avatar

tytuł: historia jak ich wiele...

autor: efta

Wstęp

about me

O mnie:

about me

Jestem/chciała bym być mamą:

about me

Moje dzieci:

Jaś ur w lipcu 2014 Iga ur w sierpniu 2017

about me

Moje emocje:

Iga po pierwsze próbie samodzielnego spaceru zrobiła sobie kilka dni przerwy. Dopiero po prawie tygodniu postanowiła znów spróbować. Oficjalnie mogę powiedzieć, że zaczęła chodzić gdy miała 11 mies i tydzień. 
Od tygodnia ładnie tupta. wolno ale co raz dłuższe dystanse potrafi przejść bez siadania. Ostatnio nawet przeszła przez cały pokój  
Ostatnio jest "cięzka" w obyciu. Wszystkie zabawki są znudzone. Salon jest znudzony. Najchętniej bawiłaby się w ogrodzie jedząc stokrotki albo inna zieleninę albo w domu na piętrze w Jaśka pokoju. Tyle, że przez upały na dworze, ani na piętrze nie idzie wysiedzieć . 
Wróciła do dwóch drzemek. Co mnie cieszy.
Pojawiły się nowe słowa: ne - co oznacza nie i słowo  gdzie. To drugie używa do wszystkiego wiec chyba nie jest to rozumne słowo. 

Jasiek od połowy sierpnia wrócił do przedszkola. Ponieważ są wakacje dzieci jest mniej a grupy sa łączone a dzięki temu nie ma leżakowania  jeden problem mniej.
Ostatnio z męzem się zmądrzyliśmy, bo do tej pory jasiek po kąpieli i kolacji oglądał bajki leżąc na kanapie w salonie. teraz wieczorne bajki ogląda w swoim pokoju już w łóżku. My mamy wolny tv , a Jasiek często usypia zanim każemy mu zgasić tv.   

Iga za chwilę skończy roczek. Imprezkę urodzinową planujemy 1 wrzesnia - oby pogoda dopisała, bo wtedy można by urządzić ją w ogrodzie. Jakoś nie uśmiecha mi się robić przyjecia na prawie 20 osób w domu... 

Dziś byłam u pewnej pani (obcej dla mnie zupełnie) u której na kanapie leżała 2 tygodniowa dziecina. Nie mogłam się napatrzeć. Przecież dopiero co moja Iśka taka była. I jakoś nie mogłam sobie w głowie poukładać, że ona już taka nie jest...  

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/bd041d617500.jpg

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/d68cd22b2d5c.jpg

3
komentarzy
avatar
Jejku, ale jestem śmieszka.
Gratulacje pierwszych spacerów
avatar
Iga jest po prostu rozkoszna, nie mogę się na nią napatrzeć ! Ale ten czas minął, a tu już roczek będziecie świętować!
Jasiek ma swój TV w pokoju czy jak on te bajki ogląda?
Skoro tak podobają Wam się małe bobaski, to może jednak Mąż ma rację i trzeba pomyśleć o jeszcze jednym?
avatar
Jasiek dostał tv jak się Iga urodziła. To był czysty egoizm z naszej strony, po prostu potrzebowaliśmy chwili wytchnienia, a on dzięki temu ze magiczne pudełko mu grało to nie tylko gapił się w nie ale potrafił zająć się zabawkami. wilk syty i owca cała. Tyle że staraliśmy się ograniczać mu ten "raj" a wiec wieczorne rytuały . kąpiel, kolacja, bajka w tv na dobranoc wraz z rodzicami i potem spać.
Co do bobasków.... Maz mi ostatnio w dni płodne "niespodzianke" zrobił.... czekam na okres.... oby przyszedł
Dodaj komentarz

