avatar

tytuł: Się dopchałam o swoje miejsce w kolejce po dziecko...

autor: kalitria

Wstęp

about me

O mnie:

about me

Jestem/chciała bym być mamą:

Ogólnie jestem jak to moje przyszywane córki mówią „kukunamuniu” i taką chciałabym być też mamą. Mimo wieku, mam nadal fiu bździu w głowie: maluje wąsy gaszkowi jak śpi, rzucam w niego brudnymi skarpetami, z dziewczynkami pompujemy wodą balony i rozbijamy je na sobie, a ze zrobionych z tatą łuków strzelamy do kotów (już do tego przywykły, nie strzelamy do nich na amen, tylko je straszymy). Mam nadzieję, że nasz skorpionek będzie wybuchową mieszanką mamy i taty. Po tacie może odziedziczyć inteligencję, oczy, i gadkę na którą poleci każda babeczka albo złapie się każdy koleś, a po mamie niech ma zalotny uśmiech, zgrabną figurkę, polskie cwaniactwo i inżynierstwo, nie zapominając o kukunamuniu.

about me

Moje dzieci:

about me

Moje emocje:

Dziwne, nie dziwne, ale nie dotarło jeszcze to do mnie, że będę mamą. Przez tyle miesięcy starań zaczęłam wierzyć, że nigdy nie będę miała dzieci, że ta „przyjemność” nie jest dla mnie, że ja powinnam skupić się na czymś innym w życiu. Mój gaszek ma już 2 córki z 1wszego małżeństwa, więc tak jakbym już miała kim się zająć i kogo uczyć cwaniactwa. Cieszę się niezmiernie, że dostałam od Boga tą szansę i wykorzystam ją najlepiej jak umiem, sprawiając że będzie ze mnie dumny każdego dnia. Na tą chwilę emocję są nie do opisania, ale to dlatego że jeszcze w to do końca uwierzyć nie mogę... -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- 20 luty 2014

Popłakała się. Pierwszy raz chyba łzami prawdziwymi. Widziałam tą jej minę, która naprawdę wyrażała ubolewanie.

- Powiedz żabce, że ją bardzo kocham...

Antenka od urodzenia jest dla niej żabką. Ciężko jest jej wymówić imię Atena. Wszystkie książki, a czytała ich tonami, w których przewijały się imiona 'zagraniczne' powodowały u niej dodatkową akcję - kto tk naprawdę jest kim? Nawet w 'Moda na sukces' nie umiała zapamiętać imion. Zawsze był Ricz, żona Ricza, matka albo ojciec Ricza, Ricza kochanka, ten co pracuje z Riczem, Ricza syn itd.

- Tylko tak jej powiedz, żeby tamte dziewczyny nie słyszały. Ona jest taka kochana!

A nawet jak dziewczyny usłyszą to co? Przecież Antence powiem po polsku a 'tamte dziwczyny' nie mówią po polsku. I dlaczego mają nie usłyszeć? Faktem jest, że Gertruda nigdy nie była wylewna. Miłości nikomu ze swoich wnucząt jakoś nie okazywała, ba, nawet na pogrzebie córki (a mojej mamy) ani łzy nie uroniła. Gertruda nie rozumie co to ukochać kogoć, przytulić, powiedzieć miłe słowo. Wszelkie jej płacze zawsze były udawane. Gertruda umie zaszlochać na zawołanie. Na wymuszenie współczucia albo w jakimś konkretnym (swoim) interesie. Ale to, co się z nią dzieje po narodzinach Antenki przechodzi wszelkie moje oczekiwania. Nigdy nie lubiąca żadnych dzieci prababcia mojej córki przepada za nią do granic możliwości. Pyta o nią każdego dnia. Gada do niej jak tylko ją zobaczy. A jak się do niej uśmiechnie woła wszystkich dookoła, żeby przyszli i zobaczyli że żabka ją obdarowuje uśmiechem bezwarunkowym.

- Bo ja nie wiem - zanosi się szlochem i tymi prawdziwymi łzami - jak coś by jej się stało... Ja nie wiem...

Patrzę na nią i się uśmiecham. Ponad 30 lat znam Gertrudę i nigdy, ale to nigdy, o nikim się tak mile i z taką miłością nie wyrażała. Za nią jedną chyba życie by oddała. Nie za swoją córkę, nie za wnuczkę (mnie), za Antenkę tak. Za tą, która tak naprawdę 'nie wiadomo jaka to rodzina' dla Gertrudy.

- Powiedz jej że babcia się o nią martwi. Że ją bardzo kocha. DObrze?

Antenka się rozłożyła. 3 dni temu zaczęła kaszleć, a dzień później kichać. Wczoraj byliśmy u doktóra. Jakiś wirus. Dostała syrop i sprej do nosa. Gaszek wciąga smarki. Te które siedzą w środku
http://images70.fotosik.pl/656/a6b4897804a902d0med.jpg

Ja chodzę na rzęsach. I to delikatnie, żeby zapałki (te co podtrzymują mi powieki) w oczy mi nie weszły.

Gaszek też jest chory. Przygarnął bezpańskiego psa. Ze mną też nie jest najlepiej. Dałam gaszkowi obciąć włosy. O połowę.

18
komentarzy
avatar
Ale gile. Gaszek chyba je wydmuchal na Antenke. Duzo zdrowka dla Zabki I Gaszka.
Ale jak to? TWOJE wlosy obcial? Te Twoje dlugie blond?? Takie drogocenne w Grecji..
avatar
Ps. Kali. Mam fasole w brzuchu hehe
avatar
Zabce duzo zdorwka zycze, i wam wszystkim, chodz tacy jestescie uroczy w tej chorobie....aby wam ta czulosc nie przeszla...
Gertruda przezywa prawdziwe oswiecenie
avatar
Kali Miki też ma katar ale żeby takie gluty?? szok!!! Twój Gaszek dobry chłopina ma u mnie dużego plusa za tego psiaka
avatar
ech... sama mam łzy w oczach... A Antenka dziewczynką się robi już nie jest bobasem!
avatar
ojeej, bidule! A to nie od zębów...? mysmy już też gorączkę, kaszel ale bez kataru na szczęście...duuużo siły dziewczyny!
avatar
To Ci się babcia rozczuliła na stare lata
avatar
Z gilami czy bez Antenka jest the best i nie dziwię się, że stopiła Gertrudowe serce...
avatar
boziu jaka śliczna dziewuszka nawet z tymi smarklukami niech zdrowieje szybciutko a ja uwielbiam twój pamiętnik ne można się oderwać i czeka się na kolejne wpisy pozdrawiam
avatar
boziu jaka śliczna dziewuszka nawet z tymi smarklukami niech zdrowieje szybciutko a ja uwielbiam twój pamiętnik ne można się oderwać i czeka się na kolejne wpisy pozdrawiam
avatar
boziu jaka śliczna dziewuszka nawet z tymi smarklukami niech zdrowieje szybciutko a ja uwielbiam twój pamiętnik ne można się oderwać i czeka się na kolejne wpisy pozdrawiam
avatar
siły w chorowaniu! I szybkiego powrotu do zdrowia!
avatar
siły w chorowaniu! I szybkiego powrotu do zdrowia!
avatar
Wzruszyłas mnie tym wpisem....
avatar
No jak to się dzieje, że wszystkie dzieci na raz chorują? Co druga grudniówka leczy swego malucha, każda na innym końcu Polski.
...aale żeby zagramanicą też się smarki szerzyły?!

Gertruda natomiast jest urocza Fajnie, że choć na finale znalazła kogoś do ukochiwania.
avatar
No jak to się dzieje, że wszystkie dzieci na raz chorują? Co druga grudniówka leczy swego malucha, każda na innym końcu Polski.
...aale żeby zagramanicą też się smarki szerzyły?!

Gertruda natomiast jest urocza Fajnie, że choć na finale znalazła kogoś do ukochiwania.
avatar
Szybkiego powrotu do zdrowia życzę Antence. A to się maluszek nacierpi, takie smarki...ale i tak jest śliczna dziewuszka!!!! <3
avatar
Szybkiego powrotu do zdrowia życzę Antence. A to się maluszek nacierpi, takie smarki...ale i tak jest śliczna dziewuszka!!!! <3
Dodaj komentarz

Prezes Antoniusz na spotkaniach służbowych bywa bardzo stanowczy...

http://youtu.be/mb2aALBaDdc

A to chyba efekt 'nadużycia' calpolu, lol.

15
komentarzy
avatar
Zajebista jest!
avatar
moj kot nastanwil mocno uszy jak puscilam to nagranie bo to jest normalnie kicius!!!! moj w tym wieku brzmial jak waleñ , tudziez delfin (specjalista nie jestem od tych dzwiekow)
avatar
Słodziutkie to takie
avatar
Ja to bym się upierała, że woła mama
avatar
Ale fajny wokal
avatar
Maxi ma rację - kiruś. Ale taki podczas bójki albo marcowych godów
avatar
Ale kociak
avatar
Ale słodziutka :-)
avatar
bo facet to swinia ! i nie bez powodu nazwana slaba plcia bo nie daliby rady byc mamami na pełen etat
avatar
Dziewczyny co tam nowego u Was? Wszystko gra?
avatar
Dziewczyny co tam nowego u Was? Wszystko gra?
avatar
Dziewczyny co tam nowego u Was? Wszystko gra?
avatar
halo halo ? mejdej mejdej
avatar
halo halo ? mejdej mejdej
avatar
Dziewczyny co u Was? Mam nadzieje, ze cale dnie spedzacie na plazy i nei macie czasu do nas pisac.
Dodaj komentarz

Dżizas Dżozef end Mery.

