avatar

tytuł: historia jak ich wiele...

autor: efta

Wstęp

about me

O mnie:

about me

Jestem/chciała bym być mamą:

about me

Moje dzieci:

Jaś ur w lipcu 2014 Iga ur w sierpniu 2017

about me

Moje emocje:

Od dawna zbierałam się za wpis. 
Jakoś ani czasu ani mocy na to nie miałam.
Iga wyzdrowiała. Mąż do dziś boryka się z bólem ucha. 
Dużo się ostatnio działo i nie chce mi się tego opisywać, a wiec w skrócie. 
3 tygodnie temu był pożar u rodziców w piwnicy. spaliło się pomieszczenie/ warsztat taty. Poszły z dymem maszyny, piły i i narzędzia, a co nie zostało spalone zalali wodą strażacy. Pożar był spory i groźny. Całe szczęscie był szybko zauważony i nie rozprzestrzenił się na resztę domu. Tata próbował gasić sam gdy ja dzwoniłam pod 112. międzyczasie mama wyjeżdżała samochodem z garażu. wszytko działo się bardzo szybko. Okropne przeżycie. 

3 dni temu jasiek obchodził swoje 5 urodziny. Pogoda dopisała wiec urodzinki wyprawiliśmy w ogrodzie. Było bardzo fajnie i miło. Jasiek zadowolony i szczęśliwy, bo goście dopisali. 

Iga od kilku dni nie śpi w dzień :/ czyli nie ma już ani jednaj drzemki mimo tego że próbuje ją uspać i idę z nią na spacer.  czyste szaleństwo, bo pod wieczór jest już nie do wytrzymania. 

Moja dieta poszła się je.ć. Od powrotu z Bułgarii straciłam moc, chęci i ochotę na walkę. Na wakacjach przytyłam około 3 kg , teraz dobiłam jeszcze kolejny kilogram. Na spacery i ćwiczenie było za gorąco - idealna wymówka żeby nie pojść pobiegać. żołądek po urlopie miałam rozepchany wiec ograniczać się było cięzko ... wczoraj na wadze 69,5 kg czyli 3,5kg wiecej niż przed wyjazdem na urlop. Oczywiscie widzę tą zmianę w lustrze i po ubraniach :/ Obym nie wróciła do wagi początkowej!!!! co to to nie. 

Wczoraj wpadło mi w oko ogłoszenie o pracę. atrakcyjne ogłoszenie. nie planowałam jeszcze wracać do pracy. (mam jeszcze rok wychowawczego) ale postanowiłam że wyślę cv. a nóż widelec.... 

3
komentarzy
avatar
Bardzo mi przykro z powodu pozaru. Dobrze, ze rodzicom nic sie nie stało. Najlepsze życzenia dla Jaska. Ile Ty masz tego wychowawczego? U nas pogoda teraz 15-19 st, trzymam kciuki za zmotywowanie do dalszej walki z kg.
avatar
Bardzo mi przykro z powodu pozaru. Dobrze, ze rodzicom nic sie nie stało. Najlepsze życzenia dla Jaska. Ile Ty masz tego wychowawczego? U nas pogoda teraz 15-19 st, trzymam kciuki za zmotywowanie do dalszej walki z kg.
avatar
O rany okropna sytuacja z pożarem współczuję da się chociaż coś z ubezpieczenia odzyskać?
Trzymam kciuki za pracę kto wie może to będzie to. Zdrówka dla Was i udanej słonecznej pogody.
Dodaj komentarz

