić tort, tęczowy! Sama, na 24 osoby, samaaaaa. Pierwszy raz, upadłam na głowę chyba, na pewno!  Nie myślimy szczególnie o prezentach, bo Kuba wszystko ma, a zdrowia nie można zapakować w pudełko i przynieść, dlatego nie rozpędzamy się. Już zamówiłam dla niego basenik na ogródek, będzie pluskał. 

Ja mam milion zdjęć do wydrukowania, chciałabym fotoalbum mu zrobić, pamiątkowy. Zdjęcia z całego jego rocznego życia, a na końcu zdjęcia z imprezy i kilka pustych kartek na życzenia i wpisy od gości!

Chciałabym pamiętnik ciążowy obrobić i wydrukować. I chciałabym mieć na to czas    

Poza tym, zaczęłam się brać za swoje cielsko i już jest lepiej, bo ograniczyłam cukier i opychanie się i jest już trochę ciekawiej! A 30 maja mam wizytę u endo i mam nadzieję zrobić porządek z tarczycą i nadciśnieniem, a co!

A Dziedzic, no Dziedzic przechodzi ekstremalną metamorfozę! Cudowne, górsko polskie powietrze mu służy i z mojego stacjonarnego dzieciaka zrobiła się petarda. Odkąd przyjechaliśmy, nauczył się pełzać, siadać, kilka dni temu stanął sam w łóżeczku a dzisiaj zrobił kilka kroczków na czworaka, heuh. Matka puchnie z dumy, ociera łzy szczęścia i puka się w łeb, za to swoje biadolenie o słabo rozwijającym się dziecku! Jutro mamy pierwszą wizytę kontrolną u pediatry, musimy zsynchronizować szczepienia, zważyć się i zmierzyć. Stresuję się mega, ale jestem dobrej myśli. Ma ten mój Bąbel coś z lewą nóżką, pamiętka po asymetrii chyba i poproszę o skierowanie do fizjo. Może jakieś ćwiczenia nam pokaże. Ale generalnie jest moc i urwanie dupy!  

Bożeboże, wczoraj przypominałam sobie swoje emocje sprzed roku. Kiedy to było...kim była ta dziewczyna, eech. Tyle się zmieniło, to były i są piękne zmiany!

Bliżej urodzin ebnę jakiś poemat, dłuższy, głębszy, taki na jaki mój Syn zasługuje. A jakże!

http://i63.tinypic.com/ngo6sl.jpg


http://i67.tinypic.com/aau7uc.jpg

4
komentarzy
avatar
Ale tam u Was pięknie i zielono. Nie dziwię się, ze Kubsonowi zachciało się wreszcie ruszyć pupę i zwiedzać świat
avatar
O to zaczniesz i ty matka ruszać tyłek jak Kubson ruszył do przodu to jest kwestia kilku dni i będzie petarda nie nadążysz za nim czego ci życzę jak najszybciej.
avatar
Dobra dobra, dzisiaj krótko i na temat, chociaż powinno być długo i z licznymi odniesieniami. Ale zanim zacznę to napiszę tylko, że Kuboski zaczął raczkować! Hueh, jaja jak berety, cnie? Mieliśmy w domu mały kwas, bo Mama z Ciotką wysłały mnie do lekarza z Kubą, bo prawie roczek a on nie raczkuje, nie chodzi, bleble. Nie ze złośliwości, z ogromnej troski, ja wiem. One są z innego pokolenia. Ale byłam zasmucona i w ogóle zasmarkana. Poszlam do lekarza i uuslyszalam, że wszystko spoczko!! A następnego dnia zaczął raczkować, kurtyna. Teraz już mam we dupie, niech sobie zacznie chodzić kiedy chce! Już nie dam się wciągnąć w durne rozważania.

Roczek za chwilę, ale najpierw Dzień Mamy. Mój pierwszy, odkąd Kuba jest na świecie. Do tej pory ten dzień kojarzył mi się tylko z moją Mamą. Wspaniałą Mamą. Dobrą, kochaną, ciepłą, cudowną, moją! A tutaj okazuje się, że przecież ja też jestem Mamą. No jestem. Najszczęśliwszą, naprawdę!

Jestem niesamowicie dumna z Kuby. Jest zdrowym, spokojnym, wesołym i wspaniałym dzieckiem. Moim WSZYSTKIM. Nigdy do nikogo nie czułam tak wiele. Nigdy o nikogo nie bałam się tak bardzo. Nigdy. Nikt. To wielkie słowa, prawie tak wielkie jak to, co czuję od roku. Nie jest to do opisania i nawet próbować nie będę. Książek mało czytam to i słownictwo ubogie Uczucia do Dziecka nie można zamknąć w słowach, bo to tak, jakby niewidomemu kolory opisywać i tłumaczyć. To jest amelinium, tego nie pomalujesz

Także ten, od roku jestem Mamą.

I to najpiękniejsze, co mnie w życiu spotkało.

NAJ.
avatar
Hueh, komentarz zamiast wpisu.. brawo ja.
Dodaj komentarz

[font="Source Sans Pro", sans-serif]Dobra dobra, dzisiaj krótko i na temat, chociaż powinno być długo i z licznymi odniesieniami. Ale zanim zacznę to napiszę tylko, że Kuboski zaczął raczkować! Hueh, jaja jak berety, cnie? [/font][font="Source Sans Pro", sans-serif]Mieliśmy w domu mały kwas, bo Mama z Ciotką wysłały mnie do lekarza z Kubą, bo prawie roczek a on nie raczkuje, nie chodzi, bleble. Nie ze złośliwości, z ogromnej troski, ja wiem. One są z innego pokolenia. Ale byłam zasmucona i w ogóle zasmarkana. Poszlam do lekarza i uuslyszalam, że wszystko spoczko!! A następnego dnia zaczął raczkować, kurtyna. Teraz już mam we dupie, niech sobie zacznie chodzić kiedy chce! Już nie dam się wciągnąć w durne rozważania. [/font][font="Source Sans Pro", sans-serif]Roczek za chwilę, ale najpierw Dzień Mamy. Mój pierwszy, odkąd Kuba jest na świecie. Do tej pory ten dzień kojarzył mi się tylko z moją Mamą. Wspaniałą Mamą. Dobrą, kochaną, ciepłą, cudowną, moją! A tutaj okazuje się, że przecież ja też jestem Mamą. No jestem. Najszczęśliwszą, naprawdę! Jestem niesamowicie dumna z Kuby. Jest zdrowym, spokojnym, wesołym i wspaniałym dzieckiem. Moim WSZYSTKIM. Nigdy do nikogo nie czułam tak wiele. Nigdy o nikogo nie bałam się tak bardzo. Nigdy. Nikt. To wielkie słowa, prawie tak wielkie jak to, co czuję od roku. Nie jest to do opisania i nawet próbować nie będę. Książek mało czytam to i słownictwo ubogie Uczucia do Dziecka nie można zamknąć w słowach, bo to tak, jakby niewidomemu kolory opisywać i tłumaczyć. To jest amelinium, tego nie pomalujesz   [/font][font="Source Sans Pro", sans-serif]Także ten, od roku jestem Mamą. I to najpiękniejsze, co mnie w życiu spotkało. [/font]NAJ.

0
Dodaj komentarz
avatar
{text}