Wiem wiem, jako chrześcijanka nie powinnam używać takich imion bez potrzeby, ale jak tu nie mówić o braku potrzeby jak mój ostatni wpis sięga 1 marca! Ominęłam dzień kobiet, pierwszy dzień wiosny, dzień matki w anglii, niedziele palmową w polsce, wielkanoc na cyprze, imieniny Anieli i Sykstusa, a nawet dzień leśnika i drzewiarza!!!

Strasznie mi głupio, bo palce do pisania swędziały mnie baaaardzo, ale jeden małpiszon nie dawał dojść do kompa! Teraz już pół roku jej strzeliło i chyba dojrzała na tyle żeby mamie dać trochę spokoju! A tak to latania było, że ho ho. I ciągle do cyca, do cyca, do cyca! Od porodu schudłam 22kg. 2 kilo za dużo. Pewnie nie dużo mam tak mówi, ale ze mnie nic już nie zostało. Tak jak wyglądałam jak hipcior w ostatnim dniu ciąży tak teraz zaćmienie słońca można przeze mnie oglądać. Ale nie ma co się żalić, żeby przytyć to trzeba w drugą ciążę zajść. O.

Moje dziecko zaczęło mówić. Bynajmniej tak twierdzi ojciec - cały w skowronkach, bo dziecko powiedziało DAD, czyli tata. I za nic nie chce zrozumieć, że da da da da da to nie oznacza wykrzykniętego jakiegoś DAD, i w twarz mi się zbliża i sarkastycznie prycha, że wygrał! Antenka powiedziała TATA pierwej niż MAMA. No nie przetłumaczę.

Antek jest cudowny. Nawet mimo rannych pobudek, kiedy mam ochotę ją z łóżeczkiem wykopać do drugiego pokoju, jak wsadza łapkę między szczebelki i obija między nie tak długo i głośno, aż się obudzę, rzucę na nią stanowcze spojrzenie 'do spania!!!', ta wtedy micha od ucha do ucha - uchachana. I jak ją mam wykopać? Powiedzcie same... To dziecko nigdy nie płacze! Każdego ranka, po każdej pobudce, przy każdej nowej mordce - ona banan. I tfu tfu tfu jaja koguta w wasze oczy zazdrosni czytelnicy (żeby nie zapeszyć musze tak napisać, tak się mówi po cypryjsku żeby dziecka nie zauroczyć. Proszę, nie pytajcie)! Plakala tylko raz, jak zęby szly w 4 miesiący. Szły szły i nie wiem gdzie poszły, bo nadal nie mamy ani jednego. Ale to nie przeszkadza jej podpieprzyć brokuła, albo marchewke ode mnie z talerza i cyk - do japy! Tak jak wszystko inne - piloty, klucze, kartki, kocyki. Poza wspomnianym rozszerzyłam jej diete też o słoiczki i to dopiero w 6 miesiącu. Nie chciałam wcześniej, mimo że okiem była gotowa, to nie sądzę żeby jej przewód pokarmowy już był do trawienia marchewek i innych. Niedługo awansuje na krzeselko do siedzenia i warzywa/owoce niepapkowe, tzw BLW.

6 miesiąc był naprawdę przełomowy. Antek zaczął nie tylko nowe jedzenie, ale też nowe sztuczki mięśniowe objawiające się nieoczekiwanymi podskokami i obiciami mojej lewej kości policzkowej. Czasami z główki przyłoży mi w wystającą łopatkę, a czasami kopnie w pierś podczas zmieniania pieluchy. Takie tam... nie obejrzę się a ona zaczie raczkować, chodzić, biegać... Boniu... tak ten czas leci. W ogóle cały szósty miesiąc zbiegł się z naszym wyjazdem do Polski i bardzo się cieszę, że wszystkie nowe nowości będą związane z Polską!!! Pierwszy lot, pierwszy śnieg, pierwszy słoiczek, no i nowy rozmiar pieluchy!!

I tak nam leci dzień za dniem. Oglądam zdjęcia sprzed kilku miesięcy i nie pamiętam żeby Antenka tak wyglądała jak na zdjęciach/filmach. Dziecko sie zmienia każdego dnia! Kurcze. Co robić, żeby zapamiętać jak najwięcej???

A o to moja gwiazda!
http://images67.fotosik.pl/808/82bdbdd981b3035bmed.jpg

20
komentarzy
avatar
ha dziś o Was myślałam i Was myślami ściągłam .... Antenka faktycznie się zmieniła ale fajna z niej puca ... Co do tego banana to mój Miki też wiecznie się śmieje do wszystkich nawet przez sen <3
avatar
Nommm, żeby nie fejs to bym pomyślała, że Wyście poumierali albo co najmniej na jakąś Antarktydę wyprowadzili.
Ale zawitałyście i tutaj
A co do Atenki - raczkowanie raczkowaniem, ale ja bym na Twoim miejscu już kasę zbierała na wesele. I to nie swoje
avatar
I nie tłumacz - niech tatuś tak myśli. Jeszcze podkręć satysfakcję, że jak pierwszym wypowiedzianym słowem jest tata, to dziecko woła brata (jeśli mama - siostrę). Tak wiem, zabobony... Piękna ta Twoja Niunia
avatar
No fajnie żeś coś skrobnęła Śliczna Pyzia Antenka - dogadałaby się z moim Dzidkiem Michałem, który zaszalał na cycu i waży 8.9 kg i wyrósł do 72,5 cm Buziaki i czekam na więcej!!!
avatar
Grzech to trzymać nas tyle w niepewności nie pisząc co u Was! Ale ok, przyjmuje usprawiedliwienie i licze na mocne postanowienie poprawy. Antenka cudna! A jakie oczy! Och i ach. Oj dobra rada z tym odkladaniem kasy na wesele.
avatar
O ja cię! Ale ten czas leci.....Jeszcze niedawno razem mialysmy sie mobilizowac do cwiczen i kondycji a tu juz dziecko 6 miesieczne
Slicznotka ta Twoja Atenka Pozdrawiam <3
avatar
prześłiczna ta twoja GWIAZDECZKA !!!!
avatar
prześłiczna ta twoja GWIAZDECZKA !!!!
avatar
O ja pierdziu ale ona piękna!!! Ma już chłopaka? Ja mam kandydata jakby co
avatar
Ale piękna ...i te ogrromne pućki !
avatar
Ale cudo y tej panny Gdzieś Ty była jak Cię nie było? Przyznaję zazdroszczę Ci tych uśmiechów ale wiesz moja w 6 miesiacu też ciągle zadowolona była a le juz jej przeszło. Ale żeby nie było że kraczę
avatar
Ja również ostatnio zastanawiałam się co u Was. Malutka już całkiem duża...i te oczy piękne. Pozdrawiam
avatar
hmmmmm..... śnieg? u nas też zęby poszły do sąsiada chyba, od 5 miesięcy idą a gaszkowi odpuść, niech sobie myśli, że go dziecko woła, zawsze możesz powiedzieć, że młoda chce, żeby to on jej przebrał pieluchę, albo wziął za spacer Niunia śliczna, już nie jest niemowlakiem, zrobiła się dziewczynka no i miałam nie pytać, ale te jaja koguta hahahahaha uciąć trzeba???
avatar
kali wracaj do nas!!!!!! mala cudwñko!!!!! chce taka córke...w przyslosci...
avatar
ohhhhhh cudowna
avatar
Dzieki za relacje! Cudna jest, naprawde!
avatar
jaja koguta? serio?! hahaha Ci cypryjczycy to mają wyobraźnię a Antenka sam miód!
avatar
Ojejejejj!!! sama słodycz!!!! Ja taka niedoinformowana jestem... Pięknie, pięknie!! Przesyłam gorące buziaski!
avatar
Ojejejejj!!! sama słodycz!!!! Ja taka niedoinformowana jestem... Pięknie, pięknie!! Przesyłam gorące buziaski!
avatar
Ale piekna!!! Jest przecudowna I czekamy na Antenki blw
Dodaj komentarz

Wyszłam na fajkę. Mam ze 20 minut. Szczurek zasnął a ja mam jakiegoś wkurwa. Weszłam na wagę. Ważę 51,4! Chudnę z każdym dniem. Jestem wykończona. Z gaszkiem nie układa się najlepiej, dziecko zajmuje mi każdą minutę. W domu jest bajzel. Jak mi się uda posprzątać, zaraz gdzieś indziej robi się rozgardiasz. Gertruda mnie wkurza, po nocy śni mi się gaszka była, że mieszka u nas w domu, a my w jakimś mieszkaniu. Zaczynam nie ogarniać. Ani dziecka, ani domu, ani gaszka, ani siebie... Czy można wpadać w depresję na 7 miesięcy po porodzie?

Wczoraj mieliśmy grila. Zaprosiliśmy bardzo dobrego znajomego gaszka z żoną i dziećmi. I ja tu przygotowuję stół, nakładam wszystkim jedzenie, a babsko zaczyna mi karmić Antka! Ziemniakami, kurczakiem z grila, makaronem. No kurwa. Patrzę i nie wierzę! Antek je papki ze słoika tylko, a ta mu wciska kawałki jedzenia. Zwracam jej uwagę, że ona jeszcze nie je takich rzeczy, chcę zabrać od niej Antka, a ta że ona MUSI, bo już jest duża, że powinna, inaczej bedziemy mieć problemy niedługo, bo nie będzie chciała jeść niczego i odwraca mi się z dzieckiem, żebym jej nie brała. Patzę na gaszka, bo przecież dobrze wie jaki jest system jedzenia u nas, a ten nic. No skoro babsko ma już trójkę dzieci to chyba wie co robi. A ja mam tylko jedno, to nie wiem. To było wczoraj. A ja dalej dzisiaj nie mogę tego przeżyć. Jak można przychodzić do kogoś do domu i karmić mu nie jego dziecko? I wtykała Antkowi te swoje sztuczne pazury z jedzeniem do japy a ten był w 7 niebie! W końcu! Kurwa, w końcu ktoś mu dał coś prosto z talerza. Od kilku miesięcy biedne dziecko sięga i sięga po łyżki i talerze, macza łapska w sosach i wygina się jak wąż żeby skubnąć coś co matka je, a ta wyrodna mu nic nie daje. Tyle kolorów na tym pięknym talerzu, a on ten sam kolor ze słoiczka musi codziennie jeść...

