avatar

tytuł: Motyle w brzuchu

autor: zielińska

Wstęp

about me

O mnie:

O mnie? Niby taka stara (rocznik 1980...) a wciąż jeszcze szukam takiej idealnej siebie... Zmieniam się, szukam właściwych ścieżek, chciałabym w końcu być z siebie zadowolona, ale... Zawsze jest jakieś ale! Ogólnie jestem żoną od 14 lat, matką też od 14, nauczycielką od 16.

about me

Jestem/chciała bym być mamą:

Normalną, taką co potrafi okazywać miłość, wybaczyć błędy lub przeprosić za swoje, cieszyć się, śmiać i płakać...

about me

Moje dzieci:

14-letnia Maja i 2-letni Piotruś. Moje cudy i sens życia!

about me

Moje emocje:

Zdarza mi się śmiać bez konkretnego powodu lub wzruszać przy oglądaniu jakiegoś badziewiastego serialu, więc chyba wszystko w normie :)

Muszę to zapisać, chociaż oczy mi się kleją i spać zaraz pędzę, ale coś jest warte utrwalenia. Maja spytana ''jak było w szkole'' odpowiedziała - ''fajnie''.

Tylko ten, kto przeżył kilka lat negatywnej odpowiedzi na to pytanie, doceni, ile szczęścia i ulgi kryje się za takim jednym ''fajnie''... 

Nie wiem, czy pisałam wcześniej - nowa szkoła to liceum, profil humanistyczny. 

0
Dodaj komentarz

Nowy kotek Bułkowski zaprzyjaźnia się ze starym wygą Mruczkowskim, ale idzie im to jak po grudzie. Bułek jest jeszcze chętny do zabawy czy wtulenia się w futerko kolegi ale Mruczek prycha, stęka i macha łapami. Dziś jednak obwąchały sobie noski, bez wzajemnych szkód. 
Piotrek za to usilnie stara się zapewnić małemu kotkowi mnóstwo ciekawych i ekscytujących doświadczeń, w stylu: jak nie uciekniesz szybko, to cię złapię za ogon, tudzież pougniatam cię  pod pretekstem przytulanka, jak się zaraz nie obudzisz, to cię zrzucę z drapaka, na śpiocha - biedny Bułek - pokrzyczę na ciebie, i - hit nad hity - turlanie w stronę kota autek, może zacznie się bawić. Oj, trzeba ich pilnować. 
Piotrek tak w ogóle śpi obok, po trzech tygodniach przedszkola dostał dziś taki katar, że ma nos i policzki obtarte do czerwoności, a rękawy od bluzki były sztywne jak pancerze, mimo, że cały dzień jestem obok i też wycieram mu nos w chusteczki. Pilnuję skarpetek, psikam wodą morską czy jakąś tam, no zobaczymy... Tak przy okazji, to zrobił się mały strasznie samodzielny! Ja siam, choćby miało trwać sto lat, choćby wymagało przysunięcia krzesła, wspięcia się na blat czy innych akrobacji. Z nowości - zainteresowały go baśnie. Zawsze lubił opowiadania, to teraz zaczęłam opowiadać tradycyjne baśnie, Jaś i Małgosia, na przykład. Utkwiło mi w pamięci z czasów studiów, że ta baśń pomaga dzieciom uporać się z negatywnymi uczuciami względem swojej matki, rozdzielają sobie postać matki na dwie połowy - dobrą i złą i tą złą - krzyczącą, rozkazującą wredną Babę Jagę - wrzucają do pieca, a do tej dobrej bezpiecznie wracają. Opowiadam też Kopciuszka i Piotrek ma ulubiony fragment, gdzie biedny Kopciuszek biegnie na grób matki i woła płacząc i szlochając "mamo! mamusiu!", jak opowiadam, to woła razem ze mną, i mów bim bam, jak zegar ma wybić północ. Jakoś wcześniej nie opowiadałam  mu bajek, tylko te autka i autka ciągle. Z bajek oglądanych hit to Kajtuś. 
I to chciałam zapisać tydzień temu, ale nie miałam czasu. Byliśmy na spacerze, w lesie i Piotrek zaczął w pewnym momencie biegać z patykiem i wołać, że to jego auto. Pomyślałam wtedy, że muszę zapisać, że proces rozkręcania wyobraźni uważam za udany! No jest patyk, który udaje wszystko? Jest, jak w mordkę jeża strzelił!

A jak myślę, że Maja wciąż zadowolona i jakaś taka odmieniona, tak pozytywnie, to aż mam ciarki ze szczęścia i ulgi! Chwilę się przestraszyłam, jak na angielskim się popłakała, ale wyjaśniam to nagromadzeniem emocji, jak chwile histerii u Piotrka. 

0
Dodaj komentarz

Chciałam obejrzeć jeszcze kawałek ''Mindhuntera'' ale w sumie nie mam czasu. Muszę jeszcze się ciut na bóstwo zrobić zanim wyjdę do szkoły. Piotrek idzie dzis do babci, ma na razie tylko katar, ale może jak przeczekamy, to nie przerodzi się w nic poważniejszego. W piątek idzie na pewno do przedszkola, bo będzie Dzień Policjanta, no nie ma przebacz.
Wpis rzeczy, które mnie dziś drażnią i wręcz brzydko bym to inaczej nazwała, ale się powstrzymuję: - spóźnialskość Mai (grhaaaahr), rozrzucanie rzeczy wszelkich dużych przez Piotrka, rozrzucanie rzeczy małych przez Bułkę i wszechobecny bałagan. Ja pitolę, bałagan jest pożerający, czuję się jakbym wpadała do wielkiej dziury, im więcej bałaganu, tym dalej do brzegu... Ja chcę kogoś do pomocy!!!!

0
Dodaj komentarz
avatar
{text}