Dostałam dziś smsa od szwagierki który mnie na maxa zjeżył. 
Ale od początku. Nasza Iga urodziła się 29 sierpnia, jej roczek wypada w środę.  Zastanawialiśmy się z męzem czy wyprawić jej urodzinki w sobotę przed tą datą czy po. Ogólnie zastanawianie było na głos, czyli czekaliśmy na sugestie najbliższych gości co komu pasuje. Mój mąż ma 2 siostry. Jedna jest chrzestną Igusi (ta co nie słyszy) jej mówilismy, że planujemy imprezkę 25 sierpnia z drugą nie rozmawialismy w tym temacie (jestem prawie pewna że obie o tym rozmawiały) . No i co ...? ta druga mi dziś smsa pisze, że zaprasza na chrzciny jej syna  na niedzielę 26 sierpnia.... (10 miesiący już dziciak ma - a miał byc chrzczony na wiosnę )
nosz kurcze .... kto zaprasza na chrzciny na tydzień przed wydarzeniem??? no i do cholery ona mi to na złość robi czy jaki h...? jeszcze w lipcu mówiła , że trzeciego dzieciaka chrzcić nie będą co nas bardzo zdziwiło bo dwóch poprzednich ochrzcili , a jak się 3 urodził zimą to mówili że chrzciny na spokojnie wiosną....
Mąż problemu nie widzi.  Dla nas kilka dani w tą czy w tamtą wielkiego problemu nie robi... ale po co tak ... toć nie załatwiali chrzcin z księdzem wczoraj.... po co tak zwlekali z zaproszeniem.... ja tam w tym widzę czystą złośliwość i tyle. Jej dwóch pierwszych synów urodziło się w połowie lipca tak jak mój Jasiek. Wiec żebym ja jej daty na urodzinki nie ubiegła to zaproszenie na urodziny synów wysłała już 3 tygodnie przed planowaną imprezą...  a na chrzciny postanowiła zaprosić na tydzień przed.... ech...

4
komentarzy
avatar
Możliwe, że ktoś ją naciskał, żeby ochrzciła dziecko przed roczkiem i może faktycznie załatwili to z tygodnia na tydzień... zawsze zdążą zrobić 2 imprezy - chrzciny, potem roczek - i dziecko zgarnie podwójną porcję prezentów. Myślę, że o to chodzi ; )
avatar
Tak prezenty to napewno to ...ja bym nie poszła ...na tydzień przed informacja o chrzcinach bez sensu bym nie szła ..
avatar
Kurcze, z rodziną to tak czasami z dupy wychodzi i nie wie człowiek co zrobić. Wkurwia się, ale nie iść nie wypada. A wygarnąć szwagierce trochę głupio nawet jeżeli zrobiła to z premedytacją.
Ja z bratową też mam dziwnie. Oni mają urodziny 10.08 ona, 11.08 chrześniak, 1.09 brat No i generalnie 4 lata z rzędu ja kupowałam tort na urodziny chrześniaka i albo u nich robiliśmy ur albo u mnie. A zeszłym roku, ona upiekła tort i 11.08 wywiozła Krzysia do swojej siostry żeby tam odprawić urodziny... beze mnie Jak jej powiedziałam, że trochę słabo to mi powiedziała: "zawsze możesz przyjechać na kawe". O ty pizdo -.- W tym roku byli na wakacjach w ur, więc pojechaliśmy w niedzielę do nich wieczorem i zostaliśmy ugoszczeni wodą mineralną smakową A oni nawet nie rozpakowali prezentów co dla nich mieliśmy Więc widzisz, że takich żmij jest więcej Na czym to u Was w końcu stanęło?
A jak zabawy w dni płodne się skończyły? Czy nadal czekasz?
avatar
Hej jak Igunia ??
Dodaj komentarz

Pora ponarzekać.OJ PORA. czasu mam mało, bo musze iść spać - żeby jakoś jutro funkcjonować...
Koleżanki moje kochane, czytelniczki mojego pamiętnika. 
Chciałabym was poinformować, że jestem bliska wysłania mnie do psychiatryka - na wakację w miękkich ścianach.
Moja kochana Igusia powinna zmienić imię na Histeria albo Awantura tudzież Królowa Bezsenności. 
Do rzeczy. Od swoich pierwszych urodzin moje dziecko zmieniło się nie do poznania. do tego stopnia że moja mama polewa i daje jej pić wodę z "cudownego źródełka w Gieczwałdzie"
Moja kochana , łagodna Igusia na każdym kroku i o wszytko robi histerię. Do tego stopnia że uderza głową  o podłogę... nie że puknie... tak stuka że na czole siniaki ma!!!!! musze ją mocno trzymać, bo tak się rzuca że ciężko ją opanować. To mnie bardzo martwiło ale doszło coś gorszego. Od dnia wyprawianych urodzin budzi się w nocy z wielkim krzykiem. Jakby coś ją bolało albo coś się jej strasznego przyśniło. Podawałam przez pierwsze dni ibuprofen - bo może ząbki. po leku było lepiej. Natomiast bez leku ryk, wycie takie, że uszy odpadają prze 2-3-nawet 4 godziny w nocy. Po 3 tygodniach czystego nocnego koszmaru poszłam z nią do lekarza. Ten po przeprowadzonym wywiadzie i pokazanych przeze mnie filmikach stwierdził, że są to lęki nocne. I jak powiedział ma dobrą i zła widomość. cytuję: nic jej nie dolega - w sensie fizycznym, nic ją nie boli, a zła jest taka, że takie lęki mogą trwać do 4 roku życia....................................... (jeszcze trzy???!!!!)
 lekarz wypytał czy pojawiły się jakieś zmiany... (nie było) czy nagłe , stresujące sytuacje ( nie było)... 
Ja jestem na skraju. Po 4 tygodniach wiecznego niewyspania, bo nawet jak małą wycisze, utulę. położę się z nią spać w jednym łożku to po chwili się wybudza......i mam powtórkę z rozrywki. nie wiedział, że dziecko w płaczu może takie dźwięki emitować.... mój maż je porównał do zabijania świaniaka.