No przeżył Antek wczorajsze i żyje jeszcze dzisiaj. Ale myślałam, że kurwa wiem lepiej z jedzeniem. No nie dławiła się jak gaszek mnie zawsze straszył, żeby jej marchewki całej nie dawać a wczoraj mu sie nagle odmieniło. I sił mi już brak na ciąłe stękanie mu nad uchem. I on też już ma mnie dość, bo przecież cyrków nie będziemy robić przy gościach... Gościach? Ja już nie życzę sobie ich u mnie w domu!!!

Chudne. Dalej chudne. Nie wiem jak jeść, żeby tyć. A może ja wcale nie jem? Nie wiem. Coś zawsze uda mi się uczknąć walcząc o talerz z Antkiem, ale może nie jem wystarczająco żeby utrzymać wagę. Nic mi sie nie chce. Sprzątać mi się nie chce, seksu mi się nie chce, na spacer iść też nie mam ochoty. Chcę wakacji. Bez dziecka. Bez gaszka. Bez rzeczy z których sama robię ogromne problemy. Aaaaa zapalę sobie jeszcze jednego. Chyba zdążę...

23
komentarzy
avatar
Mialam podobnie, ale jak Jas mial 7 miesiecy wrocilam do pracy i mi przeszlo. Te 7 miesiecy to byl u mnie tez przelom i jakies chwilowe zmeczenie macierzynstwem.
avatar
Mialam podobnie, ale jak Jas mial 7 miesiecy wrocilam do pracy i mi przeszlo. Te 7 miesiecy to byl u mnie tez przelom i jakies chwilowe zmeczenie macierzynstwem.
avatar
Cóż za znajome uczucia...
U mnie też bałagan, nic nie gotuje bo nie mam kiedy.
Mnie każdy ciśnie o rozszerzanie diety Ali.
"mama jeszcze Ci nic nie daje?" "ale być sobie coś zjadła".
Nie daj się i głośno broń Atenki.

Ehhh... Mocno ściskam. Może jakieś wspólne wakacje?;p
avatar
Hmmmm.... To chyba pierwszy Twój post, przy którym raczej nie jest mi do śmiechu. Wcześniej nawet takie gorsze sytuacje były ubrane w zabawne słowa, ale teraz ewidentnie ktoś Ci nadepnal na odcisk....i wcale się nie dziwie, bo ja bym w tej furii chyba siłą wyrwała jej dziecko i posadzila jak najdalej się da. Co do wagi, to nie mam pojęcia. Może warto przebadać tarczycę? Bratowa tak miała po porodzie, ze jadła sporo, a mimo to chudla w błyskawicznym tempie (nie należała do chudzinek wcześniej). Ale ja się nie znam. Równie dobrze może to być intensywny styl życia. Co do gaszka....często czytam jak na forach dziewczyny pisza, ze przestaje się układać, ale po jakimś czasie chwała się, ze to był tylko przejściowy kryzys i wszystko wraca do normy, także i Tobie życzę, żeby wszystko szybko się naprawilo
avatar
ja mam tak co jakis czas....doly i gorki....tylko, ze zamiast chudnac to tyje....mysle, ze po proostu za malo jesz...ale wiem, ze ciezko pilnowac godzinowo tych posilko, nie dosc ze dziecka to jeszcze swoich....ach....wyspij sie, to duzo daje, zmeczenie zabija...
avatar
No kurcze, każdy przezywa kryzys- czasem jest to po porodzie, czasem po paru miesiącach a czasem jeszcze pozniej. Daj sobie upust i pomysł ze masz prawo- zobacz ile rzeczy masz na głowie, kobieto! Takie Twoje zasrane prawo zebys sobie choc czasem ponarzekała. I kropka. Ja tez mam takie dni i sobie nie żałuje. Co do BABY Z TIPSAMI. A to pipa- pogon nastepnym razem z domu- nienawidze czegos takiego, ale tez ciezko robic komus afery albo szarpac sie o dziecko jak sa u Was w gosciach- u nich kompletny brak taktu- a kopniak dla Twojego gaszka- powinien stanac na wysokosci zadania i nawet jakby nie miał na to ochoty to powinien zainterweniować. A nie możesz komus dziecka sprzedać na chwile chociaz? Dzien, dwa? Ja mialam juz przerwe od Alki 10 dniową miesiac temu- dobrze nam to zrobiło! Nastepna przerwa w czerwcu- lecimy na wakacje a Alka u dziadków na ponad tydzien zostaje. Musisz złapac oddech, bo jak nie, to faktycznie, można będzie sfisiować. Trzymaj się!
avatar
Cholera, urlop potrzebny od zaraz! Urlop albo pomoc? A zachowanie pani "sztuczny paznokieć" - wcale się nie dziwię ze cie to denerwuje, bo, jasny gwint - każda mama jest ekspertem od swojego włąsnego dziecka! i tu nie chodzi o to czy dziecko sie otruje słoikiem czy jedzeniem dorosłym tylko o szacunek do Ciebie jako matki - więc kop w 4 litery za takie zachowania
avatar
Wiesz... Myśle,ze depresja moze pojawić się w kasyn momencie naszego życia i nie koniecznie musi mieć związek z samym porodem... Moze wyjedź do polski sama? Spotkaj się z przyjaciółkami i wyjdźcie na miasto? Upij się do nieprzytomności a potem drugi raz i następny? I skoczcie na dzika wyprawę jednodniowa do Chorwacji! Albo nawet do Grecji tylko do miejsca z dała od domu
avatar
Karmisz nadal ? Ja tez chudnę nadal badania mam ok lekarz powiedział ze przy karmieniu piersią tak jest i gdy przestane powinno wrócić do normy co do depresji poporodowej to gdzieś obiło mi sie o uszy ze do roku życia dziecka moze wystąpić ale czy to prawda nie wiem musiałabyś poszukać jakiś informacji na ten temat
avatar
Kali apropo wagi to może to jakieś hormonalne problemy? Ja bym poszła na Twoim miejscu jakieś podstawowe badania zrobić (szczególnie te dotyczące tarczycy - TSH, FT3, FT4 i przeciwciała aTPO i aTG). Słyszałam, że tarczyca się własnie potrafi po ciąży odezwać.
Apropo sytuacji ciążowej... qrcze jak tak można nieswoje dziecko karmić bez zapytania wcześniej jego rodzica... w głowie mi się nie mieści. Też bym chyba tej Pani wiecej nie zaprosiła a napewno dziecka bym jej wiecej nie dała
avatar
miało być sytuacj grilowej a nie ciążowej
avatar
Kobiecie po łapach to przecież wiesz. A sama zadbać o siebie musisz, to przecież wiesz. hej, wiesz?
avatar
tego chudnięcia to trochę zazdroszczę, ja cały czas tyje a za miesiąc biorę ślub i nie mieszczę się w żadną sukienkę jaką przymierzam z gaszkiem się ułoży, uszy do góry, jesteście po prostu zmęczeni. Pisz częściej, bo ja z utęsknieniem czekam na Twoje posty buziaki dla Antenki
avatar
Kochana, jak czytałam opis grillowej sytuacji, aż mi ciśnienie skoczyło. Ja się właśnie najbardziej tego boje, że jak urodzę, to mi się zwalą do domu "eksperci" o ile ze znajomymi sobie człowiek poradzi bez większych problemów, to ja się boję wścibskiej i nienawidzącej mnie rodziny męża. Pozabijam chyba, jak mi będą mówić co mam robić. Baba z pazurami może i miała jakieś tam dobre intencje, ale żeby tak chamsko !! mogła Ci to zasugerować, a nie bez pozwolenia dziecko karmić ! na całe szczęście Antenka nie odchorowała. Kochana dbaj o siebie, bo widzę, że masz dom wariatów i tylko ty możesz nad tym zapanować. Zrób sobie wieczór tylko dla siebie, małe spa, winko. Może gaszek Cie wesprze i przejmie malutką. trzymam kciuki za szybki powrót do formy <3
avatar
Dużo spraw do skomentowania w tym twoim poście:
1. ty chudniesz, a mi został brzuch wiszący smutnie, jak moje cycki - para smutnych skarpetek... jedz przede wszystkim białko - mięso, ryby, jaja...
2. dałabym tej babie po łapskach - mojego Miska tez chcą paść już wszystkim, ale mówię wprost, że to JA decyduję, a jak jest ktoś wyjątkowo oporny to mówię o PODEJRZENIU ALERGII WSZELAKICH i ucinam temat, no żeby się wpierdalać do wszystkiego to sorry, nie mam nerwów...
3. miałam deprechę oddzieckową własnie jak starszak miał 7miechów, uratowała mnie wtedy praca - dorywcza, ale zawsze coś
Trzymaj się kochana!
avatar
Dużo spraw do skomentowania w tym twoim poście:
1. ty chudniesz, a mi został brzuch wiszący smutnie, jak moje cycki - para smutnych skarpetek... jedz przede wszystkim białko - mięso, ryby, jaja...
2. dałabym tej babie po łapskach - mojego Miska tez chcą paść już wszystkim, ale mówię wprost, że to JA decyduję, a jak jest ktoś wyjątkowo oporny to mówię o PODEJRZENIU ALERGII WSZELAKICH i ucinam temat, no żeby się wpierdalać do wszystkiego to sorry, nie mam nerwów...
3. miałam deprechę oddzieckową właśnie jak starszak miał 7miechów, uratowała mnie wtedy praca - dorywcza, ale zawsze coś
Trzymaj się kochana!
avatar
Podziwiam opanowanie. Jak czytam Twój pamiętnik zawsze mi się wydawało, że jesteś taka "prosto z mostu" na każdy temat, aż dziw chwyta, że głupia pipa nie usłyszała paru zdań na swój. Ja jestem choleryk i scenorób - wyrwałabym babie dziecko i poszła w cholerę obrażona na wszystkich
avatar
ale odebrałaś jej dziecko? Kali nie poznaję Cię
Podeszłabym i zabrała. Qrwa co to ma być. Mojego psa nawet bez mojej wiedzy nikt nie ma prawa karmić, a co dopiero dziecko.
Nie dziwię Ci się wkurwa.
avatar
hej, mnie tez sie kryzys pojawil na polmetku pierwszego roku ! straszne to bylo, ale juz lepiej jest o wiele, jakis nowy etap mamy jak natrazie najlepsiejszy. ale z ta fajką to pokusiłaś !
avatar
Co za babsztyl! BLW grillowe za Ciebie uskutecznia! Może i jest matką 3dzieci, ale tylko i wyłacznie swoich dzieci a nie cudzych. Mama Antenki jestes tylko ty i to okropne, że pchała swoje sztuczne pazury w nie swoje życie.