wcale wesoło mi nie jest ale mam ochotę na trochę sarkazmu. a co tam. 
macierzyństwo to cudowna sprawa!!!! 
zaczęłam brać ziołowe tabletki na uspokojenie (pewnie psychiatra by mi lepsze dał - ale nie chce mi się iść do specjalisty),
biorę bo , wygląda na to że muszę. (mój mąż też tak myśli - wiec raczej wesoło nie jest)
jestem wiecznie wkurwiona. nie że zła lub poddenerwowana. jestem wkurwiona. mój poziom relaksu jest zerowy. ewentualnie jest dobry - ale jak śpię) powód główny relacje domowe a dokładniej: mój kochany pierworodny syn i jego miłość do siostry i reszty rodziny. Jasiek jest wiecznie pobudzony i nieusłuchany. Jest do tego stopnia nie dobry że wzbudza we mnie złe odczucia. nie pomagają kary typy jak się nie posłuchasz to będzie kara ...idź do kąta lub nawet bedzie klaps. 
On nie zdaje sobie sprawy ze swojego zachowania wobec siostry. To przez niego Iga miała dziurę w głowie, bo to on "pomógł" jej spaść z trampoliny i nawet wspominając mu co było nie pomaga. tzn mówienie dosłownie: "Synek pamiętaj że na trampolinie nie możesz jej popychać". 
Wieczne rozdzielanie ich kłótni , ciągłe powtarzanie co wolno a co nie, wzbudza we mnie wielkie nerwy. Jak musze 101 raz powtórzyć nie skacz na kanapie, nie wchodź za fotel, nie pokazjuj jej złych zachowań, pamiętaj ze ona sobie nie poradzi, że zrobi sobie krzywdę , nie przechodż górą przez bramkę zabezpieczającą przez schody, bo  ona bedzie cię naśladować, a to dla niej niebezpieczne  i w kółko to samo i ciągle itd. po 100 razy dziennie.
I te piękne cudowne słowa kiedy słyszę od męża. nie krzycz na nich, a daj spokój. raz nie zawsze. a o co ci chodzi. 
do tego słyszę od rodziców którzy mieszkają w bliźniaku obok. przesadzasz. nie krzycz tak na nich. Oni są nerwowni i krzykliwi bo ty tak na nich krzyczysz. 
i tu mi się nasuwa mnóstwo przykładów ale aż przykro o nich pisać...
ale kiedy powiedziałam rodzicom, że chce wrócić do pracy i potrzebuje ich pomocy pomiędzy zmianami w sensie że ja ide do pracy na 13:00 a mój mąż kończy pracę o 14:00 wiec około 1-2 godzin dziennie mieli by zajować się moimi grzecznymi dziećmi to dowiedziałam się że NIE. nie pomogą mi. Bo to są trudne dzieci a oni byliby uwiązani. (dodam że oboje są emerytami) 
tu miał być dodany jeszcze uroczy sarkazm ale jestem zmęczona ide spać

2
komentarzy
avatar
Śpij odpoczywaj i zbieraj siły kurde jeśli potrzebujesz wrócić do pracy to może jakaś opiekunka na te - 2h? Rozumiem Cię doskonale, może Jasiek ma taki etap może musi gdzieś się wybiegac eyszslec spożytkować tą energię? Masz rację w 100% i nie przesadzasz a sąsiedzi niech pilnują swojej dupy.
Trzymaj się dzielnie dasz radę baaa Ty dajesz radę a idealne macierzynstwo nie istnieje.
avatar
Ja kilka razy usłyszałam że moje dziecko jest nerwowe, bo ja się często denerwowałam w ciąży .
Dodaj komentarz

w weekend mąż miał wolne - trafia się to raz na miesiąc - więc wybraliśmy się odwiedzić moją rodzinkę która mieszka nad morzem. Tam cudowna rodzinna atmosfera - zawsze można liczyć ta tych ludzi. Dzieci o dziwo grzeczne - na ich możliwości oczywiście... Dotarliśmy do celu w piątek na obiad. w sobote z rana wybraliśmy się na plażę. O rzesz kurde i wszelkie inne przekleństwa. Mielo to koszar dla rodzinnego wypoczynku.(no niby o tym wiedziałam, bo sama jak byłam panienką to wiedziałam jakie siupy ochy i achy działy się w Mielnie). Pojechaliśmy koleją spod Koszalina bo samochodem stalibyśmy w korkach, a potem byłby problem z parkowaniem. Gdy od stacji pkp dotarliśmy do plaży zobaczylismy super mega wąską plażę z mnóstwem ludzi i parawanów. stwierdziliśmy że przejdziemy promenadą na mniej oblegane miejsca. Spacer promenadą odstraszył nas super ekstra mocnym odorem moczu.... wiec wbilismy się na plaże kolejnym zejściem. w związku z tym że nie było gdzie się rozłożyć wiec na skrawku wolnego miejsca na piasku położylismy nasze rzeczy i pozwoliliśmy dzieciom pomoczyć tyłki w falach Bałtyku. W ciągu pół godziny już tam nas nie było. Normalnie mały koszar. Wróciliśmy w okolice stacji PKP i tam dzieci pobawiły się na placu zabaw po czym wróciliśmy kolejką do domu. Uważam że zmarnowaliśmy czas jak i  pieniązki  (i tu pewnie nikogo nie zdziwię , 3 lody i 1 wafelek - 24zł) sama kolejka w jedną stronę 5km, w obie strony zapłaciliśmy tylko  13zł za nas wszytkich wiec ukłon dla pkp. chociaż tu nie zdzierają ... jakbym miała wykupić w Mielnie cały urlop i tak by wyglądał jak ta chwilowa wycieczka to chyba bym się pocięła. Nie wiem czy ludzie lubią taki ścisk i smród czy to przypadek że tam trafili. Mielno zawsze kojarzyło mi się z super dyskotekami , szaleństwem itd. ale jeżdziłam tam gdy miałam około18- 20 lat. Teraz to dla mnie żenada odpoczynku.... jak ktoś się tam wybiera z dziećmi i chce wypocząć - NIE POLECAM. 