Do tego wszytkiego moj mąż własnie nadgodziny robi w pracy. z lekka został przymuszony... ale to tak po cichu, za kilka dni mu się umowa kończy wiec nie wypadało odmawiać.... wiec bedny chłop po 12 godzin robi od 18:00 do 6:00 rano. wstaje o 15:00 a za 2 godziny do pracy wychodzi. Jakby nie patrzec przez 2 godziny na dobę nie wiele mi pomoże....

No i dziś jeszcze pralka mi powódź zrobiła. jakbym ku..a miała mało na głowie. Zalała całą łazienkę. dobrze że w porę zauważyłam, bo by mi całą chałupę zalała. 

to na razie tyle. jest za późno muszę iść spać. gdyby nie to ponarzekałabym sobie jeszcze. 
w złą godzinę to napisałam. słyszę, że iga płacze. uciekam. 
dobranoc tym co mogą spać

4
komentarzy
avatar
Boze, a wczoraj wlasnie myślałam o Was. Nie wiem czy mozna takim maluszkom, ale moze jakas melisa na sen? A w ciągu dnia nie masz możliwości sie zdrzemnąć? Bo sie Babko wykończysz. A te ataki histerii bez powodu? Często?
avatar
Może i można melisę podawać ale lekarz powiedział, że na nocne leki melisa nie działa. Ataki złości po kilka razy dziennie. Jak jest niewyspana albo głodna to histeria kilka razy murowana.
Dziś w nocy było w miarę dobrze. koło 24:00 jak się obudziła wzięłam ją do siebie do łózka i zasnęła bez wiekszego płaczu, spałysmy do 5:00 potem już mi się nie udało jej uspać.
Oprócz tych ataków to młoda jest super. jest charakterna ale gdy jest wszytko po jej myśli to jest cudowną słodką łobuzicą - kto ją widzi tak z przypadku np. jak ide do jakiejś znajomej na kawę. To uważa się ją za grzeczną i cudownie słodką i najczęsciej słyszę, że przesadzam jak próbuje opowiedzieć jaka Iga jest na co dzień. Wiec chyba nie jest aż tak źle - skoro inni tego nie widzą. Natomiast gdy ktoś bywa u mnie często i zna ją dobrze (czyli moi rodzice )to doskonale mnie rozumieją.
avatar
Nie wien dla niwktorych to moze glupie ale widzialam kilka razy jak ktos potrafi takie dziecko zauroczyc ktos malej za bardzo nie pochwalil jakas znajaoma ktos z rodziny?.U meza kuzynki byl taki przypadek i babcia wziela meska przepocona koszule i dziecko przez nia przelozyla ale nie wiem czy czegos przy tym nie mowila i jak reka odjal
avatar
Też uważam, że to może być zauroczenie nikt do wózka nie zaglądał spacer itd ?? Nawet z rodziny lub obcy ?? Głupie ale tak jest ...
Spróbuj też te herbatki na dobranoc dla malucha ....dużo siły i wytrwałości
Dodaj komentarz