Trzymaj się kochana w tym macierzyńskim dołku. Ściskam mocno, bo niedawno z kryzysu wyszłam. :*
avatar
Ojjj, ja to bym jej te pazury w oczy skierowala :/ Jak mozna sie tak rzadzic u kogos, nie do pomyslenia..
Tez mialam taki kryzys jak Lili miala 6 miesiecy, cos w tym jest.. mam nadzieje, ze przejdzie niedlugo.. a moze masz za malo zelaza w organizmie? Moze badania krwi pomoga?
avatar
Kali nie czytaj jej!!! ta kobieta radzi jak hodować a nie wychowywać dziecko. A my dorośli ludzie jakby nam ktoś kazał iść spać o np. 10 rano bo tak by sobie wymyślił wszyscy byśmy spali na życzenie? dziecko to człowiek! istota żyjąca , czująca i potrzebująca miłości i zrozumienia jak każdy człowiek! moje dziecko je wtedy gdy jest głodne, śpi wtedy gdy jest śpiące, śpi z nami ( przez pół nocy )bo tego potrzebuje. On jest szczęśliwy i my jesteśmy :-) i tego Kali się trzymajmy! ps. Super, że dalej karmisz!
avatar
Kali nie czytaj jej!!! ta kobieta radzi jak hodować a nie wychowywać dziecko. A my dorośli ludzie jakby nam ktoś kazał iść spać o np. 10 rano bo tak by sobie wymyślił wszyscy byśmy spali na życzenie? dziecko to człowiek! istota żyjąca , czująca i potrzebująca miłości i zrozumienia jak każdy człowiek! moje dziecko je wtedy gdy jest głodne, śpi wtedy gdy jest śpiące, śpi z nami ( przez pół nocy )bo tego potrzebuje. On jest szczęśliwy i my jesteśmy :-) i tego Kali się trzymajmy! ps. Super, że dalej karmisz!
Dodaj komentarz

Bede klikać szybko, ale po cichu. Zasnęła. Po ok 25 marudzeniu, wierzganiu, szlochaniu i wyciu. Zaczęłam czytać Zaklinaczkę dzieci. Wyrywkowo, bo przy dziecku nie da się normalnie. Może się da, ale wtedy czyta sie wszystko jak leci, a mi teraz potrzebne odpowiedzi na konkretne pytania. No i okazało się, że wszystko co robię jest źle. O. Nie mam konkretnie określonego dnia, nie zapisuję co i kiedy i w jakich ilościach jadła, kiedy i jak długo spała. Źle usypiam dziecko bo kołyszę i śpiewam. Daje cyca na zaśnięcie jak śpiew nie działa, no i cycem też Antka zapycham codziennie o 4 rano, a nie powinnam. A co gorsza - zabieram ją rano do siebie do łóżka i razem jeszcze śpimy bo mama ledwo żyje. Dziecko powinno mieć swój 'grafik', który nie jest harmonogramem ściśle określonym co do godziny. I mama bardzo by tego chciała. Ale mamy życie nie jest jak w Madrycie, tylko akurat jak na Cyprze, a tu każdy żyje tak jak chce. Zaczęłam się zastanawiać, czy ja czasem nie krzywdzę swojego dziecka. No bo super by było taki fajny mieć plan. Tu jedzenie, tu zabawa, tu spanie. Odkładasz do łóżka, samo ci zasypia, nie marudzi itd. A my żyjemy sobie z godziny na godzinę. Jak marudzi - daję cyca. Jak jest śpiąca - lulam i śpiewam. Jak jest gdzieś lunch time a ja akurat nic nie robię (prasuję, zmywam, gotuję, odkurzam, zamiatam, myję okna, pierę) to wtedy nagrzewam małej słoiczek. Czasami jest to 13ta, czasami póżniej. Jak jestem akurat bizi a ona marudzi - zapycham cycem, a potem grzeję słoiczek. Takie życie jak trzeba to się robi. Kąpiele ostatnio też nam się poprzesuwały bo dziecko mi chodzi spać o 23. I autorka książki radzi ok 23 ostatni raz karmić już śpiące dziecko - no moje akurat je jeszcze na nieśpiąco. I nie chcę, żeby mi się kładła wcześniej spać, bo potem wstaje mi o 5 gotowa na nowy dzień. Chyba bym nie dała rady. No ale myślę sobie - krzywdzę dziecko. Kołyszę, śpiewam, cycuje, smoczkuje. Wszystko anyksiążkowo. I wczoraj zaczęłąm. O 20tej butla - 120ml wypita. Zabawy książkowe i potem kąpiel. Akurat wzięłyśmy razem prysznic, ale to chyba nie jest nic złego. Relaks na maksa. Dziecko mi się odprężyło, w piżamę, cycek na dobitkę i bach do łózka jeszcze jak nie zasnęłą - cel taki, żeby dziecko wiedziało że w łóżeczku zasypia. Nie było śpiewania, nie było lulania. Zasnęła. Pierwszy raz nie śpiewałam 'My jesteśmy kotki dwa' przed zaśnięciem. Nie mogłam uwierzyć. Bez żadnego problemu. A co najlepsze... Nie obudziła mi się o 4 tylko o 7ej!!! Dałam cyca i zanim zasnęła, zamiast do siebie do łóżka odłożyłam do jej. Wiedziała gdzie jest i znowu zasnęła. Do 9. Super. I myślę sobie alleluja! Uwielbiam tą Tracy, uwielbiam jej rady, uwielbiam mieć dziecko i wcielać książkę w życie.

Do 14tej.
O 14 miała być jej drzemka kolejna. Najadła się mleka, pobawiła, pośpiewała - czas na nią. Buzi buzi i do wyra. I wtedy się zaczęło. Marudzenie, kręcenie, przekręcanie, kopanie i szloch. Szloch który był udawany, bo ona była gotowa na spanie, ale za wszelką cenę zdecydowała się walczyć. I nic nie pomogło z ksiązki, nic. Głaskanie, popukiwanie po placech, szumienie do ucha, oplatanie kocem. Nawet jak wzięłam na ręce na max 2 min i odłożyłam to dalej był ryk. Już nawet nie udawany. I tak żeśmy się szarpały z 25 minut. I twarda byłam jak kamień przez 20 min, a potem jak zobaczyłam te łzy i ciągły płacz - zmiękłam. Przepraszam Tracy Hogg, nie umiem być konsekwentną mamą. Nie wiem czy chcę. Dałam Antence i cyca i utulałam i zaśpiewałam te kotki. I się uspokoiła i zasnęła. Dlaczego mam ją przyzwyczajać do normalnego spania? Przeciez w końcu się nauczy. Dlaczego ma nie pamiętać kołysanek i tulania? Przecież ja tak ją kocham. A marudzenie? Ja sama staremu marudzę nad uchem i żyjemy. Jak będzie marudzić to dam jej cyca, zaśpiewam, ukołyszę albo wezmę do siebie do łóżka.


Odsprzedam 'Zaklinaczkę dzieci' Tracy Hogg - praktycznie w nienaruszonym stanie

Lecę bo się wybudziła.