Nie patrząc na to na wyjeździe odpoczęłam. Dzieci były grzeczne bo dostały super ekstra dodatkową serię dostępu do telefonów/tabletów i internetu. Wiem super mało wychowawcze...
Dzięki temu nam udało się odetchnąć a oni chyba mało nabroili. (kilka zepsutych gażetów typu oderwana nóżka od ramki (Iga), wielka plama na obrusie i fotelu od slime (Jaś) z fotela spałam , obrusa nie dało się uratować, zerwanych kilkanaście kwiatków hodowlanych typu lilia i mak w ogrodzie (oboje), oderwane ozdobne kamienie , które były przyklejone w ścieżce w ogródku (oboje) zjedzony krem do twarzy (Iga) , wypsikany i lekko zjedzony płyn do czyszenia uszu (Iga) zgniecione suszone kwiatki lawendy w wazoniku a wiec ubrudzony dywan (osoba nie ustalona) , wywrócony kwiat na parapecie (osoba nie ustalona) i pewnie coś jeszcze co mi umknęło a okaże się jak ciocia zadzwoni. AAAA nie wspomnę że iga w cudownym ogródku wołała co róż siusiu.... mina wujka gdy wysadzam małą na trawniku okropna... cioci gdy odeszłam na bok i wysadziłam na ścieżce tuż obok ogórków i marchewki nie lepsza.....
ogólnie dla nas weekend udany  

1
komentarzy
avatar
Ehh, powiem Ci że przez tłum ludzi i zapach moczu przestałam lubić morze . Też ostatnio byliśmy . Droga nad morze 2 godziny, pochodziliśmy z godzinkę i wróciliśmy do domu
Dodaj komentarz

moj kochany laptop - dziadek - jakby nie patrzec. 10 letni odmawia posłuszeństwa. zalany był kilkukrotnie wiec to i tak cud że nadal działa. od kilku dni klawiatura szwankuje. nie działa kilka literek. aby łatwiej było mi pisać zrobiłam [font=Lato, sans-serif]w[/font]pis  [font=Lato, sans-serif]w[/font]ordzie a potem [font=Lato, sans-serif]w[/font]kleiłam [font=Lato, sans-serif]w[/font]  pamiętnik. efektem są te głupoty które się wyświetlają. gdy robię edycję nic to nie daje.... no nic co da się zrozumieć przeczytacie. reszty trzeba sie domyślać   :/
No i mamy 1 sierpnia - czekałam na ten dzień, bo dziś Jasiek po bardzo długiej przerie poszedł do przedszkola (była
 [font="Times New Roman", serif]wakacyjna przerwa i przedszkole było zamkniete, a wcześniej też nie chodził bo byliśmy na urlopie). Kocham synka nad życie ale bardzo się cieszę, że choć trochę od niego odetchnę. Zachowanie moich dzieci gdy są razem, upominanie ich, ciągłe zakazy itd doprowadzają mnie ostatnio do granic wytrzymałości. te pare godzin gdy są osobno dużo pomoże mojej psychice. Dzięki temu że młody poszaleje z rówieśnikami i straci trochę energii może bedzie mi łatwiej go okiełznać.  Ma teraz okropny etap. Nie słucha się (udaje że nie słyszy), robi na przekór, a co najgorsze ciągle pokazuje Iśce rzeczy, które są dla niej niebezpieczne. Te pare godzin separacji dobrze im zrobi [/font]
[font="Times New Roman", serif] [/font]
[font="Times New Roman", serif]Ostatnio chciałam spisać nowe słowa których używa Iga (nie licząc poprzednio juz spisanych). Jednego dnia zapisałam tyle:[/font]
[font="Times New Roman", serif]kto to, co to, konik, pies, rybka, pepsi, spać, zupa, zupka, obiad, nie wiem, nie ma, Maryś, chodź, masz, chrupka, ciacho, szybko, lis, gumka, słoń, golas, łyżka, rybka, tatuś, mamusia, jeszcze, brudna, wystarczy, drzwi, brawo, klocki, zimno, mało, dużo, tutaj, kulka, jajo, ogórka, koc, auto, kawa, dom, guma, pani, dziura, plama, mocno, mokro, królik, banan, siedzieć[/font]
[font="Times New Roman", serif]po czym zdałam sobie sprawe, że moje dziecko używa już tak dużej ilości słów że nie uda mi się zapisać całości. codziennie dochodzą nowe wyrazy. zaczyna też czasem łączyć i odmieniać : woła np. Jaś stołu. co ma znaczyć Jaś chodź do stołu. Jeśli łączy to tylko 2 wyrazy na raz. umie powiedzieć wszytkie 4 słowa : jas, chodź, do, stołu ale połączy ze sobą tylko 2.[/font] 