Iga kilka dni temu skończyła 14 miesięcy. 
Ataki złości jakby mniejsze.
Nocne budzenie i lęki różnie. Są noce , że przesypia je całe, w swoim łózeczku z kilkoma wybudzeniami ale podaje smoczek i śpi dalej, a są noce , np. dziś że jest nagły , ostry płacz i nic innego jak mocne przytulenie i położenie jej sobie na piersi nie pomaga. Po takim przytuleniu i wtuleniu we mnie po jakimś czasie usypia leżąc mi na piersi. Po jakimś czasie i po kilku próbach przekładam ją obok i tak śpimy. Czasem znów płacze i cykl się powtarza a czasem śpi już do rana. 
Miałam taki etap w ciągu tych dwóch miesięcy, że na poważnie myślałam o zauroczeniu - z resztą nie jedna osoba mi to mówiła. Mamy za płotem sąsiadkę z którą 30 lat żyliśmy w zgodzie, a 2 lata temu prowadziła się do niej konkubina syna i zaczęła się panoszyć, a to przeszkadzał jej nasz York, bo szczekał wieczorem wypuszczony na siusiu , a to inne pierdoły.... W dzień roczku Igusi zadzwoniła na policję , że niby za głośno jesteśmy. Urodzinki były wyprawiane w ogrodzie. Policja nawet do nas nie weszła , tylko postali posłuchali co się dzieje i odjechali. Za jakiś czas zadzwoniła ponownie. Policja znów podjechała tym razem poszliśmy do nich z męzem. Pogadaliśmy z nimi, Powiedzieli że powodów do interwencji nie widzą. Zwykłe spotkanie w ogrodzie z ogniskiem... odjechali. Ale się musiało w sąsiadce gotować wiec wyskoczyła na balkon i na nas że tacy że owacy , że pijaki.... Od tamtej pory dzieciak mi po nocach wyje ... sąsiadka się nie odzywa, innych sąsiadów przeciwko nam nastawia. Na mnie ostatnio nawrzeszczała, że źle się prowadzę... !!! no skandal. Sama jest 60letnią panną urodziła dwóch bękartów , każde dziecko z innym. Teraz mieszka z jeszcze innym facetem . trzyma pod dachem konkubinę syna , która urodziła bękarta i do tego znów jest w ciązy. I ona ma czelność mówić mi, że  się źle prowadzę i sugerowała na całe gardło, że moje dzieci nie są mojego męża. Cytuję "ja ci pod materacem się siedziałam ale któż to wie..."  W życiu bym nie przypuszczała że ta stara bezzębna babcia, która zawsze pierwsza dzień dobry mówiła, zawsze o wszytko wypytała ( raczej z życzliwością i prostotą - bo jest to kobieta bez wykształcenia ale podstawówkę chyba ma) zmieni się tak pod wpływem konkubiny syna.... No i teraz podejrzewam ją, tą starą klępę, że mi urok na dzieciaka rzuciła.... Ogólnie chyba nam źle życzy, bo ostatnio wszytko znam się psuje. W samochodzie padła pompa paliwa, pralka całkiem siadła i trzeba było kupić nową, dzień poźniej padła zmywarka, mąż ją reaktywował ale pochodziła 2 tygodnie i znów padła. wczoraj wezwaliśmy mechanika - skasował 70zł napocił się przy niej prawie 2 godziny i powiedział , że zepsuł się moduł. cena nowego 800zł. Jeszcze tego samego dnia jechaliśmy do sklepu po nową zmywarkę. Całe szczęście mieliśmy jakieś oszczenosci , bo z jednej wypłaty kupić pralkę i zmywarkę to tak nie chop siup , bo przecież ja już dochodu nie mam , bo jestem na bezpłatnym wychowawczym. W lodówce całe szczescie padła tylko żarówka, a zacinający się pilot od telewizji został wymieniony na nowy w punkcie serwisowym. Ciekawe co jeszcze padnie.... a mąż zalał laptopa ale całe szczęscie po wyschnięciu działa. 

Dni mijają jak szalone. 
mam wrażenie, że życie mi ucieka.
tylko dom i dzieci
żadnych wyjść do znajomych, żadnego życia towarzyskiego. 
raz czasem 2 razy w tygodniu jestem u jakiejś koleżanki na kawce. oczywiscie co najmniej z jednym dzieckiem. 
Ostatni raz gdzieś bez dzieci byliśmy na weselu szwagierki ponad rok temu, tyle , że ja wtedy byłam w 9 miesiącu ciązy. od kiedy Iga jest na świecie nie byliśmy nigdzie sami. 