22
komentarzy
avatar
))
avatar
Aaaa idź pan w ch...uj z książkami !Rób tak jak czujesz,nie ma co się wpasowywać w kanony,schematy wychowywania bo się tylko wkurwiać będziesz.Rób jak robisz,tul,kołysz,dawaj cyca,rozmawiaj etc-czujesz to,dogadujecie się,Ona jest szczęśliwa i to jest najważniejsze.W piździet faktycznie sprzedaj tą książkę i żyjcie jak żyjecie :*.!
avatar
Jas ma prawie 15 miesiecy, raz je obiad o 11 raz o 13, raz wstaje o 5:30 raz o 8, czasem chodzi spac o 19 a czasem dopiero o 21 (pozniej sie razcej nie zdarza). Ja tez nie mam swojego dnia jak w zegarku i dobrze mi z tym, jem jak jestem glodna, ide spac jak chce mi sie spac. Niby mamy plan dnia, ale +-2 godziny tragedi nie robi
avatar
Powiem tak, dla własnego dobra nie obrażaj się na autorkę, może nie wprowadzisz wszystkiego w jeden dzien, ale warto próbować . U nas sytuacja wyglada tak ze od poczatku starałam sie trzymac jakiegos harmonogramu. Jasne, był uzależniony od nastrojów panienki i aktualnej sytuacji ale był. Jedzenie, drzemka, zabawa, mleko, spacer itd. Kąpiel zawsze o 19. A jak nie dajemy rady to wcale nie kąpiemy. Po kapieli butla i spanie koło 20. I tak od dłuuugiego czasu. Codziennie do znudzenia powtarzałam czynnosci, opłaciło sie. Ale nie zrobisz tego w jeden dzien. Próbuj sobie ustalic harmonogram i w miare mozliwosci trzymac sie go.
Na marudzenie szukałam długo sposobu- albo ściagniecie gaci i zostawienie w pieluszce na naszym łóżku zeby sobie pobrykała albo właczenie bajek. Kiedys tez zapychałam mlekiem. Jak przestałam, to wtedy zaczęła w miare normalnie funkcjonować, a ja razem z nią Powodzenia!
avatar
Dodam jeszcze tylko ze Atena moze sie okazać jednostką nie do okiełznania, bo tez taka mozliwość jest, moje dziecko dalo się jakoś wbic w rytm
avatar
No oki - rytm dnia faktycznie może okazać się fajna sprawa jeżeli obie strony będą miały na tyle cierpliwości, żeby go wprowadzić. Ale śpiewanie czy czytanie bajek przed zasnieciem wydaje mi się super pomysłem. Ja bym wybrała te druga opcje, bo po moim śpiewie mogloby nie spać przez tydzień....
avatar
plan dnia....im bardziej chcialam go wprowadzic w zycie tym bardziej bylam wkurzona przez caly dzien....moja dara, to elastycznosc!!!
ps. ja spie z malym caly czas w jednym lozku....wiem, ze to bardzo niewychowawcze...on uwaza lozeczko za kolejc do zabawy...
avatar
Kurcze mój Mikołaj to chyba jakiś ewenement jest bo my mamy nasz Grafik i Mikołaj jest do niego idealnie dostosowany .. tzn wstaje rano o 7 je śniadanko potem pije soczek bawi sie na macie 10-10.30 drzemka usypia sam potem wstaje je obiadek i idziemy na spacer wracamy około 15 zjada butle i bawi się na macie ogląda bajki gadamy sobie itd... 18 deserek 19 kąpiel 19.30 butla i usypia moment sam...i tal w kółko
avatar
wywal Tracy, Tracy na drzewo
avatar
Ja też miałam ogromny zapał do realizowania założeń Tracy. Początkowo nawet mi się udawało, ale Justyś zaczęła ząbkować i wszystko odeszło w niebyt Obecnie zasypia przy piersi i często śpi ze mną/ z nami. Też lulam, też śpiewam i uważam, że bliskością i miłością krzywde nie zrobię własnemu dziecku. A dyscyplinowanie, pozostawianie w płaczu dziecka itd. to nie na moje słabe matczyne nerwy
avatar
a moje dziecię ma plan dnia, niekiedy przesuwa nam się spacer, ale ogólnie wszystko leci w schemacie, tak nam jakoś naturalnie wyszło. Śpiewam małemu do spania, bo to najcudowniejsze na świecie dla niego i dla mnie (mam nadzieję, że dla niego też ). Nawet posiłki już mamy w miarę ustabilizowane. Tylko, że u mnie to trochę wzięło się ze zboczenia zawodowego książki o wychowaniu mam w głowie i pewnie mi się tak zaprogramowało w życiu
avatar
Kali nie obraź się, ale palisz i karmisz? Ja zapalilam, ale jak przeszlam na mm. "Nikotyna w mleku matki pobudza dziecko, co oznacza, że po karmieniu nie będzie ono mogło zasnąć."
avatar
Versa nie obraze sie pale. Ze 2 na miesiac. Ostatnie dwa padly na przedostatni post. Staram sie nie palic wcale, ale jak sie porzadnie wkurze to jedyny sposob na relaks.
avatar
U mnie tez tyle, ze przez to, ze nie karmie to wkurzam sie czesciej (szczególnie na tesciowa haha) i tak z jednego na sen czasem sie robi 4 :p dziennie
avatar
posłuchaj mojej rady: pier*** zaklinaczki dzieci i "systemy" wychowawcze. Antenka jest unikatowa i już Jak każde dziecko
avatar
Jestem jeszcze gorszą niekonsekwentną matką
Alcia mogłaby przybić piąteczkę z Atenką ;p

Próbowałam ułożyć plan dnia z tą książką jakieś 3m temu - niestety moje dziecko nie sypia 2x po 1,5h i plan się posypał
avatar
U mnie też Trasy leży a my walczymy na własną rękę. Każdy dzień jest inny, grafik nie istnieje. Też nie potrafię wejść w te schematy. Mimo to, myślę, że złą matką nie jestem, w końcu każde dziecko jest inne i ma inne potrzeby.
avatar
Hehe
avatar
Jak ja bym chciało żeby mój Igo zasypiał sam w dzień..po kąpieli zasypia ale przy cycu i wtedy przekładam go do łóżeczka. A dzień jest tak samo jak u Was marudzenie, kopanie kręcenie i wielki szloch. Pozdrawiamy
avatar
Jak ja bym chciało żeby mój Igo zasypiał sam w dzień..po kąpieli zasypia ale przy cycu i wtedy przekładam go do łóżeczka. A dzień jest tak samo jak u Was marudzenie, kopanie kręcenie i wielki szloch. Pozdrawiamy
avatar
Aaaaaaa pitolić Tracy! Z Leo jest jeden problem - ja mu nawet ten plan dnia rozpisałam pięknie, ale on jeszcze czytać nie potrafi
Zresztą taki grafik to może funkcjonować tylko w próżni, bo jak go przestrzegać jak w poniedziałek skoczymy do dziadków, we wtorek wizyta koleżanki, w środę była ładna pogoda i spacer się wydłużył, w czwartek odwiedziny u prababci a w niedzielę do kościoła. Gdzie tu miejsce na działanie wg zegarka?
avatar
Kali nie czytaj jej!!! ta kobieta radzi jak hodować a nie wychowywać dziecko. A my dorośli ludzie jakby nam ktoś kazał iść spać o np. 10 rano bo tak by sobie wymyślił wszyscy byśmy spali na życzenie? dziecko to człowiek! istota żyjąca , czująca i potrzebująca miłości i zrozumienia jak każdy człowiek! moje dziecko je wtedy gdy jest głodne, śpi wtedy gdy jest śpiące, śpi z nami ( przez pół nocy )bo tego potrzebuje. On jest szczęśliwy i my jesteśmy :-) i tego Kali się trzymajmy! ps. Super, że dalej karmisz!
Dodaj komentarz

Bo my z Ateną leżymy sobie całymi dniami z maseczkami na twarzach. A jak już je zmyjemy, to wtedy córka moja pyta się czy kawy mi zrobić. A ja mówię: „Tak, poproszę, frappe z cukrem, bez mleka, trzy kostki lodu. Taką jaką mi robisz codziennie kochanie.“ Czasami jestem zmęczona, a ona wtedy wstawia pranie, poodkurza, pojedzie szybko na zakupy, a po powrocie już razem zasiadamy do obiadu. Potem ja pozmywam, ona wytrze naczynia do sucha. Wieczorem pójdziemy na lody i kolę. Powolutku, spacerkiem, przecież nigdzie nam się nie śpieszy. Bo my przecież w domu nic nie robimy. No może Atena robi dużo, ale ja to na pewno nic. Bo jak mi mój stary wczoraj powiedział:

- A co ty w ogóle w domu robisz??!

No nic.
Ja? Ja nic.
Leniwa matka się zrobiłam odkąd dziecko moje we wszystkim mnie wyręcza, a ona ma dopiero 7 miesięcy. Nie powinna jeszcze maseczki na twarz nakładać, ani zmywać, wieszać prania, prasować, odkurzać, ani mopować. Za młoda. Jej czas jeszcze przyjdzie...

Postanowiłam więc się zmienić.

I od samego rana, jak tylko do kuchni weszłam i szafkę otworzyłam gdzie kawę trzymamy, sięgnęłam spokojnie po kubek i kawe i JEB drzwiczkami od szafki. Lodówkę ze spokojem otworzyłam, mleko na płatki wyjęłam i JEB drzwiami od lodówki. Talerz w innej szafce sięgnęłam i JEB drzwiczkami. Siadłam, zjadłam z apetytem śniadanie i JEB talerzem o zlew. Roztrzaskał się w drobny mak. Pozbierałam kawałki do kosza wrzuciłam i JEB drzwiczkami od szafki gdzie kosz trzymamy. Przy okazji naczynia z suszarki pościągałam i JEB sztućce do szuflady, JEB garnki do garnków, i talerz o talerz i JEB znowu drzwiczkami. A potem JEB garnkiem o kuchenkę - obiad z uśmiechem wstawię mężowi myślę. Warzyweczka obrałam, wodą zalałam, zamiotłam podłogę bo trzy obierki z ziemniaka mi spadły. A że kosz w sumie był pełny, wynieść wymyśliłam sobie. JEB drzwiami wejściowymi na wyjście i wejście. Czysty worek wsadziłam i Z KOPA w ten kosz, żeby ładnie się zmieścił. A że kuchnia u nas sporawa, tu nożyczki, tu buteleczki, tu śrubki, tu ładowarki. Więc JEB jedno do pudełka i drzwiami poprawiłam, to JEB drugie do szuflady i z hukiem zamknęłam. To w lodówce stare rzeczy były więc znowu JEB do śmieci i JEB drzwiczkami. Na stole stos gazet w jedną kupeczke rach ciach i JEB wszystko z powrotem na stół. JEB pilot na szafkę, JEB buty w kąt. Wtem wchodzi mój hrabia i rzecze od progu:

- ARE YOU OK?
- Ja? Tak, wszystko ze mną w porządku, a czemu?
- Bo hałasujsz samego z rana.
- No wiesz mężu kochany – podeszłam ze ścierką na tyle blisko żeby złapać mu buziaka i z ust zrobić dzióbka– nigdy nie widzisz, że w domu coś sprzątam, pomyślałam sobie, że jak usłyszysz to zdanie swe zmienisz?