[font="Times New Roman", serif] miałam się rozpisać ale zabrakło mi czasu. Iga nie ma już drzemek... ide robić obiad, bo za godzinę moje chłopaki wracają do domu. [/font]

2
komentarzy
avatar
Bardzo dużo Iga mówi i pięknie
Udanego dnia
avatar
Iga pięknie mówi
Dodaj komentarz

Dziś pierszy dzień bez smoczka. Iga jest na maxa uzależniona. chodzi z nim  ciągle i bardzo histeryzuje gdy nie może go dostać. Nadszedł czas aby się go pozbyć. 
Od kilku dni odpowiadamy jej rymowaną historyjkę o lisku co zrobił "cap" kogutka. Dziś rano historyjka przekształciła się że lisek zrobił cap i zabrał dydusia. Młoda była bardzo przejęta. Odpowiadała wszystkim po kolei co się stało.Że był lisek i zrobił cap i uciekł do lasu. Przekomicznie to robi   Gdy zaczyna wołać że chce smoczka ponownie mówimy historyjkę wychodzimy do ogródka szukać liska... ale on uciekł do lasu więc nie wróci... Poki co sposób się sprawdza ale jest dopiero 11 rano...   boje się nocy,....
Mąż zabrał dzieci na lody a ja zabrałam się za słoiki.... kilka dni temu zaprawiłam ogórki (korniszony, kiszone i sałatkę szwedzką - łącznie 34kg , 94 słoiki - normalnie mały kosmos) dziś przyszedł czas na sałatkę z kapusty, cebuli, papryki i marchewki - będę ją robić pierszy raz.  Do dzieła

0
Dodaj komentarz

udało się jakoś przeżyć dzień bez smoczka. było ciężko ale nie aż tak jak się spodziewałam że może być. Bardzo pomogła historia niedobrego liska. mała zasnęła zamiast o 19:30 to o 21:30 oglądając bajki, noc przed nami... kto jest wierzący - błagam módlcie się  

0
Dodaj komentarz

dziś trzeci dzień bez smoczka.  mała przechodzi ciężkie chwile. idać że tęskni. mimo tego prosi o smoczek co raz rzadziej  . najgorzej jest przed zaśnięciem.  obie noce były dobre. obyło się bez płaczu. Budziła się jak co noc, prosiła o picie i zasypiała nie płacząc za smoczkiem. Oby tak dalej. 

w czwartek wyjeżdżamy do rodzinki w lubuskie na krótki urlop. 4 godziny drogi w jedną stronę - oby trasa mineła szybko i bez płaczu. 

0
Dodaj komentarz

dziś minął 12 dzień bez smoczka. pierszy tydzień był najgorszy. potem już jakoś szło. 
 teraz już są tylko wspominki. Mała nadal pamięta swojego gumowego przyjaciela ale prosi o niego tylko wtedy gdy jej się coś nieprzyjemnego przydarzy. całe szczęście nie jest tego dużo.
Za nami świetny przedłużony Weekend u rodzinki 5 dni beztroski dla dzieci jaki i trochę dla nas. Na wyjeździe Iga miała dużo atrakcji. Tam gdzie byliśmy mieszka  w  ogródku kucyk. Mała zakochała się w maleńkim sięgającym do mojego biodra koniku. swoją drogą ja nigdy nie widziałam tak maleńkiego konia. jego wielość można przyrównać do dorosłego owczarka niemieckiego. małe szaleństwo

1
komentarzy
avatar
Gratulacje dla Igi, kolejny krok w stronę dorosłości
Dodaj komentarz
avatar
{text}