Iga jak na 14 miesięczne dziecko mówi mało.
mama 
tata
ba (bam)
da (daj)
nie
didi (smoczek)
jaju (jasiu) ale nie zawsze jej wychodzi
baba 
be (na coś brudnego)
niam niam
aa - jak robi kupke albo widzi kogos na toalecie
no i jeszcze odgłosy zwierzątek
i to chyba wszytko. po swojemu nawija ciągle. 
już nie mogę się doczekać aż zacznie wiecej mówić, bo wtedy bedzie się mniej denerwować. teraz jak coś pokazuje, a ja nie wiem o co jej chodzi to zaraz płacze albo krzyczy. 

ogólnie rozumie bardzo dużo. wykonuje polecenie, typu idź zanieś mamie, pokaż jasiowi. daj lali pić. gdzie jest miś, 
przynosi pusty kubeczek i mówi niam niam itd. 

postanowiłam zacząć nocnikowanie. Poki co nocnik stoi w pokoju, ona się z nim oswaja bez ściągania pampersa. Siada i mówi że robi aaa. czesto jak juz ma narobione kolejny etap przed nami. szkoda że nie jest lato. było by dużo łatwiej. Kupiłam już pieluchomajtki i jak skończę opakowanie zwykłych pampersów zaczynamy naukę. 

Ogólnie jest bardzo bystra. naśladuje we wszystkim Jaśka. Wieczne wyrywanie zabawek doprowadza mnie do szału. młody robi jej na przekór , ta się drze w niebogłosy.... 

własnie skończyłam rozmawiać przez telefon. zadzwoniła moja mam i poinformowała mnie że goście jadą.... ja pierdziele "zwali" mi się na głowę 5 osobowa rodzina. o-O Jezu. a ja nawet chleba na zapas nie mam. wczoraj z mezem stwierdzilismy ze nie jedziemy na żadne zakupy , bo na mieście szał. ludzie przeciez jak jest długi weekend to kociego rozumu dostają i robią zapasy jakby tajfun nadchodził. Wiec my sobie darowaliśmy. W lodówce echo - no moze nie echo ale na pewno nie mam z czego zrobić obiadu czy kolacji na ciepło dla tylu ludzi. 
Ide budzić męza (spi po nocce) i zbieramy się na cmentarz. Chcemy tak trafić żeby Igusia zasnęła w wózku i wypadło to na jej drzemkę. 

1
komentarzy
avatar
To takie prawo serii, jak sie sypie to wszystkko na raz. U nas sie mowi, ze rzucil ktoś urok, albo popatrzył złym wzrokiem. A żeby odczarować czerwona wstazke trzeba na łóżeczko zawiązać
Dodaj komentarz

U nas ospa.
2 tygodnie temu rano w poniedziałek jaśkowi wyskoczyły pierwsze 3 kropki na karku. po powrocie z przedszkola zrobiło się ich więcej i podeszły wodą, wieczorem doszła gorączka. Byłam prawie pewna że to ospa. następnego dnia rano lekarz na wizycie potwierdził. Młody był dzielny gorączkował tylko 2 dni , kropek nie miał dużo ale były sporej wielkości. Nie drapał się i nie był jakoś specjalnie marudny. 2 tygodnie później we wtorek pierwsze kropki pojawiły się u Igusi. W środę czyli wczoraj poszłam do lekarza w sumie tylko po to żeby dobrał dawki leku. Rano Iga u lekarza nie wyglądała jeszcze źle. sporo kropek na głowie, buzi i karku kilka na reszcie ciała, pogodna wesoła. Natomiast gdy wstała z drzemki byłam przerażona. Niesamowity wysyp krost. jest ich mnóstwo. Na pupie i pipci krosta przy kroście , są ogromne, plecy twarz kark, głowa obsypane. Jestem przerażona. Noc koszmarna 39,6 stopnia gorączki , która nie chciała spaść. Spałyśmy z przerwami tylko kilka godzin. 
Niby młoda dostała leki wyciszające wirusa ale dwie dawki z trzech przyjęła może w połowie, może mniej. każda próba podania leków to histeria, plucie i kaszel aż do odruchu wymiotnego. To samo przy podawaniu leku na gorączkę....
Najgorsza ta bezradność... i ten ciągły płacz. 