A na dzień następny mieliśmy dzień wyzwań i instrukcji. Zmieniłam taktykę widząc ile naczyń wytłukłam dnia poprzedniego!
- Mężu zrób mi kawę i wstaw tosty.
- Atena teraz będzie jadła. Wstaw wodę na mleko, zrób jej 150ml. Ale wcześniej umyj brudną butelkę i wysterylizuj. Umyj od razu dwie, bo w drugiej zrobisz jej sok.
- Umyj naczynia pliiiiiisssssss...
- Przebierz Atenę i połóż do spania. Jak nie będzie chciała spać możesz się z nią pobawić.
- Jak już zaśnie, obierz ziemniaki i zamarynuj kurczaka.
- Zrób mi kolejną kawę proszę.
- Podasz mi pilota skoro już tam jesteś?
- Pranie się skończyło, weź i powieś co? Powieś na słońcu to wyschnie zanim pójdziesz do pracy i będziesz mógł je poskładać na kupkę. Położysz moje na mojej części łóżka, a swoje na swojej. Ciuchy dzieciaków Atena wczoraj poskładała i poukładała ładnie do szafy, więc o to się nie martw.
- U Ateny w pokoju kosz jest pełny, trzeba wyrzucić. Aaaaaa, pieluchy się kończą. Skocz i kup nr 4.
- Teraz Atena będzie jadła obiad. Wstaw ziemniaki i posmaż kurczaka, żebyśmy wszyscy mogli jeść razem. Wysterylizuj miseczkę i łyżeczkę. Przygotuj jej krzesełko i znajdź czysty śliniak. Ja nie ma, musisz umyć ten brudny. Możesz umyć oba na raz, bo wieczorem będzie jadła owoce. No tak, znowu. Co ty myślisz? Ze będzie piła butelkę do końca życia? I to jeszcze jedną, której nigdy nie będzie trzeba myć? Co??? Zesrała się znowu? No to leć ją przebierz. Ja się obsrała, musisz zmienić podkoszulkę.
- Masz jeszcze półtorej godzinki przed pracą poodkurzaj plis, co? Nie chcesz teraz? Ok, ale zrób to po pracy, bo wiesz że nie lubię jak tyle jest fafrocli w kuchni zwłaszcza
A potem mąż wziął i się położył. Poczekałam aż zaśnie i wtedy go obudziłam szepcząc
- Potrzebuję twojej pomocy
- Weź te naczynia z suszarki teraz poukładaj do szafki, sztućce do sztućców, szklanki do szklanek. Umyj Atenki krzesełko, ale umyj na dworze bo trzeba je wodą polać.

A na do widzenia, zanim do pracy wyszedł mąż mój dzielny, powiedziałam mu tylko że teraz codziennie tak będzie, bo przecież skoro ja nic nie robię to on może robić to co zazwyczaj wydawało mi się że jednak robie. O.

22
komentarzy
avatar
ach talenotw ci nie brakuje, tesknie tu za Toba, Antenka, Starym i Gertruda!!!
avatar
Wiesz co najbradzije podoba mi się w tym wpisie? Że jest Twoje wspaniałe poczucie humoru, sarkazm i dystans To, że nie czuć przygnębienia. Czy to oznacza, że troszkę ten dół mija? Mam nadzieję, że tak
avatar
Moj maz nienawidzi trzaskania drzwiami. A to jeden z moich sposobow na rozladowanie nerwow. Tu mam ten cały smieszny system domykania, wiec zbytnio nie mam możliwości wyzyc się na nich. A gaszek to miał ułatwienie w postaci wskazówek. Tak to by pewnie nie wiedział do czego ręce włożyć
avatar
Jezu uwielbiam Cię czytać
avatar
Już się stęskniłam
UWIELBIAM CIĘ!
avatar
Już się stęskniłam
UWIELBIAM CIĘ!
avatar
no to ma....
avatar
no to ma.... )
avatar
Brawo! Komentarz zbędny
avatar
Boska jesteś i tak trzymaj
avatar
Boska jesteś i tak trzymaj
avatar
To Cie wyrolowala z ta Eurowizja nie martw się, na bank jak się obudzi, to będzie się domagać relacji a tak poza tym to ostatnio odkrylam, ze Twoja ciąża rozpoczęła się 18 stycznia. Moja 16, wiec czasami sobie zagladam i czytam Twoje stare posty przynajmniej nie muszę tygodni przeliczac tylko sobie datami jade
avatar
Cudna jesteś!
A z Atenki prawdziwa pociecha
avatar
Cholerka jaśnista mam to samo ,ja tez od dzis jeb wszystkim o wszystko
avatar
Cholerka jaśnista mam to samo ,ja tez od dzis jeb wszystkim o wszystko
avatar
Cholerka jaśnista mam to samo ,ja tez od dzis jeb wszystkim o wszystko
avatar
No tak to my mamy wszystkie, ze nic nie robimy..
avatar
No tak to my mamy wszystkie, ze nic nie robimy..
avatar
Uwielbiam Cię Kocie buziaczki :* na bloga jak nic muszę Cię namówić... publika będzie jak nic... talent masz niesamowity
avatar
Uwielbiam Cię Kocie buziaczki :* na bloga jak nic muszę Cię namówić... publika będzie jak nic... talent masz niesamowity
avatar
brawo
avatar
brawo
Dodaj komentarz

Sukces! I to nie prezydencki. To taki mój mniejszy, osobisty. Mąż przeprosił i poprosił o wybaczenie plus zwolnienie z obowiązków - że już zrozumiał swój błąd i nigdy więcej go nie popełni. Na tą okazję zabukowałam sobie, bez jego wiedzy, bilet do Polski. On tymczasem będzie musiał się oswoić z myślą zaglądania do Gertrudy przez cały tydzień. Więc na tą okazję dziś miast maseczek - cały dzień wino!

A wiec:
- Mamo otwórz!
http://images70.fotosik.pl/915/a19d4860ec3d62e2med.jpg

12
komentarzy
avatar
Ten Twój mąż to chyba sam nie do końca wie jak mu się w życiu poszczęściło, że na Ciebie trafił )
avatar
A Ty dalej karmisz? Bo ja karmiąc wyuczyłam się jak sie napić wina, no ale moja większa i więcej już je spoza bufetu piersiowego. A wino tak smakuje...
avatar
no
avatar
Super! Mądry chłop, mądry
avatar
Hip hip hurra i oby pamięć go nie zawodziła
Uuu... winka to bym się napiła
avatar
Hip hip hurra i oby pamięć go nie zawodziła
Uuu... winka to bym się napiła
avatar
Good!! Mała jest mega Więcej zdjęć musisz wrzucać!
avatar
No i szluz tak trzymaj
avatar
No i szluz tak trzymaj
avatar
Ty szalona jesteś
Jedno tylko pytanie mam...
Jak Mężuś i Gertruda się porozumiewają???!
avatar
Hehe zdjecie jest mega
avatar
Juz jej nie polewaj! Ewidentnie ma dość pochwał się kiedy będziesz pakować walizki? a mężu niech pamięta i ma nauczkę na przyszłość - czasami trzeba dwa razy pomyśleć zanim się powie
Dodaj komentarz

Szczurek ma swoją drzemkę, gaszek w pracy, a ja mam potrzebę pisania. Ahahaha. Jakie to jest wszystko zabawne. Przez 7 miesięcy nie miałam czasu na nic, a teraz zaczynam na nowo łapać powietrze. I wdycham i wydycham, aż słabo mi się robi - macie też tak chyba jak dmuchacie za dużo balonów, nie? - kondycja nie ta sama, lata już też inne. Patrzę w lustro na siebie i Antenke... Widzę po swojej cerze jak lata mi mijają. Mam takie jedno zdjęcie w albumie, na które patrzę i wzdycham. Miałam wtedy może z 18 lat. Piękne wyregulowane brwi, takie wysokie. A teraz są jakieś takie wyliniałe, blade, muszę kredką wypełniać. No i ten kształt już nie ten sam. Gaszek mówi - piękne zdjęcie, tylko te brwi jakoś tak masz niżej. No tak - odpowiadam - niżej. Na tym zdjęciu mam 18 lat. Teraz mam prawie 34. Skóra mi opadła - jakkolwiek to brzmi. No i tak patrzę na nas w tym odbiciu w lustrze. Jakże się zmieniłam. Jak inna jestem od świeżego Antka. I przypomniała mi się moja mama, która zmarła dokładnie 2 lata temu. Jak bardzo ona się zmieniła w przeciągu 30 lat odkąd mnie urodziła. Czy ja też umrę jak Antek będzie miał 30 lat? Co zrobić, żeby te kolejne 30 lat było dla nas obu najlepszym czasem spędzonym wspólnie. I czy chciał, czy nie chciał, ojca trzeba jednak lżej traktować, bo jeśli ja będę żyła tylko te następne 30 lat, jemu zostało dużo mniej...


Ale wracając do tego co chciałam wam napisać...