1
komentarzy
avatar
Biedna trzymajcie się dziewczyny
Dodaj komentarz

Domowy szpital ciąg dalszy.
Iga ospę przeszła strasznie. Pierwsze 3 dni koszmar, poźniej co raz lepiej. Po 5 dniach krosty zaczeły przysychać. 6 dnia ospy pojawił się brzydki mokry kaszel. Wprowadziłam syrop na kaszel i lek na przeziebienie. Stan się nie poproawiał nie pogarszał, gorączki brak. Dziś poszłam do lekarza, zeby ją osłuchał , bo coś za długo kaszel nie mijał. Niespodzianka Ropne zapalenie oskrzeli. Antybiotyk na 5 dni , kontrola za 7. 
Międzyczasie Jasiek chorował na żołądek. Jak to mówią sraczka i rzygaczka + gorączka przez 3 dni. 
Wczoraj mnie coś dopadło, gardło i zatoki zawalone. Jest CUDOWNIE. Wczoraj wypiłam 4 piwa i sobie popłakałam w samotnosci. od razu lepiej.  

2
komentarzy
avatar
Zdrówka dla Wasc...
avatar
O kurcze to nieciekawie. Nie szczepiłaś Igi na ospę czy nie zdążyłaś? A jak te jej lęki nocne? Coś lepiej ?
Czasami trzeba sobie popłakać. Dużo sił dla Ciebie i zdrówka dla dzieciaków.
Dodaj komentarz

Iga rok i 5 miesięcy.

Miesiąc czasu Iga cieszyła się dobrym zdrowiem. Po ospie i zapaleniu oskrzeli mieliśmy bardzo dobry czas. Jasiek chodził do przedszkola i nic nie przynosił
święta spedzilismy w rodzinnym gronie. sylwester udany.
W styczniu codziennie byłam z małą na spacerze (drzemka) do tego wychodziliśmy na śnieg. Nietety tydzien temu jasiek przytargał z przedszkola grypę. Zaraził mnie i Igę. Choroba przekształciła się w zapalenie oskrzeli u Jaśka, u mnie osłuchowo czysto ale kaszel okropny a Iga prawdopodobnie zapalenie płuc. Cała trójka z gorączką , ja do 39, dzieci 40. Iga dostała skierowanie do szpitala.  Koszmar. Powoli wychodzimy z choroby.
Iga jak na swoje prawie półtorej roku mówi niewiele. 
mama, tata, daj, didi (smoczek), babcia, dziadzia, nie, niamniam, ała, nia (nie ma), bam, pepa (świnka z bajki) , lala,  Ania, A A (na siusiu i kupke), do tego odgłosy zwierząt i przedmiotów pewnie coś ominęłam ale myślę, że to niewiele. 

Rozwija się dobrze, jest bystra i bardzo charakterna. Szybko się uczy. Naśladuje Jaśka w zabawach. Uwielbia szaleć. Wygłupki z tatą to jej ulubione zajęcie. Ładnie też bawi się sama. Lubi tańczyć, oglądać książeczki...
Zdecydowanie jest uzależniona od smoczka. najchętniej nie rozstawałaby się z nim na krok. A teraz w chorobie to już w ogóle ciągnie go non stop. 
no i tyle z mojego pisania. Iga wstała

2
komentarzy
avatar
Kurcze to rzeczywiście ciężki czas. Dobrze, żę wychodzicie na prostą i oby zostało tak. Nie myślałaś o jakiejś kuracji odpornościowej? OD września Iga idzie do przedszkola?
Z mówieniem to bym się nie martwiła, szybko nadrobi. A powiedz jak te lęki nocne? Uspokoiły się?
avatar
Iga ma swoje tempo i jeszcze się rozgląda ale ja wam życzę przede wszystkim zdrowia.
Dodaj komentarz

Nocne lęki trwały kilka miesięcy. Postępowałam według porady lekarza i z czasem było co raz lepiej. Teraz gdy wybudza się w nocy i woła "opa" to nie ma bata resztę nocy śpi ze mną. Każda próba odłożenia do łóżeczka kończyłaby się histerią dlatego kilka nocy w tygodniu mała śpi ze mną. Są noce gdzie przesypia je ciągiem i do rana śpi w swoim łożeczku, a są takie, że musi spać z mamą i kropka. Teraz w chorobie śpi ze mną. Ale to mój wybór - chce mieć ją na wyciągniecie ręki.
Do przedszkola iga pojdzie dopiero w wieku 3 lat. Nie planuje posyłać jej wcześniej. Poki dajemy radę finansowo nie chce wracać do pracy. 
Jeśli chodzi o jej mowę to absolutnie mnie to nie martwi. Są dzieci co w jej wieku nie mówią nic. Oczywiscie chciałabym żeby mówiła wiecej było by łatwiej się komunikować. Do listy wymawianych słów dopisuje papa, opa, but, kapcie,  
dziś znów wpis krótki - weny coś nie mam. czas brać się za obiad

1
komentarzy
avatar
Hej Kochana
Dodaj komentarz

w poniedziałek byłam z Igą u lekarza. zapalenia płuc ciąg dalszy. lekarz nie dał kolejnego antybiotyku - bo to były już trzeci. dostała jakiś mocny syrop. 
jasiek od poniedziałku poszedł do przedszkola, bo był już zupełnie zdrowy. dziś jest piątek. chodził do przedszkola 4 dni. dzis w nocy dostał gorączki. 39 stopni. rano lekarz. ten dał skierowanie na krew. crp 7 norma do 5 wiec nie wiele podwyższone. nie dostał antybiotyku- ma ten sam syrop co Iga. Diagnoza grypa. Jak mi zarazi Igę grypą, gdzie ona nadal z płucami się boryka to może nie być ciekawie. 
Iga od kilku dni śpi bardzo niespokojnie, chyba ząbkuje. budzi się co poł godziny , dostaje pić i zasypia. to 4 noc  z rzędu gdzie śpię jak zacjąc po kilka godzin. dzis jeszcze czuwałam przy jasku. Zastanawiam się jakim cudem jestem gruba? ciągle nie wyspana , zmęczona, zestresowana. nie jem dużo.... a dupa rośnie. 

0
Dodaj komentarz

choróbska w domu ciąg dalszy.
do znajmych co mają dzieci się ironicznie śmieje , że do zobaczenia latem, bo nie wiem czy wyjdziemy z chorób do wiosny. 
Jasiek nadal chory. leki się kończą a on zamiast lepiej to gorzej. kaszel pięknie odrywający się w jeden dzien zrobił się suchy i męczący.... u nas ferie wiec zabrałam go do kina (bilety kupione 2 tygodnie wcześniej) i po tym kinie tak mu się pogorszyło. Aż nie możliwe, żeby to kino mu zaszkodziło. na dworze było 10 stopni bez wiatru. a on tylko przeszedł z auta do budynku. w kinie bez kichających i prychających dookoła . nie wiem o co chodzi.... teraz dzieciaki mi zasnąć nie może bo kaszle i kaszle już drugą dawkę syropu na kaszel mu dałam. zapowiada się fajna noc. 
Iga już nie kaszle. co mnie bardzo cieszy. natomiast w pieluszce katastrofa. Nie pisałam o tym wcześniej ale mała ma strasznie wrażliwą skórę przez co na momencie się odparza. niezauważona kupa przez 15-30 minut potrafi zaognić jej tak skórę że szok, przez to miała kila infekcji drożdżaków... jak to lekarz nazwał infekcja odpieluszkowa. Po tej infekcji gdzie pipuszka pupcia pośladki po prostu ogień po odparzeniu przeradzały się w infekcję drożdżaków. Mam przez to psychozę co poczuję tematyczną woń zaraz zaglądam do pieluszki wiec młoda co rusz jest obwąchiwana tu dzież ma zagladane w majty. 
historia wygląda tak: po odparzeniu i infekcji leczonej mocnymi lekami zauważyłam, że sklejają się jej wargi mniejsze w pochwie. lekarz kazał rozchylać żeby dziurka się nie skleiła. walczyłam dzielnie  Iga miała mnie dość, bo co zmiana pieluszki to nieprzyjemne rozciąganie warg, aż zaciskała kolanka broniąc się przed zabiegiem. Ale niestety w trakcie tej walki nastała ospa. Główny atak krost to była głowa, twarz plecy, pupa i pipcia. (mam drastyczne zdjecia, które zrobiłam dla lekarza - nadal mnie przerażają - on raczej też się przeraził, gdy je zobaczył) wtedy też przestałam rozchylać jej wargi sromowe, bo nie chciałam przysparzać jej dodatkowego bólu. Po chorobie stało się jasne, że dziurka w pochwie zarosła. gdy rozchyliłam jej wargi okazało się, że jest tylko dziurka od cewki moczowej drugiej nie było, zarosła dość grubą błoną. jakoś przez miesiąc zaglądałam rozchylałam i chyba liczyłam na cud, który nie nastąpił. (mam przypadek w rodzinie, gdzie dziewczynce też zarosła dziurka i miała zabieg chirurgiczny w wieku około 2 lat) . 