TAK - karmię nadal piersią, ale to już są ostatki. Antek zjada tyle różnych rzeczy w dzień, że cycuś tylko rano i wieczorem. Produkcja maleje. Ostatnie stresy i moje psychiczne wykończenie musiały zadziałać hamująco na laktację. Winko popijam. Inaczej bym oszalała. Jedną lampkę popijałam nawet jak byłam w ciąży.

Deprecha minęła tak szybko jak przyszła, bo gaszek zachorował i musiałam swoje problemy odrzucić w kąt i zająć się nim. Potem spotkałam się ze znajomą, która takiego kopiora motywacyjnego mi sprzedała, że do dziś jadę jak na speedzie. Wzięłam się za siebie i jak widzicie nawet na ovu mam czas. Kuleje za to prasowanie i gotowanie, ale w tym tyg mam strajk. Mniejsza o to...

Ta Polska, zabukowałam 2 tydzien czerwca i planuję jakiś wypad w góry na weekend. Jeśli macie jakieś fajne i tanie miejsca bardzo was proszę o namiary, bo nie chcę już do Zakopca. Chcę połazić i pozachwycać się pięknem polskich krajobrazów z dala od pijanych niedźwiedzi krupówkowych i Janosików z ciupaską. Jeśli któraś z was ma ochotę na taki wypad możemy spotkać się na miejscu. Bardzo chętnie poznam ovufrjendowe ryjki, i te zaciążone, i te dzieciate i te jeszcze nie

Gerda z gaszkiem gadają po polskiemu migowemu i polskiemu niegramatycznemu. Tzn gaszek już dużo rozumie, chyba nawet więcej niż ja jego grecki... Poza tym ja do dziecka ciągle po polsku z mieszanką greckiego i angielskiego, jeśli chcę żeby ojciec coś zrozumiał. Mamy pol TV i ja też często na skajpaju ze znajomymi. No i ta Gertruda, przecież czasami tak do niej krzyczeć muszę, a czasami nawet 3 razy powtarzać, że zanim ona usłyszy to gaszek już zdąży się nowego słówka nauczyć! Kiedyś nagram ich rozmowę i wkleję linka! Same zobaczycie i się uśmiejecie!

A teraz już zupełnie na marginesie. Bardzo mi się podobają ciuchy Kożuchowskiej z rodzinki.pl np. w odcinku 144 ma na sobie taka fajną bluzkę w lakiery do paznokci. Gdzie ja mogę takie ciuchy kupić?

No i kilka intymnych zdjęć!!!
http://images70.fotosik.pl/917/c6a4367b30a51088med.jpg
http://images66.fotosik.pl/918/ea099e2e10ee89f5med.jpg
http://images68.fotosik.pl/917/edaadadb887a3517med.jpg

23
komentarzy
avatar
1. Moja ciekawość została zaspokojona i rozbudzona zarazem.
Czekam na filmik z rozmówkami Gaszkowo - Gertrudzimi
2. Antek przesłodki jest. Jak ja bym te poliki wyściskała :*
3. Czekam na info w sprawie gór (tu lub na fejsie). Mam daleko bo jestem z północy ale może się skuszę...
avatar
Ciagle sie zbieram zeby cos madrego Ci napisac ale opuscila mnie Wena tworcza Zycze Ci za to udanego wyjazdu
avatar
Cześć, masz wanienke nakładaną na dużą wannę? Na jakimś dodatkowym stelażu czy bezpośrednio? Nie było to za nisko, szczególnie na początku? Pytam bo w moim ciasnym mieszkaniu myślę o takim rozwiązaniu
avatar
Cześć, masz wanienke nakładaną na dużą wannę? Na jakimś dodatkowym stelażu czy bezpośrednio? Nie było to za nisko, szczególnie na początku? Pytam bo w moim ciasnym mieszkaniu myślę o takim rozwiązaniu
avatar
a może Szczawnica co??? my tam jeździmy i jest pięknie i o wiele intymniej niż w Zakopcu
avatar
jak ja lubie ta je buziunie, cukierek do schrupania twoj ryjek tez nie najgorszy dobrze sie trzymasz,lachon dalej jestes a co do kolejnych 30 lat, zycze Antkowi aby miala mame az do 60 tki tak jak moja mama....to musi byc ciekawe doswiadczenie, miec mame prawie cale zycie...
avatar
o rety, ale śliczny Puc a wiesz Miś mało co innego je niż cycek, zapowiadało się dobrze, ale cały entuzjazm mu przeszedł i wisi na cycu prawie w 99% spożycia. koncepcja mi się ulotniła, niby wiem co robić, ale weny brak - reszta na priv
avatar
Jezus … mam to samo.. napatrzę sie na ta gladka piekna buzie rozy a potem lustro mnie "policzkuje" patrze i nie wierze co z ta twarza skóra kiedy ta zmienily sie rysy? i mam nadzieje ze to w moim przypadku tylko zmeczenie psychiczne tak wypacza obraz bo jak na ciebie patrze to zupełnie nie wiem o czym mówisz. A może bieszczady?
avatar
Kavonka, moja wanienka jest na takich dwoch plastikowych podporkach wpieta, zeby bylo stabilnie i opiera sie na mojej wannie cos w tym stylu http://wanienki.pl/galeria/?wanienka-onda-ok-baby-stelaz-na-wanne
avatar
na poczatku kapalismy ja na komodzie bo bylo wygodniej ja trzymac jak czlowiek caly czas nachylony. teraz ma 7 miesiecy i juz sama polezy, a ja siedze na brzegu wanny i ja trzymam.
avatar
Pisz, pisz! Ahhhh jak Ci zazdroszcze, ze Twój wyjazd juz za parę dni! kopa energetycznego dostalas od kumpeli, wiec ja Ci życzę naladowania baterii podczas wyjazdu słodkie zdjęcia i piękne dziewczyny!
avatar
Dzięki za informacje
avatar
Mam nadzieje, ze Oliwia nie uslyszy i nie zobaczy - zakochalam sie w Atenie !!!!!!!!!!!!!!
avatar
Mam nadzieje, ze Oliwia nie uslyszy i nie zobaczy - zakochalam sie w Atenie !!!!!!!!!!!!!!
avatar
Mam nadzieje, ze Oliwia nie uslyszy i nie zobaczy - zakochalam sie w Atenie !!!!!!!!!!!!!!
avatar
A nie mówiłam,ze z Antenki wyrośnie piękna dziewczynka? A nie mówiłam? mogłaby występować w reklamach pieluszek dla dzieci taka jest śliczna <3
avatar
My również polecamy Szczawnice :-D i Nidzica polecam zobaczyć ale to tak objazdowo
avatar
Za pocie alko masz bęcki Pipo! Ale Antek cudny
avatar
Za picie alko masz bęcki Pipo! Ale Antek cudny
avatar
Polecam http://www.agroturystykasokolec.pl/
avatar
Polecam http://www.agroturystykasokolec.pl/
avatar
ale Antenka ma długie włosy! :-)
avatar
Ale super FOTO !!!!
Dodaj komentarz

Antenkę trzeba dziś pochwalić, ale nie omieszkam też na nią ciutkę naskarżyć. Bo... Zaczyna się jakiś dziwny okres lęku separacyjnego. Tak jak przez pierwsze 7 miesięcy dziecko moje rosło mi na powsinogę, przekazywane z rąk do rąk, od małego po dużego, od brodatego po starego, tak teraz jak pójdzie do swojego przyszłego chrzestnego, albo jego żony, czy innej cioci, daje jej 8 sek i jest ryk. Ale nie ten taki udawany, z którego słynie moja rodzina, nie. To jest lament, podkowa, prawdziwe łzy i machanię rękami i tylko mama ukoi załamane psychicznie dziecko. I jak ją już odbiorę od kogoś i powiem: już dobrze, mama, mama, mama jest już. WYSTARCZY! Tak dziecko me zamyka usteczka i przestaje kwilić by po kolejnych 8 sek zrobić szczeżuję (szczurkowy uśmiech od ucha do ucha pokazujący wszystkie dwa zęby) do tych, na których rękach lament wcześniej wystąpił. Śmieszne to takie, ale kochane. Czuje się wtedy taka WAŻNA, taka mama która musi być w pobliżu, mama bez której żyć się nie da. A śmieszniejsze jest to, że każdy jednak chce to moje dziecko wypróbować mówiąc: Daj, ja ją wezmę, ja ją potrzymam, ty sobie zjedz, u mnie nie będzie płakać. No i żeby nie wyjść na matkę kontrolerkę daję im to dziecko na ręce, skoro każdy wie lepiej od mamy, no i odliczam do tych 8 sek i Antek jedzie od nowa i do swej kochanej mamy wraca. Nic już nie mówię typu: A nie mówiłam??? Uśmiecham się tylko grzecznie odbierając dzieciaka i siadam z powrotem do talerza z Antkiem. Ale co ja się 'nawstaję' i 'nasiadam' przez tych ludzi to wam mówię. Każdy wie lepiej!

No a ta fajniejsza rzecz to taka, że córka ma zaczyna dłużej spać. Myślałam, że to takie jednorazowe spanie 1,5h w dzień, że się zmęczyła albo zagrzała na dworze. Nie. Już 4 dzień idzie jak ona sobie tak posypia w dzień. Tak jak spała 5x dziennie po pół godziny każda śpiączka, tak teraz nadal ma półgodzinne drzemki kilka razy plus jedna jakaś godzinna lub półtoragodzinna musi być. Super. Mama jeszcze jest na etapie sprawdzania czy to się dzieje naprawdę, ale myślę że na dniach zacznę i ja wykorzystywać ten czas na śpiączki swoje.

Jeśli chodzi o jedzenie... Antek zaczyna jeść z nami. Przyszedł czas na pakowanie moich pazurów (czystych) z kawałkami kurczaka, ziemniakami, marchewka. Je jakby jutro miało nie nastąpić. I nadal nie moge przeboleć tamtej baby co mi dziecko karmiła. Ile to minęło? Miesiąc? Ale dopiero teraz uważam, że Antek jest gotowy. Nie wtedy. Teraz. I już nigdy, przenigdy nie dam Nim, Sobą, ani rodziną manipulować, ani nie pozwolę nikomu pieprzyć co jest dla kogo dobre a co nie. Postanawiam dzisiaj. I ZDANIA SWEGO DOTRZYMAM! (i tu robię kocie pazury i stroszę piórka!)

Powoli też zaczyna mi dziecko siadać samodzielnie. Jeszcze jak się chybnie to poleci, ale już coraz częściej łapie balans, czasami nawet ma taki bezwarunkowy odruch podtrzymania się gdzieś ręką, tudzież czołem. Ładnie też już staje (nie wstaje) jak ją asekuruje pod pachami. Robi wtedy kilka przysiadów, postoi, kilka przysiadów i szczeżuja. Nie wiem czy ona zacznie szybciej chodzić niż raczkować? Na razie przemieszcza się w bardzo dziwny sposób - podnosi pupe, robi mostek, potrzyma tak pupe w powietrzu 3 sekundy, opuści, podniesie żwawo jeszcze raz i z pięt się odbije w powietrze przesuwając ciało wstecz o jakieś 10cm. I zastanawiam się czy po mamie ćwiczy skok wzwyż, czy pasjonuje ją pełzanie plecami do tyłu w nadziei, że nikt się nie zorientuje, bo zawsze jak do niech podchodzę i pytam: A ty gdzie idziesz łachudro? To ona wtedy ma ten swój lisi uśmiech jakby chciała swoją lisią matkę przechytrzyć, a została złapana na gorącym uczynku!

I tak o to wszystko zaczyna okładać się dobrze, choć do obowiązków codziennych dochodzą teraz plany ślubno-chrzcinne. Postępy nieziemskie. Ustalona data, miejsce, chrzestni, goście. Zostaje tylko muzyka, dekoracja, zaproszenia, Chociaż teraz jak tak myślę to może jednak datę zmienimy, bo jeśli mamych się chajtać w czwartek, to kto wstanie w piątek do roboty? Może jednak zmienimy na sobote, ha ha ha - TAK U NAS WŁAŚNIE Z TYMI PLANAMI!!!!!

No ale uchylę rąbka tajemnicy troszeczkę. Ślubo-chrzciny tego samego dnia. Najpierw ślub o tu:
http://images66.fotosik.pl/937/98c7d269e40f4029med.jpg
Potem chrzciny w kościółku zaraz obok:
http://images69.fotosik.pl/936/8230d93bcf7f1a82med.jpg
I potem tańce chulańce o tu:
http://images68.fotosik.pl/937/4e5f554163bc2afdmed.jpg
http://images67.fotosik.pl/938/e41f92f4fedeb50fmed.jpg

21
komentarzy
avatar
Superancko!!! Zapowiada się piękna podwójna uroczystość!
avatar
Dziewczyny a kiecki juz macie?
avatar
Piękne zdjęcia, takie słoneczne. To jest to samo miejsce co miało być poprzednio? Pamiętam jak czytałam Twój pamiętnik w zeszłym roku. To były wpisy właśnie z czasu, gdy planowałaś tylko ślub i chyba wtedy jeszcze w ciąży nie byłaś. A ktoś tam chyba napisał, że jeszcze będziesz musiała przekładać i podwójną imprezę robić Czasem mam wrażenie, że najlepszą metodą na zajście w ciążę to jest zaplanowanie sobie czegoś co będzie z ciążą kolidowało
avatar
bajecznie, pieknie, cudownie az szkoda, ze ja juz po slubie i chrzcinach
avatar
No piknie, ja ci godom Ja też miałam fazę wkurwienia, że co mi tu ludzie będą decydować o jedzeniu Miśka, bo mnie wkurwiali i już. Należało im się. A teraz kombinuję. z tym, że ja leniwa jestem, jak nie mam weny na papraninę i machanie łyżka to daję cyca. Taka wyrodna jestem.
avatar
No piknie, ja ci godom Ja też miałam fazę wkurwienia, że co mi tu ludzie będą decydować o jedzeniu Miśka, bo mnie wkurwiali i już. Należało im się. A teraz kombinuję. z tym, że ja leniwa jestem, jak nie mam weny na papraninę i machanie łyżka to daję cyca. Taka wyrodna jestem.
avatar
O wow bosko....zazdroszcze az szkoda ze sama jestem po slubie juz hehe. A co do wtracania sie innychto u mnie to samo. I moj smyk tez staje na nozki a raczkowac to nie raczy nawet mi tez gadali od 6 miesiaca zebym dawala mu juz jesc bo to czas juz dawno a on nie chcial...sam chcialjesc po 7 miesiacu
avatar
O wow bosko....zazdroszcze az szkoda ze sama jestem po slubie juz hehe. A co do wtracania sie innychto u mnie to samo. I moj smyk tez staje na nozki a raczkowac to nie raczy nawet mi tez gadali od 6 miesiaca zebym dawala mu juz jesc bo to czas juz dawno a on nie chcial...sam chcialjesc po 7 miesiacu
avatar
No powiem Ci bajka! piękne miejsce! Co do Antenki, to nawet ta skarga brzmi jak zaleta. Bo to w duchu można sobie pomyśleć, ze tym wszystkim madralinskim glupio się robi po tych 8 sekundach. I teraz na bank Antenka by nie dala sobie wpychac jedzenia do buzi przez jakas obca babe
avatar
Wow wyglada bajkowo
avatar
ale bajeczne miejsce wooow
avatar
ale bajeczne miejsce wooow
avatar
Ale pieknieeeeeeeeeeee..... Kuźwa zazdraszczam :-P I tęsknię za Italia....
avatar
Ale pieknieeeeeeeeeeee..... Kuźwa zazdraszczam :-P I tęsknię za Italia....
avatar
Kali modelka to jest Wasza Antenka, te oczyska i pojawiające się kędziory są boskie!!! Widzę że dziewczyny kombinują jak wlezie, a telefon i pilot, dałabym na llitość Pana ale żeby jeszcze nie były tak obślinione i oblesne potem ściskam was :*
avatar
o rany to jest moja bajka !!! Uwielbiam takie scenerie !!! CUDOWNIE !!! czekamy na fotki z imprezy )) a co do mojego planu dnia to CI powiem że u nas Tobi teżchodził późno spać i nagle się przestawił więc może niebawem Atenka też przeskoczy na ten level ...co do posiłków to raczej biorę z neta (wszystko typu BLW) a jak nie zje to przerabiam i go dokarmiam
avatar
Ja pierdykam dziewczyno!!! Szczękę zbieram z podłogi! Najpiękniejsze miejsce na ślub i chrzciny jakie w życiu widziałam. Jak z bajki! I z całego serca życzę ci by wszystko odbyło się jak w bajce. Kali- ściskam mocno!!!
avatar
Wesele z marzeń urządzasz! <3 Koooniecznie będziesz musiała wrzucić swoje fotki, bo napatrzeć sie nie mogę. Dobrze, że jeszcze organizacja chrzcin mi została
avatar
Pięknie, jak w filmie.....:-)))
avatar
Pięknie, jak w filmie.....:-)))
avatar
Ale piekne miejsce!
Dodaj komentarz

Może i mam te 33 lata wiec jestem wydawałoby sie poważna. Może i jestem matką więc nawet nie wypada mi już. Ale jeszcze nogi w zlewie umyję i czuję się z tym dobrze...

Wlazłam właśnie po ciemku, gołą stopą, na zywego karalucha. A tu na cyprze nie tylko duze ale ich też pelno. Takie domowe zwierzatka mozna powiedziec.

Nienawidze ich. Mam wstręt. I lęk.

13
komentarzy
avatar
Bez wahania tez bym umyla w zlewie.: D dziękuje bardzo za takie pupilki w domu
avatar
u nas tez kukaracze zapierdzielaja wszedzie, do tego mutanty :/
avatar
We włoszech tez są do tego skorpiony...
avatar
We włoszech tez są do tego skorpiony...
avatar
Ja pierdzielę, narobiłabym kwiku na cały dom, strasznie się ich brzydzę. A nogi w zlewie to też czasem myję, bo syncio z piaskownicy tonę piachu wnosi...
avatar
Jak mieszkałam w Atenach to przez dłuuugi czas spałam z zapalonym światłem - tak się tego cholerstwa brzydzę.
Wcześniej nie wiedziałam, ze mogą one być takie wielkie. Szkoda, że musiałam zostać uświadomiona
Rozumiem Cię doskonale.
avatar
Oooo fuuuu..... nie jestem jakoś szczególnie wrażliwa, ale gołą stopą w karalucha brrrrrrrrrrrrr....
avatar
Ło matulu! Toż bym chyba padła na miejscu. Nie to, że jakas nadwrażliwa jestem, ale karaluchy powodują u mnie chęć ucieczki na koniec świata!
avatar
Ło matulu! Toż bym chyba padła na miejscu. Nie to, że jakas nadwrażliwa jestem, ale karaluchy powodują u mnie chęć ucieczki na koniec świata!
avatar
To już nawet babranie się w kupie gigancie nie wydaje mi sie takie straszne ;P
avatar
To już nawet babranie się w kupie gigancie nie wydaje mi sie takie straszne ;P
avatar
Też myje nogi w umywalce także luz blues,luźna guma,bajabongo i do przodu,nie jesteś sama
avatar
Jak mieszkalam na Rodos to tez bylo duzo karaluchow.Fuuuj..
Dodaj komentarz
avatar
{text}