Przy kolejnej wizycie u lekarza z powodu kaszlu wspomniałam, że taka i owaka sytuacja z dziurką, a on mi maść przepisał i powiedział, że zabieg chirurgiczny to ostateczność. I po około 3 tygodniach radość wielka, bo przy rozchyleniu zobaczyłam dziurkę taką mini mini wielkości główki od szpilki, a za 2 dni już całkiem normalnej wielkości dziurkę jak u 1,5 roczniej kobiety przystało. Smaruje dalej bo liczę na to, że jedna z warg, która przyrosła w drugą strone też się odklei. Pipuszka i dupka wyglądają bardzo dobrze w sensie koloru - zero odparzeń itd. 
No i teraz cały powód wpisu.... dziś poprosiłam 15 -letnią siostrzenicę o pomoc przy dzieciach - chodzę na kurs i czasem jak mąż nie może, to proszę ją o opiekę nad dzieciorami, żeby dziadków odciązyć - mieszkają w bliźniaku za ścianą. wiec jak by co zawsze pomogą małoletniej. 
Gdy byłam na kursie dostałam smsa od 15 latki , że Iga cały czas mówi AŁA i podwija sukienkę. Odczytałam go dopiero na przerwie, po pół godzinie.... Niestety młoda opiekunka się nie domyśliła że Iga ma kupkę w pampersie. Jak do niej oddzwoniłam na przerwie to poinformowała mnie, że zadzwoniła do babci i że wszystko ok, bo ta już przyszła. 
jak godzinę później wróciłam do domu to zastałam rycząca igę, którą nosiła babcia na rękach, a mała krzyczała ała ała. dostałam opierdziel od własnej matki, że Iga ma bardzo czerwoną pipcię i pupę i że czemu ja nic z tym nie robię. ALE byłam wściekła! 
zajrzałam w pampersa, a tam ogień po całości i niedokładnie wyczyszczona strefa ogniowa. jestem przerażona. skóra , aż krzyczy z czerwoności. młoda też krzyczy , bo w chuj ją piecze! umyłam ją  i posmarowałam czym trzeba. teraz tylko się musze pomodlić zeby z kolejnego odparzenia nie powstało zapalenie !!!!
Nie mogę i nie chce być z dzieckiem 24h na dobę. bo zwariuję . (ostatnio jaska straszyłam, ze jak nie przestanie sie źle zachowywać to bedzie mnie odwiedział w szpitalu z miękkimi ścianami, bo mnie tam zamkną i bede tam odpoczywać- całe szczescie nie zrozumiał )  Chyba po prostu nie da się być w kilku miejscach na raz. Do pracy nie wróciłam, bo nie chce, aby mi obce osoby dzieci wychowywały . ale z drugiej strony siedzieć w domu jak ciołek i się nie rozwijać też nie chce.... do cholery kurs na który chodze to tylko 2 razy po 2 godziny w tygodniu. I nawet na tyle czasu tylko dla siebie  nie mogę sobie pozwolić?

3
komentarzy
avatar
Możesz i musisz sobie pozwolić na czas dla siebie i wyjścia.
Zdrówka dla dzieci i jak sytuacja z pieluszką? Lepiej?
avatar
Współczuję Ci tej pieluszkowej gehenny! Mam nadzieję , że już lepiej! Już niedługo odpieluszkujesz pewnie to Wam będzie łatwiej. Jak dobrze rozumiem Twój dylemat z tym czasem dla siebie! Mam podobne rozterki i jestem nienauczona, że ktoś "wisi" na mnie 24/h/7/dt, to można zwariować, jak piszesz. Ja mam jedno, dlatego tym bardziej Cię podziwiam, że dajesz radę!
avatar
Brzmi to wszystko strasznie. Nie wiem czym smarujecie pupę, ale podobno te maści z cynkiem mają tendencję do sklejania warg.
No właśnie z jednej strony fajnie jak można pozwolić sobie żeby być z dziećmi w domu, a z drugiej jednak praca to jakaś "odskocznia". Zdrówka dla Was. Mam nadzieję, że Jasiek szybko wyzdrowieje.
Dodaj komentarz
avatar